fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Włoskie media dumne z Juventusu

AFP
Włosi są zbudowani i zachwyceni postawą Juventusu w pierwszym półfinałowym meczu LM w Turynie (2:1). Widzą spore szanse na awans do finału.

Z Rzymu Piotr Kowalczuk

Tytuły dzisiejszej włoskiej prasy są bardzo wymowne: „Galaktyczny Juventus" (Corriere della Sera), „Wspaniały Juventus zaszachował Real" (La Repubblica), „Stara Dama uwierzyła w siebie" (Il Giornale). Prasa fachowa o pysznej wiktorii pisze na wielu stronach: „Juve no limits" (Gazzetta dello Sport) i „Realny Juvenus" (Corriere dello Sport). W sążnistych artykułach można wyczytać o wielkim duchu Juve, geniuszu trenera Massimo Allegriego, piłkarskiej klasie, instynkcie zabójcy Carlosa Teveza i Alvaro Moraty (strzelcy bramek dla Juve -pk), dzięki którym turyńczycy złamali wielki Real.

Włosi są dumni ze swojej drużyny. Podkreślają, że zwycięstwo było w pełni zasłużone, a osiągnięte nie tylko dzięki poświęceniu i walce o każdą piłkę. Z jednej strony mowa jest o udręce i ekstazie, ale z drugiej o piłkarskiej klasie Juventusu. Włoscy fachowcy diagnozują, że w zespole Realu było wczoraj zbyt wiele wybujałego ego Cristiano Ronaldo i Garetha Bale'a. Zwracają uwagę, że Tevez i Morata nie brzydzili się ciężkiej, rzemieślniczej pracy w obronie i wracali często po piłkę na swoją połowę, podczas gdy asy Realu często miały prentensje do kolegów o złe podania i zagrania, a do rywali o zbyt ostrą grę. Lapidarnie ujął to Il Giornale: „Tevez lepszy od Ronaldo", a potwierdzają pomeczowe cenzurki graczy. W skali 1-10 Tevez i Morata otrzymali bardzo wysokie noty 7,5-8,5, a Ronaldo 6,5. Sprawozdawca meczu Massimo Mauro (przyszedł do Juventusu w 1985 r. , gdy Zbigniew Boniek odchodził do AS Roma -pk) uznał za symboliczną scenę, w której fachowiec od brudnej roboty stoper Giorgio Chiellini z obandażowaną głową pokazał nienagannie uczesanemu Ronaldo wymowny gest: „Nie gadaj tyle". Gianluca Vialli (były gracz Juve i squadra azzurra, trener Chelsea) w studio tv po meczu podkreślał, że "Juve grało wczoraj wszystko. Nawet organicznie obcą mu tiki-takę" i wyliczył, że pierwsza bramka dla turyńczyków padła po serii 27 sprytnych podań, w tym wiele z pierwszej piłki, czym udało im się uśpić defesywę Realu. Wszyscy są zgodni, że trener Allegri przechytrzył taktycznie swego mistrza szkoleniowca Realu Carlo Ancelottiego, bo Juventus o wiele lepiej i skuteczniej rozstawił swoich graczy po boisku i gdy długimi chwilami mecz zamieniał się w partię szachów, Real nie był w stanie zagrozić bramce Gigi Buffona. Włoski golkiper tylko raz zmuszony został do wysiłku, a raz wybawiła go poprzeczka.

Zwycięstwo cieszy Włochów tym bardziej, że poza huraopytmistami nikt się wiktorii nie spodziewał. Jak przyznał po meczu Buffon, mecz miał jedynie pokazać czy Juventus jest w stanie grać z wielkim rywalem bez wielkich kompleksów, na równych prawach, więc wygrana w tej sytuacji to cenny bonus. Guru włoskich komentatorów futbolowych Mario Sconcerti napisał dziś w Corriere della Sera, że nowoczesny futbol Allegriego (pressing, kontratak, wymiana pozycji) zniwelowały różnicę w umiejętnościach piłkarzy, bo Real jednak ma lepszych graczy, ale też zaapalował do rodaków: „Musimy zapomnieć o kompleksie niższości, gdy przychodzi nam mierzyć się z wielkim zagranicznym rywalem. Ten kompleks to po części efekt snobizmu i propagandy rozhisteryzowanych mediów. Real, Barcelona czy Bayern to nie są przybysze z obcej planety".

Naturalnie wszyscy włoscy komentatorzy pośród zachwytów i pochwał dla Juve zwracają uwagę, że kwestia awansu do finału jest otwarta. Podkreślają, że za tydzień w Madrycie Juventus jeśli marzy o sukcesie, będzie musiał zagrać perfekcyjnie jak wczoraj. Umiarkowanym optymizmem napawa ich nie tyle wynik wczorajszego spotkania, bo Realowi by awansować do finału wystarczy skromne 1:0, co postawa i znakomita gra Juventusu. Zdaniem Mauro symptomatyczne było to, że wczoraj po meczu Buffon, Andrea Pirlo, Tevez czy Morata wcale nie tańczyli z radości po pokonaniu galaktycznego Realu. Natomiast podkreślali w pomeczowych wywiadach, że losy pojedynku z Realem rozstrzygną się na Santiago Bernabeu, więc zamiast wiwatować, trzeba się już przygotowywać do tego arcytrudnego pojedynku.

Juventus jest w nieco lepszej sytuacji, bo już zapewnił sobie tytuł mistrza Włoch, więc gdy w sobotę przyjdzie zagrać mecz ligowy z Cagliari, Allegri będzie mógł dać odpocząć swoim asom. Real Madryt jeszcze walczy o tytuł i na taki luksus pozwolić sobie nie może.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA