fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Premier kusi służbę zdrowia

„Rz” ustaliła, że rząd chce zawrzeć ze związkami układ obowiązujący przynajmniej do końca kadencji. Na zdjęciu Dorota Gardias zamyka 15 lipca 2007 r. białe miasteczko, które stało przed Kancelarią Premiera
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Rząd w tajemnicy przekonuje do reform związkowców. Nie chce dopuścić do protestów lekarzy i pielęgniarek. W sprawę zaangażował się Donald Tusk
Ustawy zdrowotne w ekspresowym tempie przeszły przez pierwszy etap prac w Sejmie. Mimo że protestowali wszyscy: od związków zawodowych do samorządów lekarskich i pielęgniarskich. – Żadna ze zgłaszanych przez nas poprawek nie została uwzględniona, a prace były prowadzone w wyjątkowo obraźliwym stylu – mówi Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Właściwie wszyscy – i strona rządowa, i społeczna – spodziewają się, że prezydent zawetuje ustawy. – Teraz gra toczy się o to, w jakiej atmosferze do weta dojdzie. Jeśli związki poprą zmiany, to zostanie ono odebrane jako hamowanie dobrej reformy. Jeżeli wciąż będą przeciw, będzie to spektakularna porażka rządu – przyznaje nasz rozmówca z otoczenia premiera.
Rząd szuka więc poparcia. Nieformalne negocjacje toczą się równolegle w Ministerstwie Zdrowia i Kancelarii Premiera. Koordynuje je Michał Boni, szef doradców premiera. W niektórych spotkaniach bierze udział sam premier. – Związkowcy nie wierzą w gwarancje udzielane przez minister zdrowia. Nie są przekonani, że utrzyma stanowisko – tłumaczy polityk PO. Pod koniec sierpnia związkowcy mają już oficjalnie spotkać się z szefem rządu.
Najłatwiej do liberalnych reform przekonać lekarzy. Trudniej jest z pielęgniarkami. Rozmowy toczą się więc w tajemnicy. – Proszono mnie, bym się na ten temat nie wypowiadał – mówi Krzysztof Bukiel, szef związku lekarzy, który organizował ostatnie protesty.
– Spotkaliśmy się z ministrem Bonim, ale rozmawialiśmy o uprawnieniach pielęgniarek za granicą – zapewnia Dorota Gardias, szefowa związku pielęgniarek i położnych, który rok temu zorganizował białe miasteczko pod Kancelarią Premiera.
Tyle że kontrowersje wokół pracy pielęgniarek za granicą są już dawno rozwiązane.
Z naszych informacji wynika, że rząd chce zawrzeć ze związkami rodzaj układu na kilka lat, a przynajmniej do końca kadencji. W zamian za poparcie dla reform i społeczny spokój rozważa nawet zagwarantowanie minimalnych pensji w służbie zdrowia. O to od dawna zabiegali związkowcy. – Wielokrotnie nam odmawiano. Podobno zapisanie w ustawie płac minimalnych miałoby być niezgodne z konstytucją – dziwi się Maria Ochman z „Solidarności” służby zdrowia.
Rząd rozważa zagwarantowanie pensji minimalnych w służbie zdrowia lub złagodzenie reformy systemu
Drugi scenariusz to złagodzenie obecnych przepisów o przekształceniu szpitali w spółki, np. przedłużenie czasu, który będą miały na przekształcenia. Teraz miałyby na to rok.
Tyle że związki już deklarują, że taki kompromis im nie wystarczy. – Nie wykluczamy poparcia dla ustaw, ale domagamy się gwarancji zatrudnienia dla pracowników w przekształcanych szpitalach, pakietu 15 procent udziałów dla załogi, dobrowolności przekształceń – wylicza Urszula Michalska z OPZZ.
Krótko mówiąc – tego, co w pierwszej wersji ustawy było i co z niej wypadło. – Minister Ewa Kopacz, która firmowała już dwie różne koncepcje zmian, nie przetrwałaby kolejnej wolty – uważają nasi rozmówcy.
Politycy PO już myślą o odrzuceniu prezydenckiego weta. – Pierwszy gest w stronę Klubu Lewica już wykonaliśmy. Ze stanowiska wiceprzewodniczącego Komisji Zdrowia został odwołany Marek Balicki z SdPl – mówi polityk PO. – O poparcie polityczne szef klubu będzie zabiegał wtedy, gdy środowiska medyczne poprą ustawę wprowadzającą reformę, w której będą zapisy o oddłużeniu szpitali – podkreśla Damian Raczkowski (PO), wiceszef Sejmowej Komisji Zdrowia.
Szczegóły negocjacji zna Michał Boni. Nie udało nam się z nim wczoraj porozmawiać.
Wszystkie szpitale publiczne mają się stać spółkami. Samorządy będą je mogły nawet sprzedać. Ustawa nie wprowadza tu żadnych obostrzeń.
Szpitale nie będą mogły się zadłużać. Te placówki, które będą przynosić straty, po roku będą podlegać prawu upadłościowemu. To właśnie walka z zadłużaniem się służby zdrowia jest jednym z głównych celów reform. W tej chwili zobowiązania służby zdrowia szacuje się na 10 miliardów złotych. Przekształcenie szpitali w spółki ma poprzedzić ich oddłużenie, ale szczegóły tego projektu nie są jeszcze znane. Te przepisy mają się znaleźć w ustawie wprowadzającej reformę. Prawdopodobnie na pieniądze będą mogły liczyć te placówki, które mają największe problemy finansowe.
Obok ustawy o zakładach opieki zdrowotnej w Sejmie trwają prace nad innymi, np. o pracownikach ochrony zdrowia (przedłuża czas pracy radiologów czy patomorfologów), o akredytacji szpitali (czymś w rodzaju certyfikatu jakości leczenia; jego uzyskanie ma być nadal dobrowolne). Inna ustawa ma stworzyć instytucję rzecznika praw pacjentów.
—syl
masz pytanie, wyślij e-mail do autorek
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA