fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyżurny liberalny katolik

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
- Nigdy nie uważałem, że moje poglądy w jakiejkolwiek sferze życia są najlepsze dla innych - mówi ksiądz Kazimierz Sowa w rozmowie z Robertem Mazurkiem
[b]RZ: Podwładni mówią do księdza ojciec dyrektor?[/b]Jak chcą ze mnie zakpić.[b]Rozumiem, że porównanie do o. Rydzyka to największa obelga.[/b]Odpowiem historią. Do mojej rodzinnej parafii trafił nowy proboszcz, który od razu założył w niej Rodzinę Radia Maryja i udał się z dziękczynną pielgrzymką do Torunia. Sąsiad zwierzył się wtedy ojcu: „Nasz proboszcz to taki za Radiem Maryja, a Kazek przecież z tym od początku walczy”, co oczywiście jest lekką przesadą.[b]Ale tylko lekką.[/b]Uznaję ojca dyrektora za ciekawą postać na mapie polskiego biznesu, religii i polityki.[b]Ten opis pasuje jak ulał do księdza.[/b]Wyczuwam złośliwość.[b]Niesłusznie. To opis, nie obelga. Nie działa ksiądz na styku religii, biznesu i polityki?[/b]A działam?[b]OK, porozmawiajmy o tym. Najpierw o religii.[/b]Jestem kapłanem archidiecezji krakowskiej i mimo że nie jestem wikarym, to w ostatnich miesiącach ochrzciłem ileś tam dzieci, pobłogosławiłem kilka ślub...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA