fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory Prezydenckie 2015

Ostatnie godziny kampanii

AFP
Prezydent sięga po wszelkie dostępne metody, aby zyskać poparcie przed niedzielnymi wyborami. Z kolei Andrzej Duda dzień przed kolejną debatą kandydat wystąpił na konwencji.

Bronisław Komorowski. Prezydent sięga po wszelkie dostępne metody, aby zyskać poparcie przed niedzielnymi wyborami.

W czwartek obędzie się druga prezydencka debata. Bronisław Komorowski i Andrzej Duda spotkają się na antenie telewizji TVN. Ponieważ pierwszą debatę w TVP i Polsacie obejrzało prawie 11 mln Polaków, TVN liczy na kilka milionów wyborców.

– Komorowskiemu spodobała się debata w TVP, więc do drugiego starcia nie trzeba go już specjalnie trenować – przekonuje jeden ze sztabowców. Zapytany o to, czy Komorowski, jak w TVP, sięgnie po haki na Dudę, zapewnia: – Nie przygotowujemy żadnych cudów.

Komorowski pojawił się już w TVN – był gościem wtorkowego wydania programu Kuby Wojewódzkiego. Showman jest radykalnym przeciwnikiem PiS i zazwyczaj opowiada się za kandydatami Platformy. – Głosujcie na Bronisława Komorowskiego, bo jego największym atutem jest to, że nie jest Andrzejem Dudą – oświadczył. Jego wyznanie oglądały ponad 2 mln widzów.

W ostatnich dniach przed wyborami Komorowski zintensyfikował swoją kampanię nie tylko w mediach. Przedstawił pakiet rozwiązań z zakresu polityki społecznej, które mają mu zapewnić poparcie elektoratu socjalnego. W środę doszło do kulminacji – po spotkaniu ze związkowcami z OPZZ i ZNP Komorowski zaproponował zmiany w rządowej reformie podnoszącej wiek emerytalny do 67 lat.

Składając kolejne zapowiedzi, Komorowski nie przestaje krytykować konkurenta za jego obietnice. – Obietnice wyborcze Andrzeja Dudy obliczone są na około 300 mld złotych. Cały budżet państwa to właśnie tyle. To są obietnice nie fair – mówił Komorowski w Szczecinie. I straszył: – Gdyby wszystkie propozycje zostały zrealizowane, każdy z nas musiałby płacić o wiele większe podatki albo poszlibyśmy drogą Grecji.

Odpierał też zarzut Dudy, że to rządy PO odpowiadają za upadek polskich stoczni, przekonując, że to wina PiS. – Błędem było rozdzielenie Stoczni Szczecińskiej i Gdyńskiej, źle przeprowadzona prywatyzacja Stoczni Gdańskiej, nieumiejętne prowadzenie negocjacji o możliwości wsparcia przez państwo polskie w ramach pomocy publicznej – stwierdził. – To rząd PiS nie potrafił przeprowadzić tych negocjacji zwycięsko. Nie potrafił, bo zawsze miał więcej wrogów niż przyjaciół w UE.

Komorowski wykonał też gest wobec elektoratu wiejskiego. Opowiedział się w środę za szybkim uchwaleniem ustawy ograniczającej swobodę nabywania ziemi w Polsce przez cudzoziemców z krajów UE. – Tak robią także inne kraje UE, które wprowadzają mechanizmy gwarantujące kontrolę i bezpieczeństwo tego obrotu – powiedział Komorowski w Siedlcu (woj. wielkopolskie) podczas obchodów Dni Pola. Obywatele UE zyskają prawo do zakupu polskiej ziemi od maja 2016 r.

Kampania kończy się w piątek. – Nie przygotowujemy już fajerwerków. Pojawi się jeszcze jeden spot, ale jego przesłanie nie będzie negatywne – zapewnia jeden ze sztabowców prezydenta.

Kampanię negatywną wzięła na siebie Platforma, która tropi rzekome nieprawidłowości dotyczące zatrudnienia Dudy na uczelniach. Poseł Jakub Rutnicki zarzucał kandydatowi PiS, że pracuje na etacie w prywatnej szkole w Poznaniu bez zgody z macierzystego Uniwersytetu Jagiellońskiego. W PO rozważano nawet złożenie przeciw kandydatowi PiS zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Okazało się jednak, że nawet jeśli oskarżenia by się potwierdziły, to Duda i tak nie złamałby żadnych przepisów karnych.

Andrzej Duda. Dzień przed kolejną debatą kandydat wystąpił na konwencji.

Podobnie jak na początku prezydenckiego wyścigu zorganizowana przez PiS we środę konwencja miała nadać nową dynamikę kampanii Andrzeja Dudy w trudnym momencie. Szczególnie po debacie, po której inicjatywę odzyskała polityczna konkurencja.

PiS nie ma już jednak takich środków jak na początku. Mimo to środowa konwencja „Dobra zmiana" miała dość bogatą oprawę, przypominającą tę z lutego. – Takie imprezy, entuzjazm sali ładują pozytywnie Andrzeja. To potrzebne przed debatą w TVN – tłumaczy jeden ze współpracowników Dudy.

Sam kandydat był podczas swojego wystąpienia bardziej ofensywny niż podczas starcia z prezydentem Bronisławem Komorowskim w niedzielę w TVP.

– To nie tylko prezydentura, która niejednokrotnie była ze wstydem obserwowana przez Polaków, kiedy kompromitowała nas i nasz kraj na arenie międzynarodowej (...), ale to prezydentura, która nie może być kontynuowana, bo nic się nie zmieni – atakował europoseł.

Duda odnosił się do ostatnich wydarzeń w kampanii. Zarzucał, że Komorowski dopiero ostatnio wyszedł do ludzi. – Obiecuje wszystko, co kto zażąda. Niech rodacy idą pod pałac, pan prezydent obieca wszystko – przekonywał. Wykorzystał też słowa prezydenckiego ministra Tomasza Nałęcza. – Tylko w momentach wyborów i przed wyborami naród odzyskuje suwerenność i tak naprawdę ludzie władzy tylko wtedy liczą się z narodem – przyznał profesor w TVN 24.

– Ta wypowiedź doradcy PBK dobitnie pokazuje, że to nie tylko ospałość i niezauważanie spraw ludzkich – grzmiał Duda. Odniósł się też do zacytowania w programie Tomasza Lisa w TVP 2 fałszywego tweetu jego córki Kingi. Ona sama ponownie wystąpiła w kampanii, podobnie jak żona kandydata. Agata Kornhauser-Duda odniosła się do zarzutów sztabowców PO, że jej mąż jest niesamodzielny, bo stoi za nim prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Niezależnie od wyniku wyborów i niezależnie od tych wszystkich ataków (...) za Andrzejem stoję ja i moja córka i tego nic nie zmieni – stwierdziła.

Do ostatniej debaty odniosła się szefowa sztabu Dudy Beata Szydło. Przekonywała, że wybory nie powinny się rozstrzygać w studiach telewizyjnych i w opiniach komentatorów.

Jednak PiS dużo poważniej traktuje czwartkowe starcie w TVN niż poprzednie. Kandydat dostał więcej czasu na przygotowania w bardziej profesjonalnych warunkach.

Kulisy przygotowań do debaty zna tylko część sztabowców. Jak podał RMF FM na swoich stronach, Dudę przygotowuje specjalista od wizerunku Marek Kochan. Jacek Kurski, który robił to poprzednio, nie bierze w tym udziału. Z naszych informacji wynika, że Kurski kontaktował się z prezesem Kaczyńskim. Ten miał go zapewnić, że nie ma do niego pretensji, bo zdaje sobie sprawę, że Kurski miał zbyt mało czasu, a kandydat był zmęczony.

Dudzie służyć będą dużo niższe oczekiwania po pierwszym starciu. W końcówce kampanii pomaga mu też aktywność trzeciego w stawce Pawła Kukiza. Choć jest mało prawdopodobne, by poparł  on Dudę, to proponowana przez niego debata była trudna dla Bronisława Komorowskiego. Ostatecznie została odwołana, ale Duda wstępnie się na nią zgodził, a Komorowski nie. Kukiz poprosił swoich wyborców, by wyciągnęli z tego wnioski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA