Tenis

US Open: Janowicz za burtą, Radwańska narzeka

Agnieszka Radwańska
AFP
Somdev Devvarman potrzebował kilku minut, by dokończyć przerwany przez deszcz pojedynek z Jerzym Janowiczem. W meczu decydującym o awansie do turnieju głównego Hindus pokonał Polaka 6:3, 6:2
Cudu nie było. Po blisko dobie przerwy panowie wyszli na kort by dopełnić formalności. Devvarman dokończył to, co zaczął przed deszczem. Był o gem od zwycięstwa i zdobył go szybko.
Rodzice Janowicza, niegdyś profesjonalni siatkarze, musieli sprzedać cztery sklepy sportowe w Łodzi, by pomóc synowi w karierze. Ale tenis to zabawa droga głównie dla kibiców. Na korty Flushing Meadows nie wolno wnosić własnego pożywienia, zaś na terenie obiektu smakowity zestaw hamburger, frytki i napój gazowany kosztuje 20$. Woda mineralna jest wydatkiem rzędu 3,75$ (dlatego większość pije z kranu w toalecie), a koneserzy donoszą, że na lampkę szampana trzeba wydać 25$. Jeśli nasi będą świętować, to chyba niezbyt hucznie. Robert Radwański, trener Agnieszki i Urszuli, nie nastawia się na wielki wynik swoich córek. Nawet gdyby Urszuli udało się pokonać prezentującą nieprzyjemny tenis Niemkę Kristinę Barrois, w drugiej rundzie prawdopodobnie czeka rozstawiona z jedynką Dinara Safina. Pierwszą przeciwniczką Angieszki jest Austriaczka Patricia Mayr. Nasza najlepsza tenisistka narzeka jednak na ból ścięgna w palcu prawej dłoni. Z tej przyczyny poddała mecz w ubiegłym tygodniu w New Haven. Na razie Radwańska walczy z czasem. Nie trenuje intensywnie i przyjmuje leki przeciwzapalne. Na kortach treningowych w akcji pojawił się za to jej ojciec, który po intensywnym deszczu samodzielnie osuszał plac za pomocą dużej wycieraczki na kółkach.
[i]Natalia Gawrońska z Nowego Jorku[/i]

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL