fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

#RZECZoPRAWIE - Jeremi Mordasewicz: obniżenie wieku emerytalnego to poważne zagrożenie dla budżetu FUS

rp.pl
Jest mi wstyd, że tak wiele osób przekonywało Polaków, że nic się nie stanie, gdy obniży się wiek emerytalny. Tylko po to, by przypodobać się wyborcom – powiedział w #RZECZoPRAWIE Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan, członek rady nadzorczej ZUS.

ZUS ostrzega rząd przed skutkami obniżenia wieku emerytalnego. Czy faktycznie czarne prognozy mają szanse się ziścić? – zapytał gościa programu #RZECZoPRAWIE Mateusz Rzemek.

- Raport ZUS nie jest dla rządu zaskoczeniem. ZUS przestrzegał przed obniżeniem wieku podczas prac nad prezydenckim projektem ustawy w tej sprawie. Z grona pracujących do grona emerytów w ciągu najbliższych pięciu lat przypłynie nie 600 tys. osób (jak się spodziewaliśmy) tylko 1 mln dwieście tysięcy.  Wiemy, że osoby osiągające wiek emerytalny od razu przechodzą na emeryturę, przy czym duża część z nich potem dalej pracuje, oficjalnie lub nieoficjalnie. Ale niemal wszyscy, bo 9 na 10 osób, sięga po wypłatę emerytur. ZUS będzie musiał się zmierzyć z dwoma niekorzystnymi zjawiskami: zwiększaniem wypłat z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a jednocześnie mniejszymi wpływami ze składek od osób pracujących. W piątym roku da to roczny deficyt 18 mld zł. Zamiast 60 mld zł przez pięć lat deficyt w FUS może sięgać 80 mld zł. Naszym zdaniem stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego pozwoli równoważyć finanse FUS. Niestety, politycy uznali, że można sobie pozwolić na wszystko. Jesteśmy jedynym krajem UE, który obniża wiek emerytalny – powiedział Jeremi Mordasewicz.

Mateusz Rzemek zwrócił uwagę, że w sporze o wiek emerytalny wygrała koncepcja  "Solidarności". Zdaniem związkowców trzeba zwiększyć przychody FUS, a nie obniżać wiek emerytalny. ZUS jest obecnie na utrzymaniu 12 mln pracowników etatowych, a błyskawicznie zwiększa się grupa osób prowadzących działalność gospodarczą lub na kontraktach cywilnoprawnych albo są wypychani przez pracodawców na te kontrakty, by można było zaoszczędzić na składkach. Zdaniem strony związkowej należałoby oskładkować wszystkie dochody, co dałoby FUS 20 mld zł rocznie więcej.

- Problem deficytu nie zniknie. Zresztą organizacje  pracodawców zaproponowały: dobrze, zgodzimy się na oskładkowanie każdego dochodu na takich samych zasadach, ale  niech także wszyscy dostają emerytury na takich samych zasadach: emerytura jest proporcjonalna do zgromadzonych składek i odwrotnie proporcjonalna do okresu pobierania emerytury. Im krótsza emerytura, tym wyższa emerytura. Strona solidarnościowa wycofała się jednak z takiego scenariusza bo nie chce poprzeć zabrania przywilejów górnikom, rolnikom, policjantom, sędziom, prokuratorom. A trzeba pamiętać, że górnik, rolnik czy policjant dostaje obecnie trzy razy więcej niż wnieśli do systemu ubezpieczeń. Dopłacamy do emerytur w górnictwie miliardy. Górnik przechodzi na emeryturę w wieku 48 lat, a dostaje takie świadczenie, jakby przechodził w wieku 65 lat. I wcale nie jest tak, że górnicy żyją krócej. Średnio górnicy żyją zaledwie o 2 lata krócej niż przedstawiciele innych zawodów – stwierdził ekspert.

 

W jego ocenie oskładkowanie wszystkich umów nie zrównoważy deficytu FUS, bo wiek emerytalny 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyn został wyznaczony jeszcze przed II wojną. Od tego czasu znacznie wydłużyło się średnia długość życia.

- Przeciętna 60-letnia kobieta ma przed sobą średnio 24 lata emerytury, w tym 20 lat w zdrowiu – twierdzi J. Mordasewicz. - Osoby, które nie mogą pracować po 60-tce, mają możliwość przejścia na rentę, ale inni powinni pracować dłużej. Nie oszukujmy ludzi: jeśli chcemy mieć godne emerytury, musimy podwyższać wiek emerytalny.

Na pytanie Mateusza Rzemka, co oznaczałoby dla pracodawców 20 mld zł rocznie dodatkowych składek, przedstawiciel Lewiatana stwierdził, że 20 proc. zmniejszy się zysk firm. Jego zdaniem rząd ma dwa wyjścia: może obłożyć składkami wszystkie dochody, i tym samym podnieść obciążenia dla przedsiębiorców albo też obciążyć składkami wszystkie umowy, ale obniżyć składki od umów o pracę. Jednak zdaniem J. Mordasewicza skoro wydatki funduszu nie są już pokryte składkami, to nie ma przestrzeni do zmniejszania składek. Jedyną przestrzeń do zmniejszenia składek da  wydłużanie wieku emerytalnego.

- Epatujemy się informacjami, że spada bezrobocie, ale nie bierzemy pod uwagę, że udział pracujących zawodowo wcale istotnie się nie zwiększa. Na 32 mln dorosłych Polaków pracuje tylko 16 mln. To zapaść cywilizacyjna. Mamy coraz większą rzeszę biernych zawodowo. Coś się stało z nami Polakami, że uznaliśmy, iż ktoś inny ma pracować   – stwierdził J. Mordasewicz.

Jak zauważył rząd z jednej strony podniósł wiek emerytalny, a z drugiej zwiększył emeryturę minimalną. To oznacza, że rosną dotacje budżetu do emerytur, głównie emerytur kobiet, które nie zdążyły zgromadzić wystarczających składek.

Jeremi Mordasewicz proponuje powrót do debaty, wstrzymanie podnoszenia wieku emerytalnego mężczyzn i podwyższanie stopniowe, co kwartał o jeden miesiąc, wieku emerytalnego kobiet, żeby w perspektywie 10 lat zrównać go z wiekiem emerytalnym mężczyzn.

 - Nie ma żadnego uzasadnienia, by kobiety przechodziły na emeryturę wcześniej niż mężczyźni – powiedział ekspert Konfederacji Lewiatan.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA