fbTrack

Sądownictwo

Tajemnicza śmierć superświadka

Artur Zirajewski, który w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały obciążał biznesmena Edwarda Mazura, został znaleziony martwy w niedzielę w szpitalu więziennym w Gdańsku. Na zdjęciu w kwietniu 2008 r. w gdańskim sądzie
KFP, Wojciech Jakubowski WJ Wojciech Jakubowski
Płatny zabójca "Iwan" dostał gryps. Dlaczego napisał do żony, spalił notatki i połknął tabletki nasenne?
Artur Zirajewski, ps. Iwan, członek klubu płatnych zabójców, był świadkiem na wagę złota dla prokuratorów badających zamordowanie szefa policji – gen. Marka Papały.
To on za łagodniejszy wyrok w sprawie innego zabójstwa opowiedział śledczym o spotkaniu, na którym polonijny biznesmen z USA Edward Mazur miał zlecić zabicie Papały i oferować za to 40 tys. dolarów. Dzięki zeznaniom „Iwana” policja mogła postawić Mazurowi zarzuty i oskarżyć zamieszanych w sprawę pruszkowskich gangsterów: Andrzeja Zielińskiego, ps. Słowik, i Ryszarda Boguckiego. W niedzielę „Iwana” znaleziono martwego w szpitalu w gdańskim areszcie.
Po jego śmierci szanse na ukaranie winnych zabójstwa generała policji stopniały. – Zgodnie z kpk zeznania „Iwana” zostaną odczytane przed sądem. Będzie to jednak pole do popisu dla adwokatów oskarżonych, którzy będą wykazywać ich niewiarygodność – ocenia prof. Piotr Kruszyński, karnista z UW. Podobnie może być też w innych sprawach, w których Zirajewski był świadkiem. [srodtytul]Co było w grypsie[/srodtytul] Okoliczności śmierci Zirajewskiego zbada zespół, który powołał Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości. Pierwsze ustalenia ma przedstawić do 8 stycznia. Śmiercią gangstera zajmuje się też gdańska prokuratura. – Zbadamy wiele wariantów zachowań i możliwych przedsięwzięć, które Zirajewski podjął lub chciał podjąć krótko przed śmiercią – mówi „Rz” Zbigniew Niemczyk, zastępca prokuratora apelacyjnego w Gdańsku. Kierownictwo resortu sprawiedliwości ujawniło wczoraj, jak wyglądały ostatnie dni życia „Iwana”. 16 i 22 grudnia w więzieniu spotkał się z żoną, a dzień przed Wigilią dostał gryps, który miał wywołać u niego niezadowolenie. Co w nim było i kto go napisał, nie wiadomo. „Iwan” od razu go zniszczył. Jak powiedział minister Kwiatkowski w TVN 24: – Badamy m.in., czy w grypsie były pogróżki wobec żony. Potem Zirajewski napisał do żony, ale nie był to pożegnalny list samobójcy. – Zniszczył też większość korespondencji, pism i notatek – mówił szef Służby Więziennej płk Kajetan Dubiel. 28 grudnia nie zjawił się na rannym apelu. Lekarz stwierdził u niego zatrucie lekami. Trafił do gdańskiego szpitala MSWiA, a stamtąd 31 grudnia do szpitala w areszcie. „Iwan” zatruł się lekiem nasennym: estazolanem, miał zapalenie płuc. W niedzielę 3 stycznia zmarł. Przyczyna zgonu: zator w płucach. [srodtytul]„Masa” nie wierzy w zator [/srodtytul] Z informacji „Rz” wynika, iż do policji dotarły sygnały, że „Iwan” może planować ucieczkę ze szpitala. Dlatego strzegli go policyjni antyterroryści. Ale ucieczki nie było. – Płatny zabójca nie zabija się, łykając tabletki. Gdy chce popełnić samobójstwo, wiesza się, i to skutecznie – mówi Paweł Moczydłowski, były szef więziennictwa. Ale nie wszyscy uważają, że połknął tabletki, by uciec. Odsiedział już 11 z 15 lat wyroku. – Nie wierzę, że zmarł z powodu zatoru. Jeśli dostał gryps, który wywołał taką reakcję, że spalił notatki, zniszczył listy, to w tym grypsie coś musiało być – mówi „Rz” Jarosław S., ps. Masa, najsłynniejszy świadek koronny w Polsce. – Jeśli ktoś mógł dostarczyć gryps, to mógł i lekarstwa i wywołać śmierć. Zirajewski obciążył „Słowika”, który w środowisku przestępczym wciąż wiele znaczy i wiele może. Jak się dowiedzieliśmy, prokuratura zleci dodatkowe badania m.in. płuc zmarłego pod kątem toksykologicznym. – Bo taki zator może mieć źródło naturalne, ale może być wywołany lekami – twierdzą informatorzy „Rz”. Śledczy chcą też wyjaśnić, od kogo „Iwan” dostał gryps. [ramka][srodtytul]Inne tajemnicze zgony[/srodtytul] [b]Tadeusz Maziuk, ps. Sasza[/b] - Płatny morderca, który w kwietniu 2001 r. zabił Jacka Dębskiego, byłego ministra sportu. Po zatrzymaniu przez policję trafił do aresztu śledczego przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. W 2002 r. powiesił się na prześcieradle w celi. [b]Jeremiasz Barański, ps. baranina[/b] - Rezydent mafii pruszkowskiej w Wiedniu. To on zlecił zabicie Dębskiego Maziukowi. W 2003 r. powiesił się w celi austriackiego aresztu na pasku do spodni. [b]Wojciech franiewski[/b] - Według prokuratury kierował grupą, która uprowadziła i zamordowała Krzysztofa Olewnika, syna biznesmena z branży mięsnej. Miano mu postawić zarzuty sprawstwa kierowniczego. W czerwcu 2007 r. powiesił się w celi aresztu w Olsztynie. Badania wykazały, że w chwili śmierci był pod wpływem alkoholu i narkotyków. [b]Sławomir Kościuk[/b] - Brał udział w porwaniu i zabójstwie Olewnika. Sąd skazał go na dożywocie. W kwietniu 2008 r. powiesił się na prześcieradle przymocowanym do kraty w celi aresztu śledczego w Płocku. Prokuratura przedłużyła do kwietnia śledztwo w sprawie jego śmierci. Czeka na ekspertyzę biegłych toksykologów. Kościuk przed samobójstwem przyjmował silne leki antydepresyjne. [b]Robert Pazik[/b] - Kolejny członek grupy stojącej za zabójstwem Olewnika powiesił się w styczniu 2009 r. w celi aresztu śledczego w Płocku. Trzecie samobójstwo w tej sprawie doprowadziło do dymisji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. [b]Andrzej Ł. ps. Gruby[/b] - Był złodziejem luksusowych samochodów. Poszedł na współpracę z organami ścigania i otrzymał status świadka koronnego. Powiesił się w celi aresztu śledczego w Białymstoku w kwietniu 2008 r. —pn[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL