fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Lublin jadł, pił i śpiewał

Konkurs w rwaniu zacierki
DW, Kar Karol Zienkiewicz
W kuchni Lubelszczyzny jak w tyglu mieszają się smaki tatarskie, ruskie, poleskie, ukraińskie, wołyńskie i lubelskie
Robert Makłowicz zachwycił się grzybowymi gołąbkami z Janowa Lubelskiego i zupą na gęsinie spod Nałęczowa. Piotr Bikont zabrał ze sobą przepis na żydowskie kluski z Trawnik. Pierekaczewnik, przygotowany przez potomków Tatarów ze Studzianki, rozpływał się w ustach. - Pokazaliśmy, że na Lubelszczyźnie Polska smakuje najlepiej – mówi Krzysztof Grabczuk, marszałek województwa lubelskiego. – Festiwal jest na to dowodem – twierdzą zgodnie Bikont i Makłowicz.
W zeszły weekend odbywał się w Lublinie Europejski Festiwal Smaku. – W ciągu trzech dni Lublin odwiedziło blisko 100 tysięcy ludzi – mówi Janusz Dwornicki, producent festiwalu. Na pomysł wpadło Stowarzyszenie Kresowa Akademia Smaku. Wsparł ich „Dziennik Wschodni” i Radio Lublin.
Ponad 3000 ludzi na koncercie Stanisława Soyki, tłumy na wystawie Franciszka Starowieyskiego i Antoniego Fałata, Jarmark św. Jacka, pokazy kulinarne, święto pierogów i miodu, pokaz palenia kawy, turniej nalewek, inscenizacja tatarskiego ślubu, koncert pieśni ukraińskich i występy ludowych skrzypków.
[srodtytul]Bomby różanieckie[/srodtytul]
– Strzał w dziesiątkę. Lublin leżał w środku Rzeczypospolitej Obojga Narodów i już wtedy był stolicą smaku – mówił Robert Makłowicz w kaplicy św. Trójcy na Zamku Lubelskim. – Tu krzyżowały się szlaki handlowe biegnące z Węgier na Litwę, z Zachodniej Europy na Ruś i z portów hanzeatyckich do Turcji, do tej tradycji wracamy – mówi dr Grażyna Jakimińska z Muzeum Historii Miasta Lublina.
– Festiwal odkrył wielokulturowy smak Lubelszczyzny. Dlatego w to weszliśmy – mówi Piotr Franaszek z urzędu marszałkowskiego, który zorganizował konkursy. – Dawno nie miałem na koncercie tak wysmakowanej publiczności. – dodaje Stanisław Soyka.
– Zazdroszczę, że macie tu kuchnię, w której jak w tyglu mieszają się smaki tatarskie, ruskie, poleskie, ukraińskie, wołyńskie i lubelskie – mówi Jan Babczyszyn, dyrektor poznańskiego Festiwalu Dobrego Smaku, który oceniał potrawy i nalewki.
Na Scenie Smaku odbywały się pokazy i konkursy. – Zrobiliśmy schab po wołyńsku w panierce z mąki gryczanej, babkę ziemniaczaną, mizerię po ukraińsku, bomby różanieckie i lemieszkę w formie małych kotlecików – mówi Elżbieta Jarmoszuk z karczmy Polesie w Kołaczach. Obecni na festiwalu restauratorzy z Wołynia bardzo go chwalili.
Zofia Puszczyk i Wioletta Banaszczuk z Dubicy ugotowały kapłun intrygując nim kucharzy z Wilna. Czerstwy chleb i słoninę należy pokroić w kostkę, usmażyć na złoty kolor. Dodać drobno posiekaną cebulę i zarumienić na tłuszczu. Chleb zalać wrzątkiem i zostawić pod przykryciem na 1 minutę, nie odcedzając dodać słoninę usmażoną z cebulą.
Antoni Kobielas z Kołacz zbiera zapomniane przepisy z kuchni pogranicza. – Trzeba ocalić je od zapomnienia.
[srodtytul]Tatarski smak[/srodtytul]
Festiwalowi towarzyszył Jarmark św. Jacka, na którzy zjechali producenci tradycyjnych smakołyków z Polski i Ukrainy. Za litewskimi plackami z Wilna stała kolejka przez trzy dni. Sało (słonina marynowana w soli i przyprawach) z restauracji Kurin z Wołynia szło jak woda. A pierekaczewnik przygotowany przez potomków Tatarów był hitem.
– Sześć warstw ciasta smaruje się masłem, nakłada farsz z siekanej surowej wołowiny i cebuli, zwija, układa w żaroodpornym naczyniu w kształt ślimaka i piecze – mówi Łukasz Radosław Węda ze Stowarzyszenia Rozwoju Miejscowości Studzianka. Karp z kopciuchy (tj. wędzony w metalowych skrzynkach na wiórkach olchowych) przygotowany przez mieszkańców Janowa Lubelskiego rozszedł się błyskawicznie, tak jak pierogi - gryczaki i jaglaki – i suszone sery z chlebowego pieca.
– Za rok pokażemy potrawy, które mamy w spadku po Szwedach – mówi Łukasz Drewniak, szef festiwalu Gryczaki w Janowie Lubelskim.
– Poczęstowaliśmy Roberta Makłowicza żydowskim kluskami. Ciasto smaruje się farszem z surowych ziemniaków, cebuli i kurzych skwarków, zwija jak roladę, gotuje, kroi na ukos i podsmaża z cebulką – mówi Ewa Mazur z Trawnik.
Goście z Wołynia przygotowali na Scenie Smaku wareniki – pierogi w kształcie półksiężyca polane śmietaną. Litwini kusili cepelinami.
[srodtytul]Stolica kultury in spe?[/srodtytul]
Makłowicz na Scenie Smaku gotował zupę rydzową na gęsinie i janowskie gołąbki z kaszą gryczaną i borowikami.
– Poziom konkursu „Smaki Lubelszczyzny” w kategorii szkół gastronomicznych dowiódł, że tu wyrasta nowe pokolenie artystów kuchni – dodaje Piotr Bikont.
Za rok marzy się miastu ogólnopolski konkurs. Krzysztof Grabczuk, marszałek województwa, gotował z Robertem Makłowiczem. – Władze Lublina powinny włączyć się w przygotowania pełną parą – mówi Bikont.
– Festiwal wpisuje się w starania Lublina o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury – dodaje Włodzimierz Wysocki, zastępca prezydenta miasta. – Za rok będzie większy.
[i]Waldemar Sulisz (Dziennik Wschodni) jest prezesem stowarzyszenia Kresowa Akademia Smaku.[/i]
[i][b]Przepisy na stronie: [/b]
[link=http://www.europejskifestiwalsmaku.pl]www.europejskifestiwalsmaku.pl[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA