fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Doktor zabiega o ludzkie zwłoki

Ekspozycje von Hagensa budzą niesmak
AP
Ciała do spreparowania także Polski. Czy Gunther von Hagens pomógł umrzeć jednemu z dawców zwłok? – na to pytanie stara się znaleźć odpowiedź niemiecka prokuratura
Gunther von Hagens zaprzecza, ale wiele wskazuje na to, iż wiedział o planach samobójczych 61-letniego Herberta H. i spokojnie czekał, aż ten je zrealizuje, aby zdobyć jego ciało. Von Hagens jest doskonale znanym nie tylko w Niemczech preparatorem ludzkich i zwierzęcych ciał. Nazywany jest Doktorem Śmierć, co nie wywołuje jego protestów.
Zorganizował wiele wystaw swoich kontrowersyjnych eksponatów, które obejrzały na całym świecie miliony widzów. Ekspozycje von Hagensa wzbudzają jednak niesmak wielu osób, zwłaszcza handel preparatami z ludzkich ciał w postaci cienkich plastrów usztywnionych plastikiem.
W taki sposób zamierza również wystawić ciało Herberta H. Jest już w jego posiadaniu i chętnie pozuje z nim do zdjęć w chłodni swego plastinarium. Herbert H. popełnił kilka miesięcy temu samobójstwo, kierując swego volkswagena na przydrożne drzewo. To samo, na którym rozbił się kilka lat wcześniej samochód jego córki. Gdy stracił jeszcze chorą na raka żonę, uznał, że jego życie nie ma już sensu. Zgłosił się do firmy von Hagensa w Guben z propozycją oddania swych zwłok.
Fabryka ludzkich preparatów pracuje dwa kroki od polskiej granicy pełną parą od ponad dwu lat. Na swej stronie internetowej zabiega o dawców ciał. Nie bez sukcesu.
– Podpisaliśmy już osiem tysięcy umów. Wśród dawców są także obywatele Polski, ale w niewielkiej liczbie. Ofiarodawcy czynią to dobrowolnie bez jakiejkolwiek gratyfikacji – mówi Margit Röckel, rzeczniczka firmy von Hagensa.
Herbert H. był jednym z takich ofiarodawców. Jak twierdzi bulwarowy dziennik „Bild”, policja podejrzewa, że omówił szczegółowo z von Hagensem swe plany samobójcze. Ten jednak nie uczynił nic, aby im zapobiec, informując chociażby policję.
– Samobójstwo nie jest karalne, więc próbuje mi się zarzucić zaniechanie w okazaniu pomocy, a nawet pomoc w śmierci. To absurd – twierdzi von Hagens. Jak powiedział „Bildowi”, wie już doskonale, co zrobi z ciałem Herberta H. Zamierza je pociąć na plastry wraz ze szczątkami rozbitego samochodu i drzewa, o które auto uderzyło.
Takie preparaty chce następnie wystawić w swym plastinarium w granicznym Guben. Pod koniec każdego tygodnia jest ono otwarte dla zwiedzających. Von Hagens zainwestował w Guben dziesięć milionów euro.
Wcześniej zamierzał uruchomić plastinarium w Sieniawie Żarskiej w Lubuskiem. Szefem zakładu miał zostać jego ojciec. Von Hagens wycofał się z Polski w atmosferze protestów mieszkańców regionu, zwłaszcza gdy wyszło na jaw, że jego ojciec był w przeszłości esesmanem i aktywistą NSDAP.
Piotr Jendroszczyk z Berlina
masz pytanie, wyślij e-mail do autora p.jendroszczyk@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA