fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

W Oplu już wiedzą, kogo będą zwalniać

Gliwicka fabryka ma produkować najnowszy model Astry na rynek polski
Fotorzepa, Tom Tomasz Jodłowski
Pracę straci ponad 8 tysięcy pracowników. W Polsce tylko 40 na stanowiskach administracyjnych
Wczoraj Nick Reilly, prezes General Motors Europe, przedstawił najważniejsze punkty planu odbudowy Opla. Zakłada on zwolnienie 8,3 tysiąca pracowników, uzyskanie 2,7 mld euro pomocy publicznej, powrót do zysku w 2012 roku i 11 mld euro inwestycji do 2014 r. w nowe modele aut.
To mniejsze cięcia, niż przewidywał poprzedni potencjalny inwestor konsorcjum Magna/Sbierbank, które chciało zmniejszyć zatrudnienie o ok. 11 tys. osób, w tym 180 – 200 w Polsce. Domagało się również pomocy publicznej w wysokości 4,5 mld euro.
W planie Reilly'ego w Polsce pracę ma stracić 40 pracowników biurowych, a fabryka w Gliwicach zostanie oszczędzona.
Szef Opla nie ukrywał również, że i on, podobnie jak Magna/Sbierbank, liczy na wsparcie finansowe ze strony krajów, w których Opel ma swoje fabryki. Łącznie w formie kredytów lub gwarancji kredytowych ma to być 2,7 mld euro. 600 mln euro wyłoży sam Opel.
Reilly oczekuje, że finansowy wkład poszczególnych państw będzie proporcjonalny do wysokości zatrudnienia, a negocjacje w sprawie uzyskania tych pieniędzy potrwają kilka tygodni. W Gliwicach zatrudnionych jest 2,7 tys. osób, a razem ze wspólną z Fiatem fabryką silników Powertrain i pracownikami administracji zatrudnia ok. 3,5 tys. osób.
[wyimek]48 tysięcy pracowników jest zatrudnionych w zakładach Opla[/wyimek]
Najwięcej ma wyłożyć – 1,5 mld euro – rząd Niemiec, gdzie zatrudnionych jest ok. 25 z 48 tys. pracowników. Niemiecki minister przemysłu Rainer Bruederle zapowiedział wczoraj, że wniosek Opla zostanie skrupulatnie przestudiowany, natomiast Komisja Europejska będzie musiała ocenić, czy pomoc dla Opla jest legalna. Sami Niemcy natomiast zdecydują, jaka część wsparcia dla Opla będzie pochodziła z budżetu centralnego, a ile będą musiały wyłożyć landy, w których Opel ma swoje fabryki. Lwia część tych pieniędzy zostanie przeznaczona na szkolenia zwalnianych pracowników, względnie pokrycie kosztów wcześniejszego odejścia na emerytury. Nick Reilly oczekuje jednocześnie od pracowników, że podtrzymają swoją zgodę na cięcia ich zarobków, co miałoby dać dodatkowe oszczędności w wysokości 265 mln euro rocznie.
To może się jednak okazać trudne, bo niemieckie związki zawodowe są rozwścieczone dużymi cięciami w samych Niemczech (Magna/Sbierbank miały ten kraj oszczędzić) oraz decyzją o likwidacji fabryki w Antwerpii. Reilly pozostaje jednak nieugięty – jego zdaniem Opel nie ma żadnych szans na przetrwanie, jeśli już dzisiaj moce produkcyjne nie zostaną ograniczone przynajmniej o 20 procent.
Fabryka w Gliwicach jest jednym z czterech zakładów Opla, które uniknęły cięć zatrudnienia pracowników związanych bezpośrednio z produkcją. Nie wiadomo natomiast, gdzie Opel zamierza szukać oszczędności wśród pracowników administracji. Przedstawicielstwo firmy w Warszawie liczy dzisiaj 80 osób. Zwolnienie połowy z nich wydaje się mało prawdopodobne. Pracowników administracji mają jednak także fabryka w Gliwicach oraz tyska fabryka Powertrain.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA