fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Blokada dla autorytaryzmu w Turcji. Bliżej Europy

AFP
Rządząca partia islamistyczna odnotowała w wyborach w Turcji najgorszy wynik od 13 lat. Wyborcy odrzucili perspektywę autorytarnych rządów opowiadając się za europejskimi wartościami.

Korespondencja z Brukseli

Pozornie Unia Europejska nie była obecna w tych wyborach, nie ona była elementem dzielącym głosujących. Ale ich wynik daje szansę na europejski kurs tego wielkiego kraju.

— Słabszy wynik AKP (Partii Sprawiedliwości Rozwoju) to odrzucenie pomysłu zmiany konstytucji i wprowadzeniu systemu prezydenckiego. Turcy opowiedzieli się za modelem wielopartyjnym. To w konsekwencji oznacza więcej demokracji i reformy, które przybliżą nas do UE — mówi "Rzeczpospolitej" Ozgur Unluhisarcikli, dyrektor biura GMF w Ankarze. Turcja prowadzi od roku negocjacje akcesyjne z UE. Obecnie praktycznie zamrożone, ze względu na łamiące europejskie zasady działania prezydenta i rządu.

Wygrana, ale na poziomie tylko 41 procent, to porażka AKP, której liderem jest prezydent, a wcześniej wieloletni premier Recep Erdogan. Chciał on absolutnej większości, która nie tylko pozwoliłaby islamistycznej partii na samodzielne rządy, jak przez ostatnie 13 lat, ale też dałaby jej mandat do zmiany konstytucji i stworzenia w Turcji systemu prezydenckiego. Dałby on Erdoganowi władzę absolutną, tak popularną w innych krajach muzułmańskich. W Turcji jednak wyborcy przestraszyli się takiej perspektywy i niektórzy odwrócili się od partii AK. Erdogan uszanował ich werdykt. — Głos ludu stoi ponad wszystkim — oświadczył prezydent. Eksperci uważają, ze wynik to dowód, że Turcja jest demokratyczna, mimo że w ostatnich latach rząd dokonywał wstecznych reform. — To ciągle kraj, w którym wybory mogą doprowadzić do zmiany rządów — skomentowali w powyborczej analizie Amanda Paul i Demir Murat Seyrek z brukselskiego think tanku EPC.

Partia Sprawiedliowści i Rozwoju będzie teraz musiała szukać koalicjanta. — To najbardziej prawdopodobny scenariusz. Rząd mniejszościowy byłby zbyt niestabilny, a przyspieszone wybory to strata czasu i pieniędzy. Nie zmienią woli wyborców — uważa ekspert GMF.

Utrata popularności to, zdaniem obserwatorów, również efekt zmęczenia obecną władzą i chęci zmiany. Ponadto turecka gospodarka rozwija się w ostatnich latach w wolniejszym tempie, a bezrobocie rośnie. Partii nie pomogły też afery korupcyjne. Do tego dochodzi wyjątkowy wzrost popularności kurdyjskiej partii HDP, która wreszcie znajdzie się w parlamencie. Do tej pory partia kurdyjska nigdy nie mogła przekroczyć wyborczego progu 10 proc., z rozmysłem ustalonego na takim wysokim poziomie, żeby uniemożliwić kurdyjskiej mniejszości wprowadzenie własnej reprezentacji. HDP jednak pod wodzą nowego charyzmatycznego lidera Selahattina Demartisa przekształciła się w ogólnonarodową partię lewicowo-liberalną, która nie polega już tylko na głosach Kurdów i to zapewniło jej historyczny sukces. Dostała ponad 12 proc. głosów i wprowadzi do 550-osobowego parlamentu 80 deputowanych. Jak zauważają eksperci EPC część wyborców, bardziej wykształconych i liberalnych Turków z wielkich miast i zachodnich prowincji, zagłosowała z rozmysłem na HDP, choć nie są stałym elektoratem tej partii. Bo chcieli, żeby kurdyjskie ugrupowanie przekroczyło próg zmniejszając tym samym stan posiadania islamistycznej AKP. To pozytywny sygnał z punktu widzenie zbliżenia tych dwóch narodów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA