fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ślizgawki

Ślizgawka w Dolinie Szwajcarskiej w Warszawie
NAC
Coś, co zginęło z obrazu Warszawy – ślizgawki. Od wytwornej Doliny Szwajcarskiej do wylanego wodą podwórka.
Uczyłem się na stawie w Ogrodzie Saskim. Z głośników śpiewał zachrypnięty Fogg: „Hanko, czyś zapomniała, jak przy księżycuś mnie całowała?”. Wejście do ogrodu było od ulicy Fredry, naprzeciwko hotelu Brühl. Na jego tle powstało znane zdjęcie, na którym stoi naczelnik Piłsudski ze swoim adiutantem Wieniawą. Hotel był dla mnie ważny, bo mieszkał w nim długie lata mój dziadek Antoni, który zresztą całe życie spędził w hotelach. Na stoliku przy wejściu do pokoju stało moje zdjęcie – chłopczyk w marynarskim ubranku ostrzyżony na Zulę Pogorzelską. Pamiętam niedzielne obiady w restauracji Brühl i dwumetrowego kierownika sali we fraku. Dziadek był dość ekstrawagancki – kiedy diagnoza była beznadziejna, wsiadł w samolot (1931 rok!) i poleciał do Paryża. Wrócił z jakąś Francuzicą. Pozostało po niej parę pierścionków i bransolet; i jeszcze przepiękny carski zegarek, złoty, z brylantową dewizką – przeznaczony dla mnie. Przechowany przez...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA