fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Architektura

Niemieckie zabytki skromne i gustowne

AP
Na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO wpisano w lipcu sześć osiedli mieszkaniowych z pierwszych dekad XX wieku
Znalazły się na liście obok gotyckiej katedry w Kolonii. To niespodzianka. O ile modernistyczna Hala Ludowa we Wrocławiu, wpisana przed dwoma laty na tę samą listę, jest niepowtarzalnym dziełem, to czy osiedla bloków, które powstały pod wpływem Le Corbusiera, są już zabytkami? Nam blokowiska kojarzą się jak najgorzej. Z tanimi pudełkami z wielkiej płyty z okresu realnego socjalizmu, z których wiele najlepiej byłoby wyburzyć.
Ale na początku wyglądało to inaczej. Modernistyczne osiedla wyrastały w Europie ze szlachetnych idei społecznych. Ta awangarda architektury i socjalnego budownictwa miała oferować ludziom pracy przyzwoity standard życia za przystępną cenę. Słoneczne jedno-, pięciopokojowe mieszkania wyposażone w kuchnie i łazienki. Berlińskie osiedla z listy UNESCO z czasów Republiki Weimarskiej świadczą, że była to architektura funkcjonalna, ale wcale nie spod jednej sztancy.
Najwcześniej zbudowano osiedle Gartenstadt Falkenberg – Miasto Ogród Falkenberg – ze 128 mieszkaniami. W latach 1913 – 1916 według projektu Bruno Tauta. Powstało w opozycji do tradycyjnej mieszczańskiej architektury secesyjnej o bogatej rzeźbiarskiej formie. Domy na tym osiedlu różnią się wielkością i proporcjami. I nie tracą rodzinnego klimatu, bo są najwyżej dwupiętrowe, a często jednopiętrowe (szeregowce i bliźniaki). Charakteru i indywidualności dodają im żywe, kontrastowe barwy.
Taut kochał kolor, w przeciwieństwie do większości modernistów – Le Corbusiera, Waltera Gropiusa czy Miesa Van der Rohe, którzy woleli purystyczną biel. W Falkenbergu domy wyglądają jak abstrakcyjno-geometryczne obrazy. Ściany, gzymsy, balkony, obramowania okien krzyczą mocnymi kolorami.
Bruno Taut był także projektantem lub współtwórcą trzech innych berlińskich kompleksów mieszkaniowych z listy UNESCO. Osiedle Schillerpark zabudował w latach 1924 – 1930 dwupiętrowymi domami z 300 mieszkaniami na wzór funkcjonalnej holenderskiej architektury (inspirowały go projekty Jakobusa Johannesa Pietera Oda). Ściany domów z tego osiedla są z czerwonej palonej cegły ze wstawkami wokół okien i balkonów z cegły pomalowanej na biało. Ten kontrast podkreśla rytm i linię fasady.
W końcu lat 20. Taut zaprojektował duże osiedle Wohnstadt Carl Legien z blisko 1500 mieszkaniami. Lokalizacja – blisko centrum – określiła jego wielkomiejski charakter. Bloki skoczyły w górę. Są trzy-, czteropiętrowe. W planie urbanistycznym architekt nawiązał do tradycyjnej zagęszczonej siatki ulic centrum, a zarazem zadbał, by domy były nowoczesne, otoczone otwartą przestrzenią i zielenią. Bloki tego osiedla od strony ulic są słonecznie żółte, co optycznie poszerza ulice. A stojące głębiej mają nasycone barwy.
W centrum osiedla Grosssiedlung Britz, zbudowanego w latach 1925 – 1930, wznoszą się dwupiętrowe domy na planie podkowy wokół malowniczego stawu. Właśnie od urbanistycznej formy zwane osiedlem Podkowy. Są tu blisko 2 tysiące mieszkań dla 5 tys. ludzi. Ten przykład dowodzi, że modernistyczni architekci w masowej skali potrafili się zatroszczyć zarówno o dobry standard mieszkań, jaki i przyjazną dla ludzi i środowiska urbanistyczną kompozycję całości. Bruno Taut zaprojektował je razem z Martinem Wagnerem.
Z kolei Martin Wagner z zespołem innych architektów był autorem dwóch wznoszonych równolegle na przełomie lat 20. i 30. osiedli: Weisse Stadt (Białego Miasta) i Grosssiedlung (Wielkiego Osiedla) Siemensstadt, finansowanych z funduszu miasta. Z przewagą domów trzypiętrowych (po około 1300 mieszkań na każdym osiedlu). Białe Miasto wyróżnia dbałość projektantów o publiczną infrastrukturę. Zaplanowali nie tylko domy, ale także liczne sklepy, pralnię, przedszkole, przychodnię. A Siemensstadt zintegrowali doskonale z zielenią. I choć budową rządziły racjonalizm i ekonomiczny rachunek (używano prefabrykatów), to i na tych osiedlach architektura jest różnorodna. Zwłaszcza Grosssiedlung reprezentuje całą gamę modernistycznych możliwości: od minimalistycznego funkcjonalizmu twórcy Bauhausu Waltera Gropiusa do organicznych form (oryginalne balkony) w domach Hugo Häringa.
[ramka][srodtytul]Powiedział dla „Rzeczpospolitej”: Jerzy Szczepanik-Dzikowski, JEMS Architekci[/srodtytul]
Za dzieło wyjątkowe można równie dobrze uznać rzecz powstałą rok temu, jak i dwieście. Cezura czasowa – w naszej prawnej rzeczywistości 50 lat – by uznać obiekt za nadający się do wpisu na listę konserwatora zabytków, jest groźnym uproszczeniem. Trafiają na nią niejednokrotnie mierne, choć stare obiekty. Nie trafiają nowe, nawet znaczące dla architektury. Czas nie ma nic do rzeczy w ocenie sztuki. Nie oceniam kryteriów decyzji UNESCO o wpisie na Listę Dziedzictwa Kulturowego modernistycznych zespołów mieszkaniowych w Berlinie. Taut, Wagner czy Gropius niezaprzeczalnie wyznaczają kierunki rozwoju modernizmu i ich twórczość winna być chroniona.
Modernizm, który narodził się w latach 20., wyłonił się z europejskich nurtów lewicowych i ucieleśniał ich ideały socjalne i społeczne. Źle zaczął się kojarzyć za sprawą totalitarnej architektury blokowisk lat 60. i 70. Wpisał się na stałe w historię architektury i sztuki i przetrwał cezurę czasu. Dziś po upadku postmodernizmu, który poza wartościami formalnymi niewiele miał do zaoferowania, obserwujemy powrót do wartości lansowanych przez modernizm.
Cenię prostotę form, gdy patrzę na wytwory współczesnej architektury, której twórcy usiłują wykrzyczeć swoją osobowość nawet, gdy jej nie posiadają. Np., gdy patrzę na Złote Tarasy w centrum stolicy – na będące formą samą dla siebie falujące brzuchy, skosy czy trójkąty. Myślę, że skromne modernistyczne pudła reprezentowały formalny ład i konsekwencję. Modernizm był ostatnim stylem – zbiorem reguł tworzenia formy wynikających z interpretacji rzeczywistości. Jak gotyk czy renesans.
W Polsce powstały obiekty znaczące dla rozwoju modernizmu. Osobiście nie spieszyłbym się z postulatami ich wpisu na listę UNESCO. Mamy szereg domów lub zespołów, którym należy się objęcie ochroną konserwatorską. Zwykle są już na tej liście, jak np. zabudowa warszawskiego starego Żoliborza. Wśród godnych tego wpisu wymieniłbym np. reprezentujący europejską klasę Spodek w Katowicach, Dom Towarowy Smyk czy przystanki warszawskiej linii średnicowej.
[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA