fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Taniej od spekulanta niż od dewelopera

Tylko na tym jednym budynku w Warszawie wisi kilkanaście ogłoszeń zachęcających do kupna lub wynajmu mieszkań z drugiej ręki kupionych wcześniej od deweloperów w celach spekulacyjnych
Rzeczpospolita, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Nowe niewykończone lokale trafiają na rynek i konkurują z ofertą deweloperską. Kupując je z drugiej ręki, można zaoszczędzić kilkaset złotych na metrze
Inwestycyjne zakupy mieszkań rozpoczęły się w Polsce na większą skalę w 2005 r., a najbardziej nasiliły do połowy 2007 roku. Teraz lokale nabywane spekulacyjnie masowo są wyprzedawane.
Taki obrazek widać na prawie każdym nowym osiedlu w dużym mieście: budynki są oddane do użytku, ale wiele lokali jest niezamieszkanych, a balkony lub okna zdobią banery z napisem: „Sprzedam”! Przy czym liczba plakatów nie oddaje skali zjawiska, gdyż jest to tylko wspomaganie sprzedaży, która tak naprawdę toczy się w agencjach nieruchomości lub za pośrednictwem ogłoszeń w prasie i Internecie. Jaka jest skala zjawiska?
Analitycy CEE Property Group oceniają, ze w Warszawie rynek pierwotno-wtórny obejmuje około 6,3 tys. lokali będących aktualnie w sprzedaży, a więc jakieś 40 proc. oferty nowych mieszkań.
[wyimek]5 tys. zł kosztował mkw. nowego mieszkania w 2005 r.[/wyimek]
– Ten poziom będzie się systematycznie zmniejszać, ponieważ część tych mieszkań będzie znajdowała swoich nabywców, a nowo wprowadzane projekty deweloperskie w dużych miastach nie mają dużej puli mieszkań kupionych w celach inwestycyjnych – mówi Paweł Grząbka, dyrektor zarządzający w CEE Property Group.
[wyimek]7 tys. zł za mkw. – za tyle oferowany jest ten sam lokal w 2008 r.[/wyimek]
Udział takich lokali w ofercie rynkowej zmniejsza się wraz z wielkością miast – dla dużych aglomeracji typu Wrocław czy Kraków wynosi ok. 25 proc. oferty rynkowej, a w Łodzi i Poznaniu stanowi ok. 20 proc. aktualnie oferowanych mieszkań.
Jacek Kaliszuk, dyrektor ds. realizacyjnych w Polnord SA, uważa, że na warszawskim rynku prawie 45 proc. mieszkań kupionych w latach 2004 – 2006 to lokale puste, niewykończone, które ponownie trafiają na rynek.– Wystarczy przejechać się na przykład do Miasteczka Wilanów, żeby zobaczyć, jak duże jest to zjawisko – mówi Jacek Kaliszuk.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA