Wiadomości

Niech moc będzie z nami

Maciej Skorża
Fotorzepa, Bartosz Siedlik
- W niedzielę może się zdarzyć wszystko, z szaloną wymianą ciosów włącznie - mówi w rozmowie z "Rz" trener Wisły Kraków Maciej Skorża o nadchodzącym spotkaniu z Legią Warszawa
[b]"Rz": Wisła reklamuje mecz z Legią jako spektakl wiosny. Na plakacie Rafał Boguski odsłania teatralną kurtynę, scena to stadion im. Henryka Reymana, reżyseria: Maciej Skorża. Jaki to będzie spektakl? Bo sądząc po komentarzach na temat gry najlepszych drużyn w ostatnich kolejkach, niektórzy obawiają się "Nędzników". [/b]
[b]Maciej Skorża:[/b] A mnie się wydaje, że moc jest z nami i bardziej będą to „Gwiezdne Wojny”. Czujemy, że jesteśmy w ostatnim czasie na fali, gramy dobrze i ładnie. Zawodzimy pod bramką, to fakt, stąd się wziął ostatni remis z Piastem Gliwice. Ale ufamy w swoje siły, stąd wiara w szatni, że pokonamy Legię. [b]W tym sezonie spotkania zapowiadane jako przeboje jesieni czy wiosny raczej rozczarowywały. Z jednym wyjątkiem: właśnie Legii z Wisłą w pierwszej rundzie. W rewanżu też będzie tak efektownie? [/b]
Wierzę, że tak. Nasza ekstraklasa bardzo tego potrzebuje. Nie zgadzam się, że poziom rozgrywek znów się obniżył. Moim zdaniem liga zrobiła ogromny postęp jeśli chodzi o taktykę. Pod tym względem żadna drużyna nie odstaje dziś wyraźnie od reszty, zwłaszcza w obronie. Dzięki temu każdy może u nas wygrać z każdym, albo przynajmniej zremisować. I to widać też w tabeli, wyrównanej jak nigdy. Ostatnie mecze na szczycie były właśnie daniem dla tych, którzy lubią taktykę. A kibice którzy wolą emocje, rzeczywiście się tym daniem nie najedli. [b]Jeśli jest z ligą lepiej, to dlaczego ciągle jest źle? [/b] Nie jest źle, jest średnio, bo brakuje nam indywidualności. Takich zawodników, którzy potrafią dać drużynie coś niebanalnego, znaleźć sposób na te taktyczne manewry rywali. Tacy piłkarze są w ekstraklasie, ale rozsiani po drużynach czołówki. Jakby tak z Lecha, Legii, Bełchatowa i Wisły zrobić jeden zespół, to ręczę, że w europejskich pucharach nie musielibyśmy się go wstydzić. [b]Pod jednym względem w lidze nic się nie zmienia: na końcu prawie zawsze wygrywa Wisła. Teraz też jest bardzo blisko mistrzostwa, mimo odejścia Dariusza Dudki, Clebera, mimo kontuzji, i mimo tego że Marek Zieńczuk, w ubiegłym sezonie wicekról strzelców, w tym nie strzelił ani jednego gola. Jak to się robi? [/b] Trzeba sprawić, by ci piłkarze którzy mogą grać robili postępy. Nam się to udało. Patryk Małecki, Piotrek Ćwielong, Rafał Boguski, Marcelo - oni wszyscy mimo młodego wieku nie bali się wziąć na siebie odpowiedzialności za Wisłę. Brakuje im trochę regularności, ale i ona przyjdzie. Dziś słyszę, że z kandydatów do mistrzostwa Wisła ma najlepszą ławkę rezerwowych, ale na to też mocno zapracowaliśmy. Jesienią ciągle zmieniałem skład, sprawdzałem chłopaków w różnych miejscach na boisku. I dzisiaj np. Junior Diaz czy Patryk Małecki mogą grać na trzech pozycjach. A to mi daje duży komfort. [b]Żeby zostać mistrzem, Wisła musi wygrać z Legią. A pan do meczów z tą drużyną nie ma szczęścia. Z siedmiu pod pana ręką Wisła wygrała tylko jeden.[/b] Nie mam żadnego kompleksu Legii, i nie ma go też Wisła. Skupiamy się na tym, by zagrać po swojemu. Taki dobry futbol, jaki zwykle pokazujemy na własnym stadionie. [b]Takesure Chinyama, poproszony niedawno w jednym z programów telewizyjnych o ocenę dwóch polskich trenerów, z którymi pracował: Macieja Skorży i Jana Urbana, powiedział że pod względem zawodowym jesteście niemal bliźniakami. [/b] Gdy oglądam grę Legii, rzeczywiście widzę, że pewne rzeczy z Janem Urbanem powielamy. Obaj mocno stawiam na taktykę, ale dziś nie można inaczej. A co do Chinyamy: pamiętam, jak w Groclinie prosiłem prezesa Drzymałę, żebyśmy ściągnęli do siebie Takesure, bo zrobił na mnie duże wrażenie podczas zimowego obozu. Przekonałem prezesa, a teraz się okazuje, że wyhodowałem najgroźniejszą broń naszego najbliższego rywala. Ale zupełnie mnie to nie martwi. Takesure to fantastyczny człowiek i piłkarz. [b]Wszyscy mówią, że Chinyama wiele się w ostatnim czasie nauczył jeśli chodzi o grę dla zespołu, nie jest już takim szaleńcem na boisku. Ale on też jest coraz lepszy, jeśli chodzi o technikę.[/b] Nie przypadkiem to dziś jeden z najlepszych piłkarzy w lidze. Bardzo poprawił grę głową, a najbardziej: sztukę wygrywania pojedynków z obrońcami. No i zaczął dostrzegać kolegów, włączać się w rozgrywanie akcji. Bo jeszcze w Grodzisku zdarzało mu się, że rozgrywał własne mecze, nie oglądając się na drużynę. [b]Trener Urban mówił, że tak podpowiadał mu menedżer: promuj siebie, bo nikt inny cię promować nie będzie. [/b] Mam taki problem i u siebie z kilkoma piłkarzami. Powtarzam im cały czas: jak drużynie będzie szło dobrze, to z wysoką falą w górę pójdą wszyscy. Granie pod siebie przynosi odwrotny skutek. [b]Udaje się ich przekonać? [/b] Czasem tak. A czasem ich menedżerowie okazują się skuteczniejsi. [b]Paweł Brożek, król strzelców sprzed roku, ma w tym sezonie szesnaście goli, o jednego mniej niż Chinyama. Biorąc pod uwagę, że wiosną dość długo leczył kontuzję, to jest aż szesnaście goli, czy jednak tylko szesnaście? [/b] Moim zdaniem Paweł mógł zdobyć więcej goli. A z drugiej strony, strzelał bardzo ważne, dające nam punkty i zwycięstwa. Ale jemu zawsze wieszam poprzeczkę wysoko, bo on na to zasługuje skalą talentu. I ma jeszcze spore rezerwy. [b]A kto w Wiśle ma największe? [/b] Piotrek Brożek i Tomasz Jirsak. [b]Jirsak, który spędza sezon na ławce rezerwowych, choć Wisła zapłaciła za niego blisko 800 tysięcy euro. [/b] Trafił na złego trenera, który mu nie pozwala rozwijać talentu. Mówiąc poważnie, Tomek bardzo potrzebuje tego, czego ja teraz nie mogę mu dać: musi grać, a ja w środku pomocy nie mam dla niego miejsca. Stawiam na parę Junior Diaz - Radosław Sobolewski i oni mnie nie zawodzą. Niestety, to już nie jest czas na eksperymenty. [b]Gdyby Wisła wykorzystała choć połowę sytuacji w meczu z Piastem, miałaby dzisiaj tyle samo punktów co Wisła, a niedzielny mecz - wyraźnego faworyta. Skąd się bierze ta nieskuteczność? Oczywiście tyle samo punktów co Legia, nie Wisła. [/b] Cały ten tydzień pracowaliśmy nad tym, żeby zniknęła. Najwięcej sytuacji marnują nasi młodzi piłkarze. Dziś to martwi, ale jestem pewien, że wkrótce przestanie być problemem. [b]W niedzielę Wisła musi strzelać. Legii teoretycznie wystarczy podział punktów, ale to raczej nie jest drużyna, która potrafi grać na remis. Myśli pan, że mimo wszystko spróbuje? [/b] Legia przede wszystkim potrafi grać w piłkę. Dlatego w niedzielę może się zdarzyć wszystko, z szaloną wymianą ciosów włącznie. Powiem więcej: znając obecną Legię, zdziwiłbym się gdyby takiej wymiany nie było.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL