fbTrack

Świat

Niemcy piszą o "polskim obozie"

Heinrich Himmler wizytuje obóz w Trawnikach, lipiec 1942 roku
EAST NEWS
Niemiecka Agencja Prasowa DPA nazwała obóz w Trawnikach „polskim obozem pracy”. Depeszę sprostowała dopiero po interwencji polskiej ambasady
Kłamliwe określenie znalazło się w depeszy dotyczącej deportacji niemieckiego zbrodniarza Josiasa Kumpfa z USA do Austrii. „Obecnie 83-letni [Kumpf] jako członek dywizji SS Totenkopf w polskim obozie pracy (im polnischen Arbeitslager) Trawniki brał udział w masakrze 8000 Żydów” – napisał waszyngtoński korespondent niemieckiej agencji.
Depeszę przedrukowało natychmiast wiele gazet i portali internetowych. Między innymi niemieckie „Der Tagesspiegel”, „Thurgauer Zeitung” i „Die Zeit” czy szwajcarski „Berner Zeitung”. A także portal internetowy niemieckiej telewizji NTV. Antypolskie sformułowanie przeszło nie tylko przez adiustujących depeszę redaktorów DPA, ale i przez wiele innych redakcji. O „polskim obozie” przeczytać mogły setki tysięcy osób. Interwencję natychmiast podjęli polscy dyplomaci w Berlinie. – Mamy specjalny system alarmowy, każda tego rodzaju informacja spotyka się z naszym protestem – powiedziała „Rz” Maria Bartczak, rzeczniczka ambasady RP w Berlinie. Redaktorzy DPA obiecali, że sprostują błąd i rzeczywiście – w kolejnej wersji depeszy – napisano o „nazistowskim obozie pracy przymusowej Trawniki w okupowanej Polsce”.
– Zapewniam, że to tragiczna pomyłka, która powstała w ferworze zajęć. Autor depeszy został już upomniany, że takie rzeczy nie mogą się zdarzać – powiedział „Rz” Heinz-Rudolf Othmerding, szef redakcji zagranicznej DPA. – Natychmiast po otrzymaniu informacji o popełnionym błędzie umieściliśmy w serwisie nową depeszę. Stara została wycofana z archiwum. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko przeprosić – dodał.Maria Bartczak z polskiej ambasady zwraca jednak uwagę, że takie sformułowania nie są w Niemczech rzadkością. – Niemieckie media na ogół tłumaczą się pośpiechem i zapewniają solennie, że takie rzeczy się nie powtórzą. Ślą listy z przeprosinami, zamieszczają sprostowania i udowadniają, że za tego rodzaju pomyłkami nie stoją żadne złe zamiary – powiedziała „Rz”. Wielu obserwatorów podkreśla jednak, że takie „pomyłki” mogą być związane z niepokojącymi próbami pisania historii na nowo. Zrzucenia odpowiedzialności za zbrodnie na Polaków. – Pisanie o „polskich obozach”, to wypaczenie prawdy historycznej i obraza ofiar. W tych ośrodkach ginęli razem Polacy i Żydzi. A na przykład Auschwitz zostało zbudowane dla polskich więźniów – powiedział „Rz” były więzień niemieckich obozów profesor Israel Gutman z jerozolimskiego Yad Vashem. Gutman podkreślał, że twierdzenie, iż Polacy są odpowiedzialni za to, co działo się w obozach, jest absurdem. – Niemcy właśnie dlatego dokonali Holokaustu, że w okupowanej Polsce nie było żadnych władz czy wolnej opinii publicznej, które mogłyby się im przeciwstawić – powiedział Gutman. To już kolejny tego rodzaju skandal. Kilka lat temu DPA popełniła już podobny „błąd”. Fałszujących historię określeń użyły także „Süddeutsche Zeitung”, „Die Welt”, „Der Tagesspiegel” czy lewicowy „Tageszeitung”. O „polskich obozach” pisały również gazety w innych krajach. Między innymi we Włoszech, Francji, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, USA czy Hiszpanii. Wczoraj identyczne sformułowanie jak w depeszy DPA znalazło się na stronie internetowej amerykańskiej telewizji CBS (Polish labor camp). Agencja Reuters pisała o „obozie pracy Trawniki w Polsce”. W tej samej depeszy znalazło się określenie „miejsca pracy niewolniczej w okupowanej przez nazistów Francji”. „Rzeczpospolita” od 2004 roku prowadzi akcję wymierzoną w autorów tego rodzaju przekłamań. [ramka][b][link=http://blog.rp.pl/haszczynski/2009/03/20/niemiecka-agencja-i-%E2%80%9Epolski-oboz%E2%80%9D/]skomentuj na blogu Jerzego Haszczyńskiego[/link][/b][/ramka] [ramka][srodtytul]Andreas Nachama, berliński rabin, szef fundacji Topografia Terroru[/srodtytul] Trzeba protestować, zwracać uwagę na każde tego rodzaju sformułowanie. Należy wykorzystać zwłaszcza obecny okres, kiedy tak wiele się mówi o 70. rocznicy hitlerowskiej napaści na Polskę. W przeciwnym razie zatarciu ulec może świadomość, że Polacy byli ofiarami zbrodniczej polityki hitlerowskich Niemiec. Pisałem nieraz do niemieckich mediów, zwracając uwagę na fałszywe sformułowania. Otrzymywałem odpowiedź, że były wynikiem pomyłki. Wierzę, że za takimi sformułowaniami nie kryje się zamiar pisania historii na nowo. W Niemczech nie ma praktycznie nikogo, kto by nie wiedział, że Polska była okupowana. Pojawiają się jednak często oznaki amnezji według schematu: Trawniki, czy jakiś inny obóz koncentracyjny, znajdują się na terenie Polski, wobec tego pisze się bez zastanowienia „polski obóz”. To postawienie historii na głowie. Zdarza się to także nawet w odniesieniu do Auschwitz. Nawet jeśli przyczyną fałszywych informacji jest zwykła głupota autorów, powinni mieć oni dość rozumu, by wiedzieć, że ranią uczucia Polaków. W programach szkolnych nie brak precyzyjnych, wyczerpujących informacji o okresie nazistowskim. Nie wszyscy nauczyciele przywiązują jednak należytą wagę do tego tematu. Nasza wystawa „Topografia terroru” przekazuje młodzieży nie tylko wiedzę, ale uczy także wrażliwości. Nie korzystają z niej jednak wszystkie szkoły. [/ramka] [ramka][srodtytul]Niemiecki obóz na lubelszczyźnie[/srodtytul] Założony na przełomie czerwca i lipca 1941 roku obóz koncentracyjny w Trawnikach był wykorzystywany przez hitlerowców do różnych celów. Początkowo więziono w nim głównie wziętych do niewoli żołnierzy Armii Czerwonej, a od kwietnia 1942 roku – Polaków podejrzewanych o wspieranie aktywnej na tych terenach partyzantki AK lub udzielanie pomocy jeńcom. Powstał tu również obóz szkoleniowy SS, a jesienią 1941 roku – obóz pracy, do którego trafiali Żydzi między innymi z Austrii, Generalnego Protektoratu Czech i Moraw, Holandii, z Mińska i Smoleńska oraz z getta białostockiego, lubelskiego i warszawskiego. Na terenie obozu znajdowały się zakłady szewskie, krawieckie i kuśnierskie, produkujące m.in. mundury na potrzeby wojska. Więźniowie wydobywali również torf. Jeńców zmuszano do pracy ponad siły, za co dostawali 10 dag chleba, pół litra zupy z brukwi i pół litra gorzkiej kawy. Strażnicy rozstrzeliwali pojedyncze osoby lub kilkunastoosobowe grupy. Masowych mordów nie dokonywano aż do czasu, kiedy padł rozkaz zgładzenia wszystkich Żydów. 3 listopada 1943 roku w czasie akcji Erntefest („Dożynki”) zamordowano co najmniej 8 tys. osób. 4 tysiące zmarło wcześniej z głodu i wyczerpania.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL