fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Miasto daje i odbiera?

Ratusz
Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Ratusz może odzyskać nawet kilkaset mieszkań. Podwyżka czynszów rozpoczęła wielką weryfikację najemców w budynkach komunalnych. W urzędach ustawiają się kolejki osób regulujących pilnie prawa do lokalu
Lokatorzy masowo przychodzą do urzędu, by uregulować swoje prawo do mieszkania – mówi szefowa Wydziału Zasobów Lokalowych na Pradze-Północ Bogumiła Sosińska. – Od początku roku wpłynęło ok. 300 podań.
– Do nas już zgłosiło się 200 osób – wtóruje rzecznik Śródmieścia Urszula Majewska.
[wyimek]100 tys. Tyle jest mieszkań komunalnych w stolicy. Najwięcej w Śródmieściu, na Pradze-Północ i Południe oraz na Mokotowie[/wyimek]
Przegląd mieszkań komunalnych na samej Pradze-Południe wykazał, że kilkanaście procent najemców mieszka nielegalnie. Powody są różne: zadłużenie lub brak praw do lokalu.
Na lokatorów komunalnych mieszkań padł blady strach. I spowodowała go nie tyle podwyżka czynszu, choć mieszkańcy twierdzą, że jest wysoka, co możliwość utraty lokum.
W związku ze zmianą opłat każdy mieszkaniec dostał wypowiedzenie umowy najmu. Czasami osobiście dostarczał je administrator budynku. I stwierdzał, że lokale zajmują osoby bez przydziału. Przy okazji wychodziły też na jaw niewykryte wcześniej zadłużenia.
Wiceprezydent Andrzej Jakubiak przyznaje, że podwyżka czynszu miała m.in. na celu porządki w lokalówce.
– System wynajmowania mieszkań komunalnych na stałe jest patologiczny – tłumaczy. – Nie ma żadnej możliwości weryfikowania najemców. Lokale są dziedziczne, więc często syn z willą pod Warszawą czeka na mieszkanie po rodzicach.
Jakubiak przypomina, że w wielu krajach np. co pięć lat sprawdza się dochody lokatora i określa, czy mieszkanie od miasta nadal mu się należy. – U nas tego nie ma, więc robimy przegląd i może część mieszkań uda się odzyskać i przekazać osobom rzeczywiście potrzebującym.
Teraz w związku z podwyżką czynszu każdy najemca musi podpisać nową umowę. – A niektórzy uświadomili sobie, że nie mają do mieszkania prawa – mówi Bogumiła Sosińska. I dodaje, że jeśli nie będą mogli go udokumentować, to miasto może żądać opuszczenia lokalu lub uzyskać w sądzie wyrok eksmisji.
– Liczymy, że trochę mieszkań odzyskamy – przypuszcza Sosińska.
Ale część urzędników w wielki „odzysk“ powątpiewa. Wskazują na łagodne przepisy, dzięki którym uzyskanie prawa do
mieszkania z puli miasta, jeśli się już je zajmuje, trudne nie jest. Może je nabyć współmałżonek lub dziecko, a nawet osoba zameldowana w lokalu przez siedem lat. Musi tylko spełnić kryterium finansowe. – Ale w takich przypadkach staramy się być elastyczni – przyznają urzędnicy. I dodają, że eksmisja to ostateczność.
– Sporo osób będzie w stanie uregulować prawo do lokalu – dodaje wiceburmistrz Woli Marek Lipiński. – Do tej pory tego nie robiły, bo nie było sankcji. Teraz za brak tytułu grozi czynsz dwukrotnie wyższy od podstawowego, czyli 12 zł za mkw.
Szefowa Biura Polityki Lokalowej Beata Wrońska-Freudenheim z oceną sytuacji na razie się wstrzymuje. – Do końca miesiąca dzielnice mają nam przedstawić dane dotyczące swoich zasobów. Wtedy będziemy wiedzieli, ile osób mieszka bez tytułu prawnego, ile może go uregulować, jakie są zaległości w opłatach – wylicza. Dotąd takiego przeglądu nikt nie zrobił.
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA