fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Partnerstwo pod kontrolą

AFP
Rosja postawiła na swoim. Przywódcy Unii zasadniczo ograniczają ambicje programu współpracy z Ukrainą, który przed laty wylansowały Polska i Szwecja.

Jędrzej Bielecki z Rygi

Słowa, za które przeszło rok temu ginęli Ukraińcy na Majdanie, ostatecznie w deklaracji szczytu się nie pojawią. Nie będzie więc obietnicy, że nawet w odległej przyszłości i za cenę bolesnych reform Ukraina, podobnie jak Gruzja i Mołdawia, znajdą się kiedyś w Unii Europejskiej.

– Stanęło na formule, że „Unia uznaje europejski wybór Ukrainy. Ale to w żadnym przypadku nie oznacza perspektywy członkostwa. Właściwie nie wiadomo, co to oznacza" – mówi, prosząc o zachowanie anonimowości, wysoki rangą urzędnik UE".

Johannes Hahn, komisarz ds. poszerzenia Unii, jest bardziej dyplomatyczny. – Chcemy jasno stwierdzić, że każdy kraj ma prawo do suwerennego wyboru swojej przyszłości. To podstawowa zasada prawa międzynarodowego – tłumaczy „Rz".

Tuż przed przylotem do Rygi prezydent Petro Poroszenko próbował rzutem na taśmę wydrzeć bardziej zobowiązujące sformułowanie. Apelował o to w czasie rozmowy w Londynie z Davidem Cameronem.

Ale w przeciwieństwie do szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie w grudniu 2013 r., dziś Bruksela w większym stopniu bierze pod uwagę obawy Moskwy. A ta przesłanie ma jasne.

– Nasi europejscy partnerzy obiecali nam, że Partnerstwo Wschodnie nie rozwinie się kosztem interesów Rosji. To jest bardzo zdrowe podejście i mamy nadzieje, że znajdzie ono urzeczywistnienie w konkretnych działaniach – ostrzegł tuż przed rozpoczętym w czwartek szczytem w Rydze szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow.

– Aby nie było żadnych wątpliwości, w projekcie deklaracji, którą w piątek mają przyjąć przywódcy UE, podkreślono, że „to Unia i jej kraje członkostwie zdecydują, w jaki sposób chcą, aby rozwinęły się stosunki z krajami Partnerstwa". W ten sposób Francja, Włochy, Niemcy czy Hiszpania sygnalizują, że nie dadzą się wciągnąć w obietnice członkostwa, które od wielu lat odrzucają. Zwłaszcza, gdyby miało to prowadzić do konfliktu z Rosją.

– Dla nas wszystkich agresja Rosji wobec Ukrainy była szokiem. Nie spodziewaliśmy się, że w XXI wieku można siłą zmieniać granice państw. Chcemy teraz o wiele bardziej ostrożnie kontynuować ten program, uwzględniając zastrzeżenia Rosji – mówi cytowany unijny dyplomata. Choć podkreśla: Moskwa nie może mieć w tej sprawie prawa weta.

Dla Gruzji i Ukrainy obok perspektywy członkostwa najbardziej namacalnym dowodem, że integracja ma sens, byłaby decyzja o zniesieniu wiz. Ale tu także oba kraje spotkał w Rydze zawód. Unijni dyplomaci podkreślają, że odmowa liberalizacji ruchu granicznego to nie wynik nacisków Rosji czy utraty kontroli przez Kijów nad częścią granicy państwa, ale długiej listy niedociągnięć w stosowaniu prawa europejskiego, w tym gdy idzie o prawo azylowe, przemyt narkotyków, walkę z korupcją, zorganizowaną przestępczością i handlem ludźmi.

Ale to nie przekonuje państw dawnego ZSRR.

– Podstawowe przesłanie to to, że Europa nie dba o nas, że jesteśmy sami, nie mamy żadnego wyboru, bo europejskie ambicje Gruzji zostały zniweczone – przyznał w środę agencji Associated Press gruziński prezydent Giorgi Margwelaszwili.

Zdaniem Johannesa Hahna zniesienie wiz dla Ukraińców jest mimo wszystko możliwe w przyszłym roku.

Już we wrześniu Unia ma podjąć z Rosją formalne rozmowy o kluczowych aspektach współpracy z Ukrainą, w tym sprawach sanitarnych, celnych i energetycznych.

Do Rygi nie przyjechał prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew: nie chciał narazić się na krytykę Unii z powodu łamania praw człowieka w kraju, który jest uważany przez ekspertów za „najbardziej brutalną dyktaturę".

Ale chyba nie powinien był zbytnio się obawiać. Na spotkanie zostali zaproszeni co prawda działacze organizacji obywatelskich, ale najwyraźniej niezbyt radykalni.

– To, że w Azerbejdżanie są więźniowie polityczni, to nieprawda. Co najwyżej chodzi o dżihadystów, którzy dopuścili się zamachów terrorystycznych – mówi „Rz" Alimanard Murijew, szef Fundacji Przestrzegania Konstytucji w Baku.

Unia i tak chce zresztą współpracować z Azerbejdżanem w sprawach energetycznych, podobnie jak z Białorusią na rzecz „modernizacji gospodarki". W ramach nowej odsłony Partnerstwa Wschodniego ma obowiązywać podejście „zindywidualizowane" do poszczególnych krajów: łamanie praw człowieka nie będzie wykluczało współpracy.

Zaproszenie do Rygi ostatecznie odrzucił Carl Bildt, były szef szwedzkiej dyplomacji, który w 2009 r. z Radosławem Sikorskim wylansował Partnerstwo Wschodnie. A dla Angeli Merkel głównym zadaniem w łotewskiej stolicy ma być wynegocjowanie z Aleksisem Ciprasem planu ratunkowego dla Grecji. Z kolei Cameron chce rozmawiać o renegocjacji warunków członkostwa kraju w Unii. Europa Wschodnia schodzi na drugi plan.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA