fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Wszyscy synowie biskupa

Prezydent, ojciec, eksbiskup Fernando Lugo (fot: Jorge Adorno)
Reuters
Cios dla Kościoła katolickiego. Biskup, który zrzucił sutannę, aby zostać prezydentem, wcześniej wykorzystywał urząd do uwodzenia kobiet. Trzy twierdzą, że mają z nim dzieci
Paragwajczycy próbują obrócić to w żart. „Fernando Lugo – ojciec wszystkich Paragwajczyków”, „Ogier ojczyzny”, „Też chcę być biskupem. Gdzie przyjmują zapisy?” – drwią z prezydenta. Śpiewają o nim piosenki: „Miał serce, ale nie używał kondomów...”. Jednak tak naprawdę wcale nie jest im do śmiechu. Rok temu wybrali na prezydenta lewicowego eksbiskupa, bo mieli dość zepsutej elity. Uważali go za człowieka na wskroś uczciwego, prawdomównego, a okazało się, że to tylko zwykły polityk – mówią teraz z przekąsem.
Łatwiej wybaczyliby mu nieślubne dzieci, gdyby nie to, że sypiał z kobietami jako biskup. Sutannę zrzucił dopiero w grudniu 2007 roku, by wystartować w wyborach prezydenckich. Wcześniej wykorzystywał charyzmę „biskupa ubogich” do uwodzenia młodych kobiet i dziewcząt.
W środę lokalna gazeta „ABC” opublikowała wywiad z 39-letnią Damianą Moran, dyrektorką sierocińca na przedmieściach Asuncion, która współpracowała z diecezją San Pedro, gdy jej biskupem był prezydent. „Mój syn Juan Pablo jest owocem związku z Fernandem Lugo, zrodzonym z wielkiej miłości” – oznajmiła. Ich romans zaczął się pięć lat temu, gdy pomagała biskupowi w pracy duszpasterskiej. Nie żąda pieniędzy ani nazwiska dla 16-miesięcznego synka. Sama go utrzyma.
Z podobną rewelacją wystąpiła dwa dni wcześniej bardziej wojowniczo nastawiona 27-letnia Benigna Leguizamon, sprzedawczyni środków czystości, była służąca w San Pedro. Zagroziła, że jeśli Lugo nie uzna sześcioletniego Lucasa Fernanda, wystąpi o przeprowadzenie testów DNA. – Nie mam innych dowodów. Ze złości spaliłam wspólne zdjęcia. Jestem biedna, to niesprawiedliwe, by syn prezydenta przez to wszystko przechodził
– skarżyła się mediom.
Nie wiadomo, dlaczego obie kobiety milczały przez tyle lat. Do wyznań ośmielił je prawdopodobnie sam 57-letni Lugo. W ubiegłym tygodniu ujawnił publicznie, ku wielkiemu zaskoczeniu Paragwajczyków, że ma dwuletniego synka z 26-letnią Vivianą Carrillo. – Biorę na siebie całą odpowiedzialność – oznajmił. – Wszyscy mamy słabości, popełniamy błędy, zapominamy o zasadach – tłumaczył.
Nie powtórzył tego, gdy okazało się, że synów może być więcej. Oskarżył o spisek opozycję, potem się zreflektował i zapewnił, że będzie współpracował przy ustalaniu prawdy. A prawda może go drogo kosztować. Benigna twierdzi, że gdy biskup ją uwiódł, miała 17 lat. Viviana – 16. – Umiał tak pięknie mówić – wspomina. Kiedyś spytała: – Czy Jego Ekscelencja jeszcze czegoś potrzebuje? – Ciebie – odparł.
Lugo zrezygnował z podróży do USA. Może się wstydzi. Panie minister z jego rządu chcą, by opowiedział publicznie o czasach, gdy był biskupem San Pedro, biednej, machistowskiej prowincji, w której siedmiu na dziesięciu mężczyzn robi dziecko i znika. „Musi pokazać, że zmiany, które obiecał, zacznie od siebie samego jako mężczyzny, obywatela i prezydenta” – napisały w komunikacie.
– Poczekamy z politycznym osądem, aż objawią się wszyscy synowie, których posiał – mówi opozycyjny senator Miguel Carrizosa.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA