fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Całkiem zwyczajna rewolucja

Holenderski trener, dobre piłkarskie tradycje – to wystarczy, by dostać się do Euro, ale następny krok wymaga więcej wysiłku. Rosjanie wydają miliony euro nie tylko na ligę, ale również na szkolenie młodzieży
Z zachwytami nad odrodzeniem rosyjskiego futbolu trzeba było po meczu w Bazylei uważać. – Rewolucja, jaka rewolucja? To zwykła ciężka praca, Rosja bogaci się i rośnie w siłę nie tylko w sporcie. Czy nasz niedawny tytuł mistrza świata w hokeju też tłumaczycie tym, że przyszedł Roman Abramowicz i sypnął pieniędzmi? – oburzał się jeden z wysłanników rosyjskiej telewizji, dotknięty pytaniem o rolę właściciela Chelsea w sukcesach reprezentacji.
– Nie ma żadnego projektu Abramowicza. Plan stworzył rząd i nie ma w nim nic wyjątkowego. To chyba normalne, że państwo buduje boiska, żeby dzieci grały w piłkę, a nie uciekały w narkotyki?
Rosjanie podziwiają Abramowicza, doceniają, że z jego fortuny korzysta nie tylko Chelsea, ale też CSKA Moskwa i kadra, ale są już zmęczeni słuchaniem o dobrym wujku z Londynu, który miał kaprys wyciągnąć rodzimy futbol z zapaści.
– Pieniądze na szkolenie młodzieży daje państwo, a skąd ono te pieniądze bierze, my nie musimy wiedzieć. Chcecie zrobić z Abramowicza bohatera bulwarowej prasy, a to jest cichy profesjonalista. We wszystkim, co robi, zawsze otacza się najlepszymi specjalistami na świecie. Dlatego gdy szukał trenera dla reprezentacji, wybrał Guusa Hiddinka – tłumaczy jeden z nich.
Siergiej Karolew z portalu Championat.ru już nie jest tak kategoryczny. – To prawda, że do odbudowy naszego futbolu wziął się rząd, jednak Abramowicz też odgrywa ważną rolę. Założył fundację Narodowa Akademia Futbolu. Ona płaci pensję i premie Guusowi Hiddinkowi, ale to tylko część działalności. Finansuje też budowę boisk, opłaca trenerów młodzieży, poszukiwaczy talentów, wysyła ich na staże – mówi Karolew.
Pod względem pensji piłkarzy rosyjska liga jest jedną z pięciu najsilniejszych w Europie
W planach fundacji jest stworzenie docelowo ponad 80 ośrodków w całym kraju (ponad 50 już jest) i perły w koronie: centrum treningowego reprezentacji w Żwenigorodzie pod Moskwą. Hiddink mówił na jednej z konferencji prasowych w Austrii, że marzy mu się powtórzenie holenderskiego modelu: piłkarze od najmłodszych lat są uczeni takiego stylu gry, jaki wybiera reprezentacja.
O zawodowy futbol Holender nie musi się martwić. Russian Premier League, znana też pod nazwą Rosgosstrach Championship of Russia, już dziś pod względem pensji piłkarzy jest w piątce najsilniejszych lig Europy. Sponsor tytularny to największy rosyjski ubezpieczyciel, właścicielami klubów są inne potężne spółki należące w części do Skarbu Państwa. Oligarchowie lubią futbol, a jeszcze bardziej rywalizację z innymi oligarchami. Jej efekty to Puchary UEFA dla CSKA w 2005 r. i Zenitu Sankt Petersburg w 2008 r. Trener Zenitu Holender Dick Advocaat mówi, że niedługo największe gwiazdy futbolu będą wybierać grę w Rosji równie chętnie jak dziś we Włoszech czy Hiszpanii.
Skoro nie ma zgody, czy rewolucja jest, czy jej nie ma, to jeszcze trudniej ustalić, gdzie i kiedy mogła się zacząć. Jedni mówią, że cztery lata temu na posiedzeniu rządu, gdy Władimir Putin rozżalony porażką 1:7 z Portugalią w eliminacjach mistrzostw świata zapowiedział, że tak dalej być nie może. Stare władze związku piłkarskiego odeszły, nastał czas Witalija Mutko, byłego prezesa Zenitu, od niedawna również ministra w odtworzonym resorcie sportu.
Inni mówią, że właściwy początek miał miejsce przed dwoma laty w klubowej kantynie PSV Eindhoven. Tam właśnie Abramowicz spotkał się z Hiddinkiem i przekonał trenera, który wprowadził Holandią i Koreę do półfinałów mistrzostw świata, a Australię do drugiej rundy, by zaczął pracować dla niego. Ile trener zarabia, dokładnie nie wiadomo, najczęściej pojawia się suma 2,5 mln euro rocznie. Za awans z grupy Holender dostał pół miliona euro premii. Piłkarze po 300 tysięcy.
Hiddink bywa w Rosji od czasu do czasu. Przyjeżdża na zgrupowania reprezentacji, ma wynajęty królewski apartament niedaleko Teatru Bolszoj. Od codziennej pracy w Rosji są jego asystenci Aleksandr Borodiuk i Igor Korniejew. – Borodiuk to prawa ręka Holendra. Pracował z kadrą już wcześniej, to on stworzył podstawy dzisiejszych sukcesów, dobrze ułożył relacje z zawodnikami. Hiddink z tych części składa zwycięską całość – mówi Siergiej Karolew.
Sztab kadry ma o tyle ułatwione zadanie, że tylko Iwan Sajenko gra w zagranicznym klubie. Pozostałym przygląda się na co dzień w lidze rosyjskiej. W Moskwie jest aż sześć klubów pierwszoligowych, więc zdarza się, że nie ruszając się ze stolicy, można obejrzeć z trybun nawet cztery mecze w jednej kolejce. Zostają wyjazdy do Sankt Petersburga, Kazania i Samary, gdzie grają pozostali reprezentanci.
Hiddink przekonał Rosjan do siebie m.in. tym, że nie otaczał się swoimi ludźmi. Na początku menedżerem reprezentacji był Joop Alberda, trener holenderskich mistrzów olimpijskich w siatkówce z 1996 roku, potem dyrektor w tamtejszym komitecie olimpijskim. Po roku Alberda wrócił do Holandii. Z najbardziej zaufanych ludzi został Korniejew, który w latach 1995 – 2002 grał w Holandii w Heerenveen, Feyenoordzie i NAC Breda, ma podwójne obywatelstwo.
Hiddink, jak mówią Rosjanie, wyciągnął go z zapomnienia. Zatrudnienie Korniejewa było jednym z warunków Holendra przy negocjowaniu kontraktu, były piłkarz reprezentacji wprowadzał go w rosyjską rzeczywistość.
Sam grał w reprezentacji Rosji, podobnie jak Borodiuk. Pamiętają kłótnie w drużynie, która jechała na mistrzostwa świata w 1994 roku. Konflikty rozsadzały też kadrę w kolejnych turniejach: mistrzostwach Europy 1996 i 2004, mundialu w Korei i Japonii. Dlatego wspólnie z Hiddinkiem postawili na młodych i przekonują ich, że nikt nie może być ważniejszy niż drużyna.
Nad rosyjskim futbolem czuwa też grupa przyjaciół. Mutko to dobry znajomy premiera Putina, prezydenta Dmitrija Miedwiediewa (członka klubu kibica Zenitu) i Abramowicza. Najważniejsze decyzje zapadają w trójkącie Mutko – Abramowicz – Siergiej Kapkow. Ten ostatni jest prezesem fundacji Narodowa Akademia Piłkarska i deputowanym do Dumy. Młody prezes (33 lata) otwiera z pompą kolejne boiska i mówi się, że może niedługo zostać szefem związku piłkarskiego. Czy z Mutką, czy z Kapkowem plan będzie ten sam. Naprawdę silną Rosję świat ma zobaczyć dopiero za dwa lata w RPA.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA