fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Jaka służba, taki raport

Antoni Macierewicz
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Raport ABW w sprawie gruzińskiego incydentu to najbardziej nieprofesjonalna publicystyka propagandowo-polityczna, jaką kiedykolwiek czytałem w wykonaniu służb specjalnych. Jeżeli Centrum Antyterrorystyczne ABW ma prezentować taki poziom - to należy je natychmiast zlikwidować - mówi w rozmowie z "Rz" Antoni Macierewicz.
[b]Czytał pan raport ABW analizujący to co się stało w Gruzji?[/b]
[b]Antoni Macierewicz[/b]: Kluczowym fragmentem tego raportu jest konkluzja, że najprawdopodobniej mieliśmy do czynienia z prowokacją gruzińską. Teraz próbuje się zatrzeć prawdziwy wydźwięk tego raportu...
[b]Raport chyba jest po prostu informacją ABW? [/b]
Ten dokument jest zatytułowany „Raport sytuacyjny”. I ma nagłówek - Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. A w podtytule — Centrum Antyterrorystyczne. Podpisał go szef ABW Krzysztof Bondaryk. W rzeczywistości zawiera przede wszystkim cytaty z rosyjskich artykułów prasowych oraz komentarzy radiowych i telewizyjnych. Konkluzje są dokładnym ich powtórzeniem. Jest to najbardziej nieprofesjonalna publicystyka propagandowo-polityczna jaką kiedykolwiek czytałem w wykonaniu służb specjalnych. Jeżeli Centrum Antyterrorystyczne ABW ma prezentować taki poziom - to należy je natychmiast zlikwidować, bo wprowadzając decydentów w błąd, naraża bezpieczeństwo państwa. Tu nawet nie chodzi o prezentowane tezy nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Poziom analizy i zastosowanej metodologii jest żałosny.
Fachowcy z SB i WSI, których przywrócono do służby i postawiono na odpowiedzialnych stanowiskach sparaliżowali służby tak dalece, że w sprawie o zasadniczym dla Polski znaczeniu napisali politagitkę. Jedynie BOR trzeźwo zauważył, że za bezpieczeństwo prezydenta zgodnie z normami międzynarodowymi odpowiadają gospodarze. SKW w ogóle odmówiło uczestnictwa w tej komedii. Widać, że pomimo czystek i represji przetrwała tam zasada odpowiedzialności i solidności, którą im wpajałem.
[b]A nie jest odwrotnie: że teraz rosyjskie media tym raportem się podpierają w swoich komentarzach? [/b]
Odnoszę wrażenie, że mamy do czynienia z zasadą odbitego echa. Najpierw tezy zostały postawione przez media rosyjskie, potem znalazły się w raporcie pana Bondaryka, a następnie te same media omawiały je jako komentarze polskie. Chociaż pierwszy był chyba marszałek Bronisław Komorowski, który już w kilkanaście godzin po wydarzeniach sugerował tezę o gruzińskiej prowokacji.
[b]"Jaka wizyta, taki zamach"? [/b]
Tak. I jest to sformułowanie obraźliwe, choć głównie dla Komorowskiego, jako osoby, która pełni urząd marszałka. Jednak Najważniejsze jednak w tej wypowiedzi było położenie nacisku na stwierdzenie, iż konsekwencją wydarzeń gruzińskich może być pogorszenie się stosunków polsko-rosyjskich. To jedyne czym się pan marszałek zmartwił w związku z zagrożeniem bezpieczeństwa Prezydenta Polski i w związku z ujawnieniem faktu, że Rosja łamie wszystkie swoje zobowiązania w sprawie Gruzji.
[b]Zarzuca pan marszałkowi Komorowskiemu narzucenie ABW tezy o prowokacji gruzińskiej? [/b]
Nie. Ale jest faktem, że to w jego porannej wypowiedzi z 24 listopada taka sugestia po raz pierwszy się pojawiła. Rosyjscy politycy, rosyjskie media mogą teraz twierdzić, że to nie oni, lecz Polacy sformułowali tezę o gruzińskiej prowokacji. Gdyby tę tezę zasugerowała jakaś gazeta, to rzecz byłaby nieprzyjemna ale nie zagrażałoby to bezpieczeństwu państwa. Problem polega na tym, że sformułował ją najpierw marszałek sejmu - druga osoba w państwie, a za nim — działająca na polecenie premiera Donalda Tuska ABW, która jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo państwa polskiego i podlega bezpośrednio premierowi.
[b]Jeśli nie mamy do czynienia z pomyłką, z błędem to z czym? [/b]
Na czym miałaby polegać pomyłka? Na tym, że w raporcie przyjęto stanowisko rosyjskie? To nie jest błąd, lecz świadoma realizacja groźnej dla Polski linii politycznej.
[b]Używając słownictwa z czasów PRL-u: to komu to służy? [/b]
To Pani pytanie bardzo dobrze podsumowuje naszą rozmowę.
[b]Do pointy naszej rozmowy to jeszcze trochę. [/b]
Ale to rzeczywiście są kluczowe pytania: komu służy to, że ABW w sprawie tak dla Polski ważnej zajmuje stanowisko rosyjskie i to opierając się wyłącznie na źródłach rosyjskich? A przecież służby dysponują innymi możliwościami na tym obszarze, poczynając od konsultacji z naszymi partnerami. W momencie kryzysu okazało się co rząd premiera Tuska zrobił ze służbami. Więc trzeba odpowiedzieć na pytania: komu sprzyja taka sytuacja w służbach, dla kogo są wygodne takie służby, komu służą takie analizy, którymi posługuje się premier w kształtowaniu polityki polskiego rządu?
[b]Prezydent Kaczyński powiedział, że ci, którzy głoszą, iż była to prowokacja gruzińska, są przedstawicielami lobby rosyjskiego. [/b]
Nie jest to chyba wierne powtórzenie słów prezydenta, ale sens był podobny. W pełni zgadzam się z panem prezydentem.
[b]To co pan może powiedzieć o lobby rosyjskim w Polsce? Kto do niego należy?[/b]
Nie trzeba szczególnej wiedzy, by widzieć, że takie lobby w Polsce istnieje. Jest bardzo rozbudowane. Działa w strukturach zarówno państwowych, gospodarczych, jak i społecznych. Niekoniecznie, jak to bywa z lobby, przynależność do niego musi mieć charakter groźny dla Polski.
[b]A kiedy pana zdaniem przynależność do tego lobby ma charakter groźny dla Polski? [/b]
Wtedy, gdy jego przedstawiciele podejmują działania w interesie polityki rosyjskiej sprzecznej z polską racją stanu. Tak jest na przykład w sprawie stosunku do Gruzji, do Ukrainy, w dużym stopniu w kwestiach energetyki, rurociągu północnego, naszego sojuszu obronnego ze Stanami Zjednoczonymi.
[b]Lobby rosyjskie umacnia się przez ostatnie lata w Polsce, czy raczej marginalizuje? [/b]
To lobby, zwłaszcza w wymiarze politycznym, w ciągu ostatniego roku po dojściu do władzy PO, umacnia się. Symptomatyczny jest niechętny stosunek do instalacji tarczy antyrakietowej. W tej sprawie była prowadzono politykę polegającą na opóźnianiu rozstrzygnięć tak by ostateczne decyzje nie zapadły przed amerykańskimi wyborami. Świadomie zwlekano do czasu, gdy na politykę USA będą mieli wpływ politycy sceptyczni wobec tak silnego zaangażowania w obronę Polski. Jest charakterystyczne, że w sprawie tarczy połączyły się siły wszystkich środowisk prorosyjskich od postkomunistów przez PO aż po część środowisk narodowych.
Podobnie jest z obroną b. WSI, atakowaniem sojuszu z Ukrainą i Gruzją. Ostatnio lobby to skupiło się na dyskredytacji Gruzji i jej Prezydenta. Rysuje się jego jednostronny, niesprawiedliwy obraz nawet w mediach starających się o obiektywizm. Przywódca małego państwa powstrzymującego presję rosyjską przedstawiany jest jak niepoważny watażka. Aż dziw, że polscy redaktorzy naczelni nie wstydzą się tak atakować prezydenta Saakaszwili i Gruzinów odpierających bohatersko agresję największego państwa na świecie. Dodajmy do tego stanowisko MSZ wynikające z tzw. doktryny Sikorskiego.
[b]O co chodzi z tą doktryną Sikorskiego? [/b]
Tzw. doktryna Sikorskiego zakłada taki scenariusz działań Unii Europejskiej, jakby sprawy gruzińskiej - a zwłaszcza agresji rosyjskiej na Gruzję - w ogóle nie było. Przechodzi też do porządku dziennego nad dążeniem do ratowania Gruzji i Ukrainy poprzez natychmiastowe przyjęcie ich do NATO, czego chcą USA. Widać, że to lobby ma sukcesy. A mają one dla Polski negatywne konsekwencje.
[b]Czyli już wiemy, że według pana do tego lobby należy minister Sikorski, a także wymieniany na początku rozmowy Bronisław Komorowski? Kto jeszcze?[/b]
Nie zamierzam wymieniać żadnych nazwisk, nie twierdzę też, że ci politycy wchodzą w skład tego lobby. Po prostu oceniam ich politykę jako prorosyjską co jest dla Polski szkodliwe. I przez lobby prorosyjskie jest tak wykorzystywane. Tak doświadczeni politycy muszą zdawać sobie sprawę z siły tego lobby w Polsce i z tego, że swoimi działaniami niebezpiecznie je wzmacniają.
[b]To znaczy, że boi się pan kolejnych procesów? [/b]
Boję się wielu rzeczy ale zawsze pamiętam, że strach to zły doradca.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA