fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Chorzy opuszczą szpital w Radomiu?

Szpital w Radomiu przeszedł już jedną ewakuację. W 2003 roku część pacjentów trzeba było przenieść do innych placówek w wyniku protestów lekarzy
Fotorzepa, MW Michał Walczak
W Szpitalu Specjalistycznym strajkują pielęgniarki. Placówce grozi zawieszenie działalności i ewakuacja pacjentów
Władze Radomia próbowały porozumieć się ze strajkującymi w sobotę. Pielęgniarki, które domagały się 600 zł podwyżki miesięcznie, obniżyły żądania do 500 zł.
Propozycja magistratu była zdecydowanie skromniejsza. Dyrektor szpitala Andrzej Pawluczyk zgodził się przeznaczyć dla pielęgniarek pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia z tytułu tzw. nadwykonań za pierwsze półrocze tego roku – w sumie ok. 1,2 mln zł. – W przeliczeniu na jedną pielęgniarkę byłaby to jednorazowa kwota w wysokości około 1000 zł brutto – wyjaśniła wiceprezydent miasta Anna Kwiecień.
Strajkujące nie przyjęły propozycji. – Jest to kwota, która ma zostać wypłacona do końca roku jednorazowo lub podzielona na pięć rat – opowiada Zenona Sadowska, wiceprzewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w szpitalu. – Kiedy NFZ przekaże pieniądze? Nie wiadomo. Kiedy trafią do naszych kieszeni? Nie wiadomo. Nie było mowy, że pieniądze te staną się składnikiem pensji w przyszłym roku.
Wobec braku porozumienia lecznicy grozi zawieszenie działalności i ewakuacja chorych. Prezydent Radomia Andrzej Kosztowniak zapowiedział, że złożony zostanie wniosek do wojewody o zawieszenie działalności części oddziałów oraz szybki proces restrukturyzacji szpitala.
Sadowska nie spodziewa się, że dyrekcja się zgodzi na ewakuację: – Koszty takiego przedsięwzięcia są olbrzymie, a inne szpitale nie chcą przyjmować naszych pacjentów. Uważam, że dzięki strajkowi, po siedmiu miesiącach sporu zbiorowego, ktoś dostrzegł wreszcie problem naszych płac. Wcześniej nie było reakcji ani ze strony dyrekcji szpitala, ani władz miasta.
Wczoraj mimo strajku szpital pełnił ostry dyżur, z wyjątkiem oddziału chirurgicznego. Dyrekcja skorzystała z pielęgniarek zatrudnionych na czas określony. – Były zatrudniane w kwietniu i maju na wypadek naszego protestu – dodaje Sadowska. – Według naszych informacji jest ich 30 – 50. Powiedziano im, że jeśli wezmą udział w strajku, szpital nie przedłuży z nimi umów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA