– Przez długi czas utrzymywał się u mnie kaszel, ale paliłem papierosy, więc nie wiązałem tego z chorobą. Dopiero żona wysłała mnie do lekarza i kiedy zrobiłem prześwietlenie płuc, okazało się, że mam guzowatą maź na płucu o wielkości 6 cm. Kiedy robili mi tomografię przed chemioterapią, miał on już wielkość 12,5 cm. Był tak duży, że zaczął się przesuwać na aortę i mógł mnie po prostu udusić – wspomina Piotr Zdunek, były reprezentant Polski w hokeju na lodzie.
Drobnokomórkowy rak płuca (DRP) rozwija się szybko i długo nie daje wyraźnych objawów – tłumaczy dr hab. n. med. Damian Tworek, z Kliniki Nowotworów Klatki Piersiowej Instytutu Gruźlicy i Płuc. – Dlatego jest tak złośliwym i niebezpiecznym nowotworem, ponieważ rośnie bardzo agresywnie i szybko daje przerzuty do różnych narządów organizmu, w tym bardzo często do mózgu – dodaje.
Dlatego też często diagnoza raka płuca, w tym raka drobnokomórkowego, jest stawiana za późno, kiedy już pojawiają się przerzuty do narządów odległych. Płuca nie bolą, więc kiedy guz rośnie, chorzy nie odczuwają żadnych dolegliwości. – Z tego powodu pacjenci często nie kwalifikują się już do radykalnych form terapii, czyli takich dających szansę na trwałe wyleczenie. Jeśli wykrywamy przerzuty odległe, to zostaje nam już tylko zaleczenie choroby. Natomiast wczesne diagnozy zdarzają się zazwyczaj przypadkowo – zaznacza specjalista.
W stadium rozsiewu standardem leczenia drobnokomórkowego raka płuca jest w pierwszej linii chemioterapia. – Natomiast jeśli uda się wykryć chorobę wcześniej, czyli wtedy, kiedy mamy tak zwaną postać ograniczoną bez cech rozsiewu, jesteśmy w stanie podjąć próbę leczenia radykalnego, czyli dającą choremu szansę na trwałe wyleczenie – podkreśla prof. Tworek.
Szukanie ratunku poza systemem
Gdy pan Piotr usłyszał diagnozę, wraz z rodziną zaczął szukać każdej możliwej opcji leczenia. – Jak dowiedziałem się, że mam raka, żona z córką zaczęły przeszukiwać internet i szukać pomocy. Patrzyliśmy też na opcje leczenia za granicą. Wtedy usłyszeliśmy o immunoterapii i znaleźliśmy klinikę w Izraelu, która oferowała taką terapię. Obecnie jestem u nich na takim dożywotnim kontrakcie, a dzięki mojemu lekarzowi prowadzącemu mam opcję przyjmować to leczenie w Polsce w ramach Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych. Prawdopodobnie jestem jednym z niewielu takich pacjentów w Polsce – mówi.
Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych (RDTL) to rozwiązanie wyjątkowe, wymagające indywidualnych zgód i determinacji lekarzy oraz pacjentów. Nie jest systemowym standardem. Tymczasem, jak podkreśla prof. Tworek, immunoterapia zmienia rokowanie chorych w stadium ograniczonym nowotworu. – Wyniki badania klinicznego Adriatic pokazały, że zastosowanie immunoterapii przez maksymalnie dwa lata po jednoczasowej chemioradioterapii prowadzi do znamiennego wydłużenia czasu przeżycia chorych na raka drobnokomórkowego płuca. Takie postępowanie prowadzi do niemalże podwojenia mediany czasu przeżycia całkowitego – wskazuje ekspert. Terapia ta została ujęta na liście „Top Ten Onko” – zestawieniu technologii o najwyższym priorytecie klinicznym, które zdaniem specjalistów powinny jak najszybciej stać się elementem standardu leczenia.
Mimo uznania immunoterapii za jedną z kluczowych innowacji w onkologii, nie znalazła się ona w projekcie kwietniowej listy refundacyjnej Ministerstwa Zdrowia. – Myślę, że lekarze zajmujący się chorymi na raka drobnokomórkowego płuca trzymają mocno kciuki, żeby ta metoda leczenia, czyli immunoterapia konsolidująca durwalumabem po jednoczasowej chemioradioterapii w postaci ograniczonej choroby pojawiła się w programie lekowym, a tym samym stała się dostępna dla polskich pacjentów – podkreśla prof. Tworek.
Czas ma znaczenie
Eksperci wskazują, że poza wprowadzeniem do refundacji immunoterapii, kluczowe jest podjęcie systemowych działań, które pozwolą na wcześniejsze wykrywanie raka płuca. – Czekamy na możliwość prowadzenia screeningu tej choroby, czyli wykonywania niskodawkowej tomografii komputerowej klatki piersiowej. Badanie to daje informacje nie tylko na temat obecności guzków czy guzów płuca, ale również ujawnia inne patologie w obrębie klatki piersiowej, co jest dodatkową korzyścią – zaznacza prof. Tworek.
W przypadku drobnokomórkowego raka płuca każdy tydzień zwłoki może decydować o tym, czy pacjent będzie miał szansę na leczenie radykalne, czy jedynie paliatywne.
Życie bez raka
Piotr Zdunek od dziewięciu miesięcy przyjmuje immunoterapię. – Nie mam żadnych skutków ubocznych, wszystko jest w porządku, nic mi się w płucu nie dzieje. Nie mam nowych guzków, a tamten guz jakby „usechł”, nie jest aktywny – mówi.
Dla niego to wygrana runda w najważniejszym meczu życia. Wcześniej podjął też decyzję o rzuceniu palenia. Jak podkreśla, dopiero choroba uświadomiła mu, jak złudne bywa odkładanie badań „na później”.