fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rostowski odparł atak PiS

Jacek Rostowski
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Niespodzianki nie było - Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności. Ale awantura trwała od rana. PiS opuścił salę, zarzucając marszałkowi łamanie praw opozycji
Po trzech godzinach ostrej dyskusji posłowie przystąpili do głosowania. Wniosek PiS o wotum nieufności wobec Jacka Rostowskiego przepadł głosami koalicji. Ale zdecydowała o tym przewaga tylko czterech głosów: PO i PSL musiały dysponować 231 głosami. Ostatecznie przeciw odwołaniu ministra zagłosowało 235 posłów koalicji. „Za” było 150 posłów PiS i Lewicy. – Rząd ma stabilną większość – ocenił po głosowaniu premier.
PiS postawił tydzień temu rządowi ultimatum: jeżeli w ciągu kilku dni nie obniży akcyzy na paliwo, będzie domagać się odejścia ministra finansów. – Obniżenie akcyzy byłoby sygnałem, że rząd podejmuje walkę z drożyzną – argumentował lider PiS Jarosław Kaczyński podczas piątkowej debaty. Rostowski pozostał niewzruszony na takie argumenty. Przedstawił się jako gwarant stabilnej, rozplanowanej na cztery lata gospodarki. – Obawy, że przygotowywana przeze mnie ustawa o reformie finansów publicznych podzieli los projektów SLD i PiS, wydają się przedwczesne – mówił. Dodał, że zakłada obniżki wydatków, podczas gdy poprzedni rząd zwiększył je o jedną czwartą, czyli o 52,7 mld zł. Mówił, że skutki wcześniej przegłosowanych obniżek podatku oznaczają uszczuplenie wpływów do budżetu o 26 mld zł. – Ja nie przygotowuję takiej bomby z opóźnionym zapłonem, najpierw zmniejszam wydatki, aby w rezultacie mieć pieniądze na cięcie podatków – zapewniał. Wystąpienie Rostowskiego było wyjątkowo, jak na szefa tego resortu, emocjonalne. Zaskoczył też salę jego długością, co posłom PiS skojarzyło się z Władysławem Gomułką. Dlatego skandowali: „Wiesław, Wiesław”.
Rostowski dostał mocne wsparcie premiera, który potraktował głosowanie nad pierwszym wotum nieufności dla ministra swojego rządu prestiżowo. Tusk wystąpił nawet w piątek w Sejmie w czerwonym krawacie na wyjątkowe okazje. – Na czele resortu finansów stoi człowiek kompetentny i niezwykle zdeterminowany – przekonywał.
PiS potraktował debatę jako okazję do frontalnego ataku na politykę gospodarczą PO. Partia Jarosława Kaczyńskiego zarzuca rządowi przede wszystkim brak konkretnych działań. – Nie ma żadnych decyzji w sprawach finansów publicznych – upominała Aleksandra Natalli-Świat z PiS. I przedstawiła rządowi całą listę zaniedbań, w tym głównie brak reformy finansów publicznych, podatków, służb skarbowych.
Atak odpierał Jakub Szulc z PO. Przypomniał, że za rządów PiS dokonano masowej wymiany na kierowniczych stanowiskach w służbach skarbowych. – Jeżeli tak ma wyglądać reforma, to gratuluję.
– Wymienilibyśmy tych szefów jeszcze więcej, bo to dało bardzo dobre rezulataty– odpowiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński, wywołując salwy śmiechu. Zarzucił ministrowi, że nic nie robi na rzecz podwyżek płac dla nauczycieli i w służbie zdrowia. To wyraźnie zirytowało premiera, który zszedł z ławy rządowej i przypomniał, że to jego gabinet zmienił przygotowany jeszcze przez PiS budżet i zwiększył podwyżki dla nauczycieli.
Ale jeszcze większe polityczne emocje niż wotum nieufności wobec Rostowskiego wywołała rano ustawa prywatyzacyjna. Politycy PiS zarzucili marszałkowi Sejmu Bronisławowi Komorowskiemu, że nie dopuszcza opozycji do głosu, i demonstracyjnie opuścili salę plenarną przed głosowaniem nad ustawą. – Hańba, hańba! – krzyczeli. PiS rozważa złożenie wniosku o odwołanie Komorowskiego.
– To jest drastyczne ograniczenie praw opozycji – grzmiał Kaczyński. – Mamy do czynienia z próbą ograniczenia demokracji i stworzenia systemu, w którym tylko PO będzie miała realne szanse na władzę.
Marszałek zachowanie PiS uznał za „anarchizację parlamentu”. Wtórował mu premier. – Trochę pokrzyczeli, trochę spowodowali nieporządku – skomentował Tusk.
Można patrzeć na życie społeczne jak bohater Juliana Tuwima, który widział drzewa, ale nie widział lasu – mówił Jarosław Kaczyński podczas debaty nad wnioskiem o odwołanie Rostowskiego, krytykując politykę gospodarczą rządu. Robiąc taki wstęp, Kaczyński chciał sprostować wcześniejszą wypowiedź premiera. Odwołanie się do literatury nie spodobało się prowadzącemu obrady marszałkowi Stefanowi Niesiołowskiemu z PO. – Panie pośle, proszę o sprostowanie, a nie cytowanie Tuwima. Albo zacznie pan prostować, albo odbiorę panu głos. – Proszę się troszkę hamować – odparował prezes PiS. Także Donald Tusk kilkakrotnie w czasie debaty zwrócił się do byłego premiera per panie pośle. PiS potraktował to jako zamierzony afront. – Premier, premier – upominano Tuska z PiS-owskich ław. Sam Kaczyński powiedział, że nie jest tym “urażony”, po czym zwrócił się do Tuska... panie pośle. Uzasadniając wniosek o odwołanie Rostowskiego, prezes PiS powiedział, że w rządzie Tuska nie brakuje kandydatów do wotum nieufności. – To bardzo zasobny rząd, choćby minister Kopacz czy pan Ćwiąkalski, żeby nie wymienić innych. Pan minister Sikorski pewnie by się czuł obrażony, gdybym o nim nie wspomniał – kpił Kaczyński, wywołując śmiech posłów.
a.m.
-eg
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA