Historia

Bankier Lewko żupnikiem krakowskim

Mówią Wieki, Żydowski Instytut Histortyczny
Żupa krakowska, czyli staropolskie „przedsiębiorstwo”, w skład którego wchodziły kopalnie soli (czyli żupy) w Wieliczce i Bochni, było największym zakładem w państwie Kazimierza Wielkiego.
Zatrudniało kilka tysięcy ludzi i wydobywało kilkadziesiąt tysięcy ton soli rocznie. Sól właśnie, a raczej dochody z jej sprzedaży były przez stulecia jednym z głównych stałych dochodów polskich monarchów – stanowiły trzecią część dochodów państwa. Sól objęta była regalem (monopolem) królewskim. Nic więc dziwnego, że Kazimierz dbał o ten klejnot w koronie. W 1368 r. wydał ordynację (statut) żupy, swego rodzaju konstytucję salin w Polsce.
Szczególnie ważną rolę w zawiadywaniu żupą krakowską odgrywał jej zwierzchnik – żupnik krakowski mianowany przez króla. Do jego obowiązków należało zapewnienie właściwego funkcjonowania kopalni. Przede wszystkim odpowiadał za zbyt soli, a przez to – za wpływy do skarbu królewskiego sum należnych monarsze z tego tytułu. Była to więc funkcja ważna z punktu widzenia interesów króla i państwa. Na to odpowiedzialne stanowisko powołał Kazimierz Wielki w 1368 r. członka krakowskiej gminy żydowskiej – Lewkę, syna Jordana. Pochodził z Olkusza. W literaturze – pierwszy (w 1365 r.) bankier króla Kazimierza Wielkiego. To więc od niego król pożyczał pieniądze na realizację swoich projektów. Wydaje się, że król „siedział w kieszeni” swego zaufanego finansisty. Nie mogąc spłacić gotówką różnych zobowiązań, Kazimierz oddawał na poczet długów w jego ręce intratne stanowiska. W ten sposób zapewne Lewko wziął w dzierżawę mennicę królewską i objął urząd rzeczonego żupnika oraz poborcy opłat miejskich należnych królowi.
Lewko cieszył się zaufaniem następców ostatniego Piasta na polskim tronie. Z jego usług korzystał Ludwik Węgierski, królowa Jadwiga Andegaweńska i Władysław Jagiełło. Wszyscy oni pożyczali od niego pieniądze. Różnie wyglądała sumienność dłużników. O pożyczoną przez króla Ludwika zawrotną sumę 33 tysięcy grzywien procesowali się jeszcze synowie Lewki. Natomiast dług Jadwigi (10 tysięcy grzywien) pokryć musieli jego poręczyciele. Mimo jednak tych problemów Lewko należał do ludzi majętnych. Był właścicielem kilku domów w Krakowie – przy ul. Żydowskiej oraz Mikołajskiej i Wiślnej. Miał też browar i plac położony koło kościoła św. Marka. Oczywiście fortuna ta budziła zawiść. By ją właściwie zabezpieczyć, Lewko wystarał się, by rada miejska Krakowa, na polecenie króla, wystawiła dokument, gwarantujący bezpieczeństwo, opiekę i obronę samemu Lewkowi i jego rodzinie. Lewko zmarł w 1395 r. Był żonaty ze Swenką, z którą miał córkę Gołdę oraz czterech synów: Jordana, Izraela, Abrahama i Kanaana.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL