Lustracja

Przeszłość arcybiskupa Sawy

Jako tajni współpracownicy SB, oprócz metropolity Sawy, zarejestrowani zostali także m.in. arcybiskupi: Abel (drugi od lewej), Szymon (trzeci od lewej) i Jeremiasz (trzeci z prawej)
Fotorzepa, Waldemar Kompała
Zwierzchnik polskiego prawosławia od 1965 roku był świadomym i tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Jurek – wynika z akt zachowanych w IPN.
Operację przeciw polskiemu prawosławiu Służba Bezpieczeństwa prowadziła pod kryptonimem „Bizancjum”. Jej akta częściowo się zachowały.
Zachowała się też teczka pracy TW „Jurka” z własnoręcznie pisanymi donosami i adnotacjami o przyjmowaniu wynagrodzenia od SB. Choć nie zachowała się druga teczka, tzw. personalna, w której przechowywano zobowiązanie do współpracy oraz pokwitowania za przyjęte pieniądze, to treść teczki pracy nie pozostawia wątpliwości, że Prawosławny Metropolita Warszawski i Całej Polski był świadomym i tajnym współpracownikiem SB. Z akt IPN wynika, że tajnymi współpracownikami SB byli też prawie wszyscy powojenni zwierzchnicy polskiego prawosławia oraz większość dzisiejszych arcybiskupów - zwierzchników diecezji. W rozpracowywaniu polskiej Cerkwi brała udział także sowiecka KGB, wysyłając swoich agentów, którzy penetrowali środowisko prawosławne. Informacje pozyskiwane od współpracowników z Polski były przekazywane do Moskwy.
Nie oznacza to jednak, że Cerkiew została w całości opanowana przez SB. W aktach SO (tzw. sprawa obiektowa) „Bizancjum” zachowały się informacje o niepokornych wobec władz duchownych i biskupach oraz świeckich. Jednym z nich był arcybiskup łódzki i poznański Jerzy (Aleksy Korenistow) – z pochodzenia arystokrata rosyjski. Choć dwukrotnie po śmierci prawosławnych metropolitów pełnił funkcję strażnika tronu metropolitalnego, uważaną za wstęp do powołania go na funkcję zwierzchnika Cerkwi, Służba Bezpieczeństwa skutecznie zablokowała jego wybór. [srodtytul]Lojalny współpracownik[/srodtytul] Służba Bezpieczeństwa zwerbowała arcybiskupa Sawę (nazwisko świeckie Michał Hrycuniak) 31 maja 1965 roku. Został zarejestrowany pod numerem ewidencyjnym 12348. Nie zachowała się teczka personalna TW „Jurka”, w której powinien być opisany proces werbunku. Z zachowanej teczki pracy wiemy jednak, że kontakty z SB miał jeszcze, zanim został formalnie zwerbowany. „W okresie (do pozyskania) odbyto 70 spotkań, które pozwalają na stwierdzenie, że tajny współpracownik jest lojalny, szczery i obojętny w stosunku do organów SB” – zapisał pierwszy oficer prowadzący płk Zygmunt Siellawa. Pozyskanie związane było z objęciem przez Sawę funkcji w Kancelarii Metropolity, odpowiadającej stanowisku kanclerza kurii. „Celem pozyskania była konieczność bieżącej informacji odnośnie zmian zachodzących w prawosławiu ze szczególnym uwzględnieniem kontaktów zagranicznych oraz negatywnych zjawisk społeczno-politycznych wśród duchowieństwa i wyznawców” – napisano w notatce wprowadzającej do teczki TW „Jurka”. TW „Jurek“ stał się jednym z najważniejszych agentów bezpieki w Kościele prawosławnym. Z wielu zachowanych notatek wynika, że wielokrotnie inicjował spotkania, by przekazać informacje. Informował SB zarówno w formie ustnej (tzw. dyktaty), jak i własnoręcznie pisał donosy. Dostarczał też dokumenty wewnętrzne Cerkwi, a nawet listy pisane do metropolity ze skargami na poszczególnych księży prawosławnych. Donosił też na katolików i protestantów. Z archiwów wyłania się obraz ks. Sawy, który przy pomocy SB usiłował kształtować politykę personalną w swoim Kościele. [srodtytul]Donosy na ojca duchownego[/srodtytul] Jeden z pierwszych donosów dotyczył konferencji teologicznej zorganizowanej w Belgradzie. „Polski Kościół Prawosławny reprezentowało dwóch nieudolnych księży (a udających teologów) Ks. Serafim Żeleźniakowicz, rektor Prawosławnego Seminarium Duchownego, na stanowisko to przyszedł z prowincjonalnej parafii białostockiej i Ks. Jerzy Klinger – adiunkt Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej – mający średnie wykształcenie teologiczne. Wyższe wykształcenie ma filologiczne” – pisał. Szczególnie ostro ks. Sawa potraktował Klingera. „Ks. Klinger zaś pomieszał wszystkie teologie prawosławną, rzymsko-kat. i protestancką i jak mi wiadomo jego wypowiedzi były kompromitujące nasz Kościół” – donosił. Bardzo negatywne informacje na temat ks. Klingera w teczce TW „Jurka” pojawiają się wielokrotnie. O księdzu Żeleźniakowiczu dziś mówi, że uważał go za swojego ojca duchownego. W teczce nie brak też informacji o duchownych i osobach konsekrowanych z Kościoła rzymskokatolickiego, głównie zaangażowanych w dialog ekumeniczny. 25 października 1966 r. podczas spotkania w kawiarni Krokodyl zdał relację ze swoich kontaktów z katolikami. „Siostrze Joannie przy okazji dał do zrozumienia, że zaskoczony jest również tym, że interesujący się wielce rzekomo sprawą ekumenii rektor Miziołek również spotkania nie zaszczycił swoją osobą” – zanotował oficer prowadzący. Wymienione tu osoby to siostra Joanna Lossow, jedna z najbardziej zasłużonych działaczek ekumenicznych, oraz Władysław Miziołek, późniejszy biskup odpowiedzialny w episkopacie właśnie za kontakty ekumeniczne. Inne donosy dotyczyły o. Aleksandra Hauke-Ligowskiego oraz ks. Donata Nowickiego. 6 maja następnego roku ks. Sawa dał dobitnie wyraz, co myśli o ekumenii. „Zdaniem t.w. dyskusja na temat obłudnej rzymsko-katolickiej ekumenii pokaże rozbieżności pomiędzy teorią a praktyką i umocni księży prawosławnych w przekonaniu, że nie należy utrzymywać żadnych stosunków z klerem rzymskokatolickim” – notował prowadzący. [srodtytul]O miłości z chłopakami [/srodtytul] Sporo miejsca w donosach ks. Sawy zajmują informacje o charakterze obyczajowym. 20 września 1966 r. TW „Jurek“ dostarczył odpis listu do metropolity przekazanego od jednego z członków komitetu cerkiewnego z parafii w południowo-wschodniej Polsce. Wierny żalił się, że miejscowy duchowny utrzymuje kontakt z młodzieżą katolicką z marginesu. „Ks. J.L. chodzi po restauracjach, popija z nimi wódkę, spotyka się, i to bardzo często, jak również spaceruje z nimi po parku, wreszcie zaprasza ich do domu, tam odbywa się dalsze pijaństwo, a potem proceder zboczonej miłości z chłopakami“ – pisał. Z akt SB wynika, że ksiądz, o którym mowa w liście, również został pozyskany do współpracy z bezpieką jako tajny współpracownik „Buk“. To niejedyny donos obyczajowy dotyczący duchownych. „Odnośnie faktu związanego z osobą R., t.w. oświadczył, że istnieją podejrzenia, że w/w jest homoseksualistą. Ci, którzy mu to zarzucają, opierają się na fakcie zbytniej troski R. o seminarzystów, co im się wydaje dziwne i podejrzane“ – zanotował oficer. [srodtytul]Donosy na wykładowców [/srodtytul] Przy pomocy SB ks. Sawa próbował kształtować politykę personalną na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Szczególną niechęcią darzył pierwszego rektora uczelni, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. prof. Wiktora Niemczyka. „Odnośnie Niemczyka (wykładowcy CHAT-u) Tw. stwierdził: w/w jako wykładowca jest zerem. Jest stary, o b. despotycznym usposobieniu. Wśród kadry ma opinię b. złą, wśród studentów jest traktowany lekceważąco. Brak mu jakiegokolwiek autorytetu. Ponadto jego sklerotyczne usposobienie przy minimalnej wiedzy i braku jakichkolwiek zdolności dydaktycznych, jako wykładowcy już dawno go dyskwalifikują i dziwnym jest utrzymywania go w kadrze ChAT-u” – donosił SB 26 sierpnia 1968 roku. Opinie na temat prof. Niemczyka nie miały wiele wspólnego z rzeczywistością. Uchodził on za wybitnego teologa, był m.in. tłumaczem tzw. Biblii Warszawskiej. Ks. Sawa miał do niego żal, że nie dostał etatu na ChAT, jedynie miał tzw. prace zlecone. Wielokrotnie prosił SB o interwencję w tej sprawie. Nie była to zresztą jego jedyna interwencja w sprawie polityki personalnej. Nie wahał się przy tym sięgać po argumenty natury obyczajowej. „Odsunąć od spraw wychowawczych w Seminarium J.A., pozostawiając go jedynie w sekcji prawosławnej ChAT-u. Powód tego zwolnienia to brak umiejętności w postępowaniu z młodzieżą, a przede wszystkim moralne się skompromitowanie w/w, z racji utrzymywanych stosunków z kobietą, która uważana jest za »prostytutkę«. Fakt ten ogólnie znany jest przedmiotem drwin, co całkowicie obala jego autorytet jako pedagoga i wychowawcy” – relacjonował ks. Sawa w donosie na temat decyzji prawosławnego metropolity Stefana. Również J.A., którego dotyczył donos, został zarejestrowany jako tajny współpracownik SB. [srodtytul]Chciał być następcą metropolity Stefana [/srodtytul] TW „Jurek“ nie oszczędzał też swojego ówczesnego zwierzchnika metropolity Stefana. „Odnośnie metropolity Stefana – człowiek stary (80 lat), często nieodpowiedzialny i nieobliczalny w postępowaniu. Swoją rolę ogranicza do przyjmowania podarków (cennych), hołdów (czuły na lizusostwo i płaszczenie się), tych właśnie faworyzuje, nawet jeśli nic sobą nie reprezentują. Brak mu jakichkolwiek zdolności. Od wyboru nie potrafił wypracować sobie jakiejś linii działania. (...) Przy całej swej tępocie zwraca uwagę fakt jego bierności, a niejednokrotnie wrogości wobec zarządzeń władz państwowych“ – donosił TW „Jurek“ 26 sierpnia 1968 r. SB chciała wiedzieć, kto może zostać następcą Stefana. TW „Jurek“ charakteryzował esbekom potencjalnych kandydatów: „bp Jerzy – choleryk, wybuchowy. Poziomem przewyższa wszystkich biskupów. Na pewno byłoby lepiej dla PAKP [Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny - red.], gdyby on był metropolitą, choć sam też nie dałby sobie rady, bp Bazyli – intrygant i rozrabiaka, organizator żaden. Brak mu jakichkolwiek zdolności w administrowaniu diecezją, bp Nikanor jako administrator zdolny. Nikanor ostatnio został skompromitowany przez duchownego, który zastał N. w dosyć dwuznacznej sytuacji z gospodynią, Bazyli ma również wiele grzechów“. TW „Jurek“ podobne charakterystyki przedstawiał SB jeszcze wielokrotnie. Po śmierci metropolity Stefana sugerował SB, że to on powinien zostać następcą, choć w tym czasie nie był nawet biskupem. Kandydaturze Sawy przeszkodził zapewne fakt, że obawiali się go inni duchowni. Jeden z nich zarejestrowany jako Kontakt Operacyjny BS dał druzgocącą opinię o Sawie, zarzucając mu miałkość intelektualną i karierowiczostwo. „Angażuje seminarzystów i studentów do donoszenia, czym rozbija jedność koleżeńską, przyzwyczaja młodzież do donosicielstwa i sługusostwa i tworzy atmosferę ciągłej bojaźni i podejrzliwości”. Te akurat cechy SB nie przeszkadzały. Jednak – jak się wydaje – oficerowie obawiali się, że żądza władzy ks. Sawy może sprawiać problemy we współpracy. [srodtytul]Bazyli ma wiele grzechów [/srodtytul] Szczególnie zajadle ks. Sawa zwalczał biskupa, a później arcybiskupa Bazylego. Oskarżał go o głupotę, nepotyzm i nadużycia finansowe. W 1981 r. w rozmowie z oficerem SB był rozżalony tym, że władze popierają metropolitę Bazylego. „W rozmowie z t.w. mogłem odnieść wrażenie, że ma pretensje do naszych organów. Stwierdził wprost, że ze Sł. Bezp. utrzymuje kontakt od kilkunastu lat, swoje uwagi i spostrzeżenia dot. występujących nieprawidłowości w kościele przekazywał i przekazuje, ale jak do tej pory nie widzi, aby ktokolwiek z tego chciał skorzystać, stąd pytanie, czy Sł. Bezp. także nie zależy, aby w kościele panował spokój, ponieważ na Urząd ds. Wyznań nie można liczyć“ – zanotował ppłk Jan Wójcik. Ks. Sawa wielokrotnie chciał też wymóc na SB przeniesienie Bazylego na emeryturę. Nie miał jednak świadomości, że metropolita od wielu lat był również tajnym współpracownikiem o pseudonimie Włodzimierz. Na dodatek utrzymywał doskonałe stosunki z Urzędem ds. Wyznań. 11 listopada 1982 r. SB w konflikcie jasno opowiedziała się za abp. Bazylim. Po spotkaniu z Sawą oficer zanotował w rubryce przedsięwzięcia: „Wpływać na bpa Sawę, aby nie prowadził własnej polityki, powodować aby bp Sawa wspierał działalność metropolity”. [srodtytul]Informacje dla KGB [/srodtytul] W 1970 roku ks. Sawa został przeniesiony do Jabłecznej. Został zwierzchnikiem tamtejszego klasztoru. Nie zaprzestał donoszenia. Ponieważ miał więcej czasu na donosy, pisał je odręcznie. Było ich tyle, że SB założyła osobną sprawę obiektową dotyczącą klasztoru o kryptonimie „Monastyr“. 30 marca 1976 r. ks. Sawa podał SB dokładne charakterystyki zakonników z Jabłecznej, w tym swoją. Oprócz tego załączył spis wszystkich uczniów Prawosławnego Seminarium Duchownego w Jabłecznej wraz z charakterystykami słuchaczy oraz wykładowców. To ułatwiło Służbie Bezpieczeństwa kolejne werbunki. „Monastyr“ nie był jedyną sprawą obiektową założoną po donosach ks. Sawy. Kolejną była sprawa obiektowa „Nadbużanin“. Jej celem było uniemożliwienie wysyłania prawosławnej literatury religijnej z klasztoru w Jabłecznej do Związku Radzieckiego. Taką akcję planowało dwóch uczniów prawosławnego seminarium Mikołaj Borowik i Igor Chlabicz. SB udało się do tego nie dopuścić i skonfiskować literaturę. Niewątpliwie współpracowano tu z KGB. Do współpracy z pozyskano potem jako TW „Igora” ks. Chlabicza. Ks. Sawa okazał się zdolnym administratorem klasztoru. Jego pozycja w PAKP rosła. Zaczął reprezentować polskie prawosławie na forum międzynarodowym. Był wykorzystywany głównie do przekazywania informacji ze Światowej Rady Kościołów. Przyjmował też zadania od SB. Donosił m.in. na przedstawicieli Kościoła ewangelickiego z NRD, którzy na forum ŚRK podnosili kwestię braku swobód wyznaniowych. W tym okresie ks. Sawa przekazał też służbom PRL liczne dokumenty Światowej Rady Kościołów, w tym bardzo niebezpieczne donosy na pastorów z NRD. Informacje te trafiały do Stasi i sowieckiej KGB. W roku 1979 – po śmierci bp. Jerzego, który sprzeciwiał się współpracy prawosławnych z komunistami i utrzymywał dobre stosunki z katolikami – ks. Sawa został biskupem diecezji łódzko-poznańskiej. Dwa lata później objął zwierzchnictwo w największej prawosławnej diecezji z siedzibą w Białymstoku. [srodtytul]„Solidarność“ za drzwi[/srodtytul] Białostocka „S“ chciała współpracować z prawosławnymi, których na tym terenie było wielu. U nowego zwierzchnika prawosławia pojawiła się w tej sprawie delegacja regionu „S“. Przedstawiciele „Solidarności“ chcieli złożyć ofiarę na budowę cerkwi w wysokości 50 tys. złotych. Biskup Sawa kategorycznie odmówił przyjęcia pieniędzy i wyrzucił delegację za drzwi. Stan wojenny biskup białostocki powitał z zadowoleniem. Jako zwierzchnik największej diecezji prawosławnej nie mógł narzekać na swoją sytuację materialną, mimo to żalił się SB, że nie otrzymuje pieniędzy od metropolity. SB zrozumiała aluzję. Płk Wójcik 7 grudnia 1982 roku przekazał bp. Sawie kopertę zawierającą 7 tys. zł (dwie trzecie ówczesnej średniej pensji). Biskup początkowo się krygował, ale w końcu pieniądze przyjął i pokwitował. Kolejny tego typu prezent dostał od bezpieki na swoje 45. urodziny w 1983 roku. Tym razem było to 10 tys. zł. [srodtytul]Prawosławny Popiełuszko [/srodtytul] W 1985 r. SB wykorzystała bp. Sawę do uspokajania nastrojów po śmierci ks. Piotra Popławskiego, o którym w owym czasie mówiono jako o prawosławnym Popiełuszce. Przypuszczalnie było to samobójstwo, ale sprawa pozostaje niewyjaśniona do dziś. Bp Sawa spotkał się wtedy z opozycją w łonie swojego Kościoła. Ksiądz Aleksander Wysocki z prawosławnej parafii w Klejnikach wobec setek ludzi zgromadzonych przed katedrą prawosławną w Białymstoku wykrzyczał, że bp Sawa został kupiony przez SB. On sam pozostał jednak konsekwentny. 26 września 1985 r. wyrzucił za drzwi zachodnich dziennikarzy, a prawosławnemu duchowieństwu zakazał jakichkolwiek kontaktów z prasą w tej sprawie. [srodtytul]Młodzież pielgrzymuje [/srodtytul] Postawa biskupa Sawy budziła obiekcje wśród katolików, a także wśród mniejszości wyznaniowych. Biskupowi bardzo zależało wówczas na zdobyciu profesury w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. W rozmowach z SB narzekał, że nikt nie chce się podjąć recenzji jego dokonań naukowych, co było wymogiem otrzymania tytułu. Nie był to jedyny przejaw oporu prawosławnych wobec zwierzchnika diecezji. W sierpniu 1986 r. młodzież prawosławna Białostocczyzny zorganizowała pierwszą pieszą pielgrzymkę na Świętą Górę Grabarkę. Nie miała zgody władz ani kościelnych, ani państwowych. Wykorzystała fakt, że zwierzchnik diecezji wyjechał do Finlandii. SB dowiedziała się o pielgrzymce i wylegitymowała jej organizatorów. Bp Sawa musiał się później tłumaczyć bezpiece. W kwietniu 1987 r. TW „Jurek” złożył kolejny donos na metropolitę Bazylego. Twierdził, że po śmierci przełożonej klasztoru ihumenii Barbary Grosser na Świętą Górę Grabarkę przybył abp Bazyli i zagarnął biżuterię oraz obce waluty. Jedne z ostatnich donosów w teczce TW „Jurka“ dotyczą Syndesmosu – międzynarodowej organizacji młodzieży prawosławnej. Ta oddolna inicjatywa interesowała nie tylko SB, ale przede wszystkim KGB. Bp Sawa przekazał obszerne informacje o pobycie w Polsce Aleksego Struwego z Francji, który był zaangażowany w powołanie tej organizacji. Oficer SB zanotował: „informację nt. Syndesmosu wykorzystać do opracowania odpowiedzi na pismo KGB ZSRR“. Teczka „Jurka“ kończy się na listopadzie 1987 roku. Przypuszczalnie wtedy założono nową, która nie zachowała się do dziś. Biskup Sawa do największych zaszczytów doszedł już w wolnej Polsce. W 1994 roku został prawosławnym ordynariuszem Wojska Polskiego. Dwa lata później został mianowany generałem brygady. W styczniu 1998 roku, w związku z chorobą metropolity Bazylego, został strażnikiem tronu metropolity. Najwyższą władzę w PAKP objął 31 maja. Arcybiskup Sawa został odznaczony krzyżami: Komandorskim i Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski – Polonia Restituta. [srodtytul]Szybki wywiad[/srodtytul] Akta TW „Jurka“ oraz sprawy obiektowej „Bizancjum“ (dotyczącej Kościoła prawosławnego) dziennikarz „Rz“ studiował przez trzy miesiące. Wcześniej zapoznali się z nimi historycy IPN. 18 grudnia „Rz“ poprosiła metropolitę Sawę o wywiad. Jeszcze wcześniej o wyjaśnienia poprosili go historycy IPN. Termin wywiadu został wyznaczony na 5 stycznia. Ze względu na szacunek dla prawosławia „Rz“ nie zamierzała publikować tekstu przed zakończeniem prawosławnego Bożego Narodzenia przypadającego na 7 stycznia. Tymczasem 3 stycznia w „Gazecie Wyborczej“ ukazał się wywiad z abp. Sawą przeprowadzony przez Jana Turnaua oraz Katarzynę Wiśniewską. Dziennikarze w pytaniach otwarcie przyznawali, że choć ich rozmowa ma związek z badaniem sprawy przez Instytut Pamięci Narodowej, nie znają dokumentów z Instytutu. O pośpiechu świadczy też fakt, że wywiad odbył się w sylwestra i został opublikowany w pierwszym wydaniu gazety tuż po Nowym Roku. Wywiad zatytułowano „Gra z bezpieką o życie Cerkwi“. [ramka][b]Arcybiskupi jako TW[/b] [b] Abp Adam (Aleksander Dubec)[/b] – ordynariusz przemysko-nowosądecki. Pozyskany do współpracy16 czerwca 1971 r. jako TW „Marek”. [b] Abp Szymon (Szymon Romańczuk)[/b] – ordynariusz poznańsko-łódzki. Zarejestrowany 18 grudnia 1969 r. również jako TW „Marek” [b] Arcybiskup Miron (Mirosław Chodakowski)[/b] – arcybiskup hajnowski, prawosławny ordynariusz wojska polskiego. Zarejestrowany 15 lipca 1980 r. jako TW „Mirek II”. Jako generał brygady zobowiązany do złożenia oświadczenia lustracyjnego [b]Abp Abel (Andrzej Popławski)[/b] – ordynariusz lubelsko-chełmski. Zarejestrowany 2 marca 1984 r. jako TW „Krzysztof” [b]Abp Jeremiasz (Jan Anchimiuk)[/b] – arcybiskup wrocławsko-szczeciński. Pozyskany 15 grudnia 1973 r. jak TW „Janek”. Jako rektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej zobowiązany do złożenia oświadczenia. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL