fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Kandydat Samoobrony chce płacić za głosy

Józef Jędruch
jozefjedruch.pl
Dam każdemu, kto na mnie zagłosuje 100 zł - reklamuje się Józef Jędruch, śląska "jedynka" Samoobrony w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
100 złotych darowizny dostanie każdy, kto udowodni Jędruchowi, że na niego zagłosował, np. zrobi zdjęcie karty do głosowania telefonem komórkowym. Jędruch deklaruje, że pieniądze wypłaci fundacja, którą utworzy, jeśli dostanie się do europarlamentu.
Ten kontrowersyjny pomysł na pozyskanie wyborców Jędruch nazywa "eksperymentem wyborczym". - Jest zgodny z prawem, to przyrzeczenie publiczne, moja obietnica wyborcza, a nie przekupstwo. Taka premia dla wyborcy - zapewnia w rozmowie z "Rz".
Jędruch to były właściciel spółki Colosseum oskarżony przez katowicką prokuraturę o wyłudzenie 430 mln zł. Zdaniem prokuratury większość pieniędzy miała być wyłudzona w obrocie wierzytelnościami. Głównymi poszkodowanymi przez Józefa Jędrucha mieli być Będziński Zakład Elektroenergetyczny (345 mln zł), Polskie Sieci Elektroenergetyczne (92 mln zł), gmina Ornontowice i huta Pokój w Rudzie Śląskiej. Jędruch nie jest skazany, więc może ubiegać się o mandat.
Śląski lider Samoobrony wydrukował tysiące ulotek, w których zachęca do głosowania na niego w zamian za 100 zł, chce też wypuścić spot na ten temat. "Składam publiczne przyrzeczenie, że jeżeli w wyniku wyborów zostanę wybrany posłem do europarlamentu, to dokonam darowizy o wartości 100 zł na rzecz każdego wyborcy, który zdecyduje się na mnie zagłosować" - czytamy.
Mniejszym drukiem w ulotce jest napisane, że "oddany głos ma być z przekonania". - Jest luka w prawie i ja ją wykorzystuję - mówi Jędruch o pomyśle. - Jeśli inni kandydaci finansują kiełbasę i piwo, to dlaczego ja nie mogę zapłacić stu złotych? - pyta.
Co na ten temat sądzi Państwowa Komisja Wyborcza? - Taka obietnica może być przestępstwem - ocenia Kazimierz Wojciech Czaplicki, kierownik PKW. - To nie jest żadna luka prawna. Tego typu obietnic w zamian za korzyść majątkową zabrania art. 250 kodeksu karnego. Grozi za to nawet do pięciu lat więzienia.
Józef Jędruch twierdzi, że prawa nie łamie, bo treść ulotki i sam pomysł jest konsultowany z prawnikami. Chce wydać na to milion złotych, gdyż liczy nawet na 10 tysięcy wyborców. Skąd bierze pieniądze, skoro jego ogromny majątek, w tym dwa samoloty, zabezpieczyła prokuratura?
Kandydat twierdzi, że obietnicę wyborczą ma sfinansować ta sama osoba, która w listopadzie 2007 r. wpłaciła za niego 3 mln zł kaucji, dzięki czemu Jędruch opuścił areszt (spędził w nim cztery lata i siedem miesięcy). To wiekowa Amerykanka, znajoma jego matki.
Główny proces m.in. przeciwko Jędruchowi toczy się od początku 2006 r. przed katowickim sądem okręgowym. Grozi mu do 15 lat więzienia.
Jędruch twierdzi, że w Parlamencie Europejskim będzie m.in. walczył o prawa osób tymczasowo aresztowanych, których prawa w Polsce są łamane.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA