fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Sprzeciw zamiast poparcia

Bronisław Komorowski i Andrzej Duda przed drugą turą otwarcie odwoływali się do elektoratu Pawła Kukiza
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Dużą część wysiłków obu kandydatów w II turze spożytkowano na walkę o elektorat tych, którzy odpadli.

Tegoroczne wybory prezydenckie są nietypowe, jeśli chodzi o przekazywanie poparcia przez kandydatów, którzy odpadli w pierwszej turze. Właściwie żaden (poza Grzegorzem Braunem) nie zrobił tego oficjalnie. Są jednak tacy, którzy praktycznie przez całą kampanię przed drugą turą agitowali przeciwko któremuś z kandydatów.

Andrzejowi Dudzie bardziej niż nieco ponad 100 tys. głosów Brauna, za poparcie którego jest przez sztab Bronisława Komorowskiego atakowany, powinna pomóc aktywność Pawła Kukiza. Muzyk nie poparł go oficjalnie, choć jak słyszymy w jego otoczeniu, uważa, że wygrana Dudy pomoże jego planom budowy nowej formacji, bo spowoduje odpływ zwolenników od PO. Kukiz nie mógł sobie jednak pozwolić na poparcie kandydata PiS, skoro chce sam budować swoją podmiotowość.

Debata, którą proponował muzyk, była trudna z punktu widzenia sztabu prezydenta. Najpierw jego otoczenie przekonywało, że Komorowski nie weźmie w niej udziału, potem sugerowało, że jest otwarte na rozmowy. Ostatecznie Kukiz ogłosił, że dostał tylko potwierdzenie od Dudy, i poprosił swoich wyborców, by wyciągnęli z tego wnioski.

Sztab prezydenta tłumaczył, że oferta była niejasna, a w komunikację w tej sprawie wkradł się chaos, ale spór z Kukizem nie pomagał na ostatniej prostej, zwłaszcza że nie włączył się on tak aktywnie w promocję proponowanej przez prezydenta idei referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych. – Zrobimy to dzień po wyborach. Takie referendum na kilka tygodni przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi będzie dla nas darmową kampanią – przekonuje jeden ze współpracowników Kukiza.

Aktywnie przeciw Dudzie zaangażował się ostatni w stawce Paweł Tanajno. Prezydenta poparł też PSL, ale zwracano uwagę, że na posiedzeniu władz nie było samego kandydata na prezydenta Adama Jarubasa. Poparcie samej partii jest dla Komorowskiego istotniejsze. Jarubas miał bowiem znacznie gorszy wynik niż sondaże PSL.

Oficjalnie nie opowiada się SLD. – Większość działaczy mówi, że będzie głosować na Dudę. Jak zacznie się destrukcja PO, to rosną nasze szanse, a PiS byłby dla nas wygodniejszym przeciwnikiem – mówi jeden z posłów.

Sama kandydatka Sojuszu Magdalena Ogórek miała w czasie kampanii przekonywać, że nie poprze prezydenta za ataki, które spotkały ją ze strony jego otoczenia. Oficjalnie zachowuje jednak neutralność. – Zachęcam swoich wyborców, żeby poszli głosować, bo to obowiązek obywatelski. Osobiście decyzję podejmę w ostatniej chwili. Cały czas uważnie przysłuchuję się kandydatom – mówi „Rzeczpospolitej".

Ani Komorowski, ani Duda nie sięgnęli do swoich naturalnych rezerwuarów. Prezydenta nie poprze jego przyjaciel Janusz Palikot. – Żaden z kandydatów nie realizuje postulatów nowoczesnego państwa – tłumaczy rzecznik Twojego Ruchu Michał Kabaciński.

Palikot objeżdża struktury i wierzy, że odbuduje się w kontrze do PO. Jego dawny współpracownik Andrzej Rozenek przekonuje, że robi błąd, bo nie pomagając PO, pomaga PiS. Mówi jednak, że stosunki między Palikotem a Komorowskim od dawna były napięte. – Zaogniły się, gdy ogłosił start, zmniejszając szanse prezydenta na sukces w pierwszej turze – przekonuje.

PiS całym przekazem kampanii odwoływał się do wyborców, którzy chcieli zmian, ale przed drugą turą nie zrobił gestu w stronę Ruchu Narodowego i środowiska Janusza Korwin-Mikkego. Narodowcy przyznają, że wahają się między neutralnością a poparciem Dudy, wiedzą bowiem, że większość ich zwolenników go poprze. Wysłali jednak sztabom pytania. – Chcemy podkreślić naszą odrębność programową – mówi Krzysztof Bosak z RN.

Możliwość rozmów sugerował PiS Przemysław Wipler z partii KORWiN. Bez odzewu, więc ugrupowanie ogłosi neutralność. Sam Wipler mówi, że zagłosuje na Dudę. – Nie poprę go jednak oficjalnie, bo skoro oni nie wykonali w naszą stronę gestu, to nie będę za niego ręczył – mówi poseł. Stosunki jego partii z PiS zostały jednak zerwane, gdy KORWiN w kampanii doniósł do prokuratury na matkę Dudy.

Socjolog dr Jarosław Flis już w lutym przekonywał, że naturalne przepływy elektoratów w drugiej turze faworyzują kandydata PiS. Nie zmienił zdania. – Oczywiście niedzielna debata dała wiatr w żagle obozowi PO, ale potencjał przepływów jest wciąż korzystniejszy dla Dudy. Wciąż może jednak przegrać taktyką, np. tak jak, gdy w debacie zapytał o Jedwabne, zrażając wahających się – przekonuje ekspert.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA