fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i rozmowy

Ja nie bojkotuję TVN

Nelli Rokita
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Polityk nie może się obrażać na telewizję. Jak mnie zaproszą do TVN, to pójdę – mówi „Rz” posłanka PiS, zapowiadając złamanie bojkotu stacji obowiązującego w jej partii. Pytana o współpracę męża z „Dziennikiem” dodaje: – Może w mediach Janek się dorobi
Rz: O Janie Rokicie znowu jest głośno. Mąż przyćmi pani karierę?
Nelli Rokita: Całe szczęście, że nikt nie był w stanie go zastąpić, odkąd rok temu wycofał się z polityki i przestał udzielać się w mediach. To miejsce było wolne i czekało na niego.
Ale teraz wraca w innej roli – jako stały publicysta jednego z dzienników, komentator życia politycznego.
Ta rola jest niełatwa. Ale wierzę, że sprosta temu zadaniu. Jan Rokita jest przecież zwierzęciem politycznym i jeśli zajmował się polityką tyle lat, to nie może odejść. Bo to by było tak, jakby umarł. Nie miał łatwego życia, niczego się nie dorobił. Może teraz się dorobi.
Stając się dziennikarzem, odchodzi jednak od polityki?
Komentarze Rokity mogą być czymś więcej niż dziennikarstwem. Ogarnia bardzo różne dziedziny – od samorządów po politykę zagraniczną – i zna mechanizmy polityki. Między nim a aktywnymi członkami PO jest taka różnica, że on nie musi słuchać wodzów, dworu. Gdy był posłem, miał dyskomfort, bo powinien zachować się lojalnie wobec szefostwa.
Z początku bardzo się męczyłam. Ale zaczyna mi się podobać bycie posłanką PiS
Ale chyba cały czas jest członkiem PO?
Cały czas płaci składki. Ale teraz jest wolnym człowiekiem. Zresztą przez ten rok władze Platformy nie starały się zachęcić go do aktywnego życia politycznego.
Nie po to chyba Rokitę marginalizowano w PO, by później go zachęcać?
No, tak.
Rola komentatora politycznego będzie bardziej zgodna z charakterem Rokity, który jest solistą. A polityka wymaga gry zespołowej.
On ma zasady i lubi pracować z ludźmi, którzy coś sobą reprezentują, myślą. Gdy ktoś przychodził do niego, prosząc o jakieś stanowisko, twardo mówił: „Ja nie rozdaję stanowisk” i wyrzucał go za drzwi. Ale do innych ludzi myślących mówił wprost: „Ja chcę pana wykorzystać, interesuje mnie taka, a taka sprawa, na której pan się zna”.
Jednak w PO jest chyba dużo spokojniej, od kiedy Rokita wycofał się z polityki?
Bardzo dużo polityków PO podchodzi do mnie w Sejmie i mówi: bardzo szanujemy Janka, wiemy, że stała mu się krzywda, pozdrów go od nas.
Jacy konkretnie politycy PO?
Nie będę wymieniać, bo byliby spaleni. Ale to jest połowa klubu.
Jako komentator Jan Rokita będzie bardziej uderzał w PiS czy w PO?
Jest tak ponad podziałami partyjnymi, że może pokazywać drogę, zwracać uwagę, że tu coś nie gra.
Do niedawna Rokita nie miał nic wspólnego z komputerem. Wiem, że pani uczyła go jesienią zeszłego roku. Opanował go chyba? Bo dla dziennikarza to narzędzie niezbędne.
Świetny jest. Teraz uważa, że nie ma życia bez komputera. Nawet książki z Biblioteki Jagiellońskiej zamawia przez Internet.
Z perspektywy roku nie żałuje pani, że została posłanką PiS?
Decyzja o starcie z list PiS była protestem przeciwko temu, jak w PO traktują mojego męża. Powoli zaczyna mi się podobać. Teraz mogę to powiedzieć: na początku bardzo się męczyłam. W Komisji ds. Unii Europejskiej, którą sobie wybrałam, dziś rozmawiamy o rybach, jutro o jakimś innym jedzeniu, a pojutrze o granicach. Musiałam się dużo uczyć, a bez ekspertów to w ogóle nie da rady.
Nie trzeba się chyba specjalnie przygotowywać, by z trybuny sejmowej powiedzieć, że Donald Tusk stoi w rozkroku?
Oczywiście, że nie. To wyrwało mi się z serca, miałam przygotowane inne pytanie. Ale jak popatrzyłam na salę i na Donalda Tuska, to miałam to skojarzenie o rozkroku.
Coś ostatnio cicho było o pani. Nie zapraszają pani do mediów? Czy w PiS powiedzieli pani: Nelli, ty już tyle nie mów?
Nic takiego mnie nie mówiono. Byłam na wspaniałym urlopie w Hiszpanii, gdzie uczyłam się hiszpańskiego. Z części zaproszeń rezygnuję, bo nie czuję się przygotowana. Choć nie mam poczucia, bym się kompromitowała. I nie boję się dziennikarzy. Mówię sobie: może macie trochę racji, ale wiadomo, jakie macie cele.
Przyjmie pani zaproszenie do TVN bądź TVN 24?
Oczywiście, że przyjmę.
Złamie pani zalecenie władz PiS?
Telewizje komercyjne, a w szczególności TVN, nie są obiektywne wobec PiS. Ale w polityce nie można się obrażać.
Kto wygra wybory prezydenckie?
Tusk chce zająć miejsce prezydenta Lecha Kaczyńskiego, dlatego ciągle musi go zaczepiać. To jest szkodliwe dla Polski. Może więc pojawi się ktoś trzeci, zgodnie z zasadą: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.
Tym trzecim może być pani mąż startujący z pozycji politycznego komentatora?
Ciekawa myśl. Choć raczej widziałam go w roli premiera. Takiego pracusia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA