Kolekcje

Piękna i tania sztuka użytkowa PRL

Poszukiwana jest porcelana z wytwórni Steatyt w Katowicach
Rempex
Polskie wzornictwo z lat 50. i 60. właśnie trafia na aukcje. Ceny staroci, plakatów i mebli osiągają coraz wyższe ceny
[link=http://www.rzeczpospolita.pl/pliki/kultura/artinfo2/art.swf] Wirtualny spacer po wystawie (na całym ekranie)[/link]
[i]Sterowanie panoramą: klawisz Shift - zbliżanie, klawisz Ctrl - oddalanie, klawisz myszy - przesuwanie i obracanie[/i] Ceramika z lat 50. i 60. minionego stulecia zdobiona w picassowskie wzory na jarmarkach staroci kosztuje 40 – 200 zł, a nawet taniej. Te same przedmioty wchodzą już na aukcje, gdzie mają ceny wywoławcze 800 – 1800 zł. Plakaty utrzymane w duchu tamtych czasów, autorstwa wybitnych malarzy, nadal jeszcze można upolować za 150 – 300 zł, ale w antykwariatach bibliofilskich mają już ceny 600 – 800 zł lub wyższe. Meble zaprojektowane w tamtych czasach przez wielkich artystów budzą znikome zainteresowanie, nierzadko wyrzucane są na śmietnik, skąd trafiają do prywatnych zbiorów lub antykwariatów.
To ostatnia chwila, żeby tanio stworzyć wybitną, ciekawą kolekcję sztuki użytkowej zaprojektowanej w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego lub w spółdzielni Ład. [srodtytul]Specjalistyczna galeria[/srodtytul] W kraju istnieje bodaj jedna galeria, która specjalizuje się wyłącznie w tej sztuce i utrzymuje wysoki poziom oferty (www.miejsce.sklep.pl), powstała w 2005 roku w Krakowie. – Największe zainteresowanie budzą fotele, które mają średnie ceny 600 zł – 2 tys. zł oraz lampy stojące w cenach 250 zł – 600 zł. Poszukiwane są dlatego, że dobrze się komponują w dzisiejszych wnętrzach. Pochodzą najczęściej z targów staroci, komisów meblowych, nierzadko importujemy je z Czech – informuje Przemysław Krupski. Czasami przedmioty te pojawiają się w stołecznej Galerii Dynasy. – Są kolekcjonerzy, i to z długim stażem, głównie zbierają ceramikę z Ćmielowa lub fajans z Włocławka. Nadal kupują po okazyjnych cenach, zaopatrują się przede wszystkim na jarmarkach staroci. Meble na razie budzą mniejsze zainteresowanie. Dwa lata temu sprzedałam trzy biurka żaluzjowe z lat 60. w stylistyce spółdzielni Ład, nie udało mi się ustalić projektanta. Wtedy kosztowały po 3,5 tys. zł – mówi Joanna Huebner-Wojciechowska. [srodtytul]Cenne meble na śmietniku[/srodtytul] Tych wzorów warto też szukać w warszawskiej Galerii 32. – Zupełnie niedoceniane są unikatowe polskie meble z lat 50. i 60., nawet autorstwa wybitnych artystów. Mam w mojej kolekcji słynne z podręczników historii sztuki foteliki Sarenka, zaprojektowane przez Władysława Wincze i Olgierda Szlekysa, znalazłem je na śmietniku. Za wcześnie jeszcze na to, aby kolekcjonowano legendarne meble Kowalskich, bo były masowo produkowane i kojarzą się z biedą. Poszukiwana jest ceramika, zwłaszcza unikatowe formy z wytwórni Steatyt w Katowicach. Rynek nasycił się ceramiką z Ćmielowa. Rośnie zainteresowanie masowo produkowanymi picassowskimi formami z Włocławka, które oferowane są już na aukcjach. Brakuje natomiast na rynku autorskich projektów, np. unikatowej ceramiki Heleny i Lecha Grześkiewiczów, której na pewno warto szukać, bo ma muzealną wartość, a dziś jest nierozpoznana – informuje Adama Leja. Moda na sztukę tamtych lat przyszła do nas ze świata. Warto pamiętać, że zaledwie dziesięć lat temu np. fotografia artystyczna z lat 60. XX stulecia nie budziła u nas żadnego zainteresowania. Ale już w listopadzie 2006 roku w stołecznym antykwariacie Lamus zdjęcie Edwarda Hartwiga z 1967 roku przedstawiające modelki Mody Polskiej w strojach w geometryczne wzory typowe dla tamtego wzornictwa, zaprojektowanych przez malarza Henryka Berlewiego, sprzedano za rekordową sumę 11 tys. zł (wyw. 3 tys. zł). Czy sztuka użytkowa tamtych lat zostanie odkryta i doceniona przez rynek jak fotografia? Okaże się, czy pierwsza specjalistyczna aukcja tej sztuki, zorganizowana 30 września przez Rempex, zapoczątkuje przełom na rynku. [srodtytul]Muzeum Narodowe licytuje[/srodtytul] Ośrodek Wzornictwa Nowoczesnego Muzeum Narodowego w Warszawie powstał w 1979 roku, ma wielką kolekcję sztuki użytkowej z czasów PRL. Pozyskuje eksponaty dzięki darowiznom. Kupuje je bezpośrednio od projektantów, ich rodzin oraz na aukcjach, co przy ograniczonym budżecie muzeum jest dowodem na to, że nawet na aukcjach ceny nadal są przystępne. W tym roku ośrodek kupił od rodziny wybitnego artysty Jana Kurzątkowskiego zaprojektowane przez niego po wojnie meble. – Prywatni właściciele rzadko oferują powojenne przedmioty muzeum, bo wiedza w społeczeństwie na temat ich wartości na razie jest niewielka – mówi Anna Maga, kuratorka zbiorów. Ośrodek ma w przygotowaniu kilka wystaw, m.in. o historii wzornictwa polskiego w XX wieku. Po wystawach na pewno wzrośnie zainteresowanie tymi przedmiotami, co być może będzie miało wpływ na ceny. W 2000 roku wielka wystawa w Zachęcie pt. „Szare w kolorze 1956 – 1970” wywołała zainteresowanie sztuką użytkową z tego okresu. Na wystawie zaprezentowano z prywatnej kolekcji np. oryginalną ceramikę z barów mlecznych, serwisy z napisem „Społem”, słynny wiatraczek Zefir. Dzięki tamtej wystawie przedmioty tego rodzaju pojawiły się na jarmarkach staroci, trafiły do antykwariatów. Zaczęto je wykorzystywać także jako wystrój modnych klubów, pierwszym z nich była warszawska Dekada. Znaczenie edukacyjne dla kolekcjonerów lub antykwariuszy mają katalogi muzealnych zbiorów. Opłaca się mieć na półce „Ceramikę drugiej połowy XX wieku”, katalog zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie opracowany przez Bożenę Kostuch. Lektura katalogu zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu „Ceramika i szkło polskie XX wieku” ułatwi kolekcjonerom dotarcie do spuścizny po największych projektantach z lat 50. i 60. Podstawową lekturą są prace prof. Ireny Huml, która jako pierwsza dokumentowała sztukę użytkową. Wydaną w 1978 roku monografię „Polska sztuka stosowana XX wieku” można trafić już za 40 – 60 zł. [ramka][b]Marek Sosenko - krakowski kolekcjoner i antykwariusz[/b] Dobre projekty z lat 50. i 60. XX wieku sprzedają się całkiem nieźle. Ceny są niskie, bo niewiele osób zna nazwiska projektantów tych przedmiotów, nierzadko najwybitniejszych polskich artystów. Kolekcjonerzy chcą je kupować najtaniej, bez niepotrzebnego rozgłosu, który może wywołać modę i wzrost cen. Dobre unikatowe meble z tych lat kosztują od kilkuset złotych do najwyżej 2 – 3 tys. Nasz antykwariat odwiedza co najmniej dziesięć osób miesięcznie i pyta o te projekty: zegary, radioodbiorniki, lampy z oryginalnymi szkłami. Poszukiwane są pełne komplety do kawy lub herbaty w idealnym stanie. Poszukiwane są oryginalne tkaniny zasłonowe w picassowskie wzory. Klientka złożyła zamówienie na tego typu zasłony na jedno okno, zadeklarowała, że gotowa jest za nie zapłacić do 3 tys. zł. Są od lat kolekcjonerzy, którzy kolekcjonują zabawki z tych lat projektowane przez wielkich artystów, np. Kazimierza Mikulskiego czy Kazimierza Podsadeckiego. Przed laty zacząłem zbierać oryginalne katalogi ofertowe domów towarowych z tamtych lat, PDT lub MHD, np. o sprzęcie codziennego użytku, jak radia czy telewizory, oraz katalogi odzieżowe firmy Cora lub Mody Polskiej. Dzięki temu wiem, czego szukać i jak rzadkie są to przedmioty. Kompetentni kolekcjonerzy jak zawsze zyskują, znajdują np. muzealnej klasy powojenne projekty mebli Tadeusza Gronowskiego.[/ramka] [link=http://www.rp.pl/temat/181797.html]Wszystko o kolekcjonerstwie[/link]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL