fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zamówienia publiczne

Nowe prawo zamówień publicznych: problemy z definicją konfliktu interesów

123RF
Nowa definicja konfliktu interesów połączona z sankcją karną spowoduje, że każdy rozsądnie myślący urzędnik będzie od przetargów trzymał się z daleka.

Projekt nowego prawa zamówień publicznych (z 21 kwietnia) w ślad za dyrektywami unijnymi wprowadza do polskiego porządku prawnego pojęcie konfliktu interesów.

W ocenie ekspertów robi to jednak nieudolnie, a zaproponowane rozwiązania są sprzeczne z konstytucją.

Pole do interpretacji

Projekt przewiduje, że osoby biorące udział w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego lub mogące mieć wpływ na jego wynik będą z niego wyłączane, jeżeli pozostają w konflikcie interesów. Ten zaś należy rozumieć jako posiadanie bezpośredniego lub pośredniego interesu finansowego, ekonomicznego lub osobistego, który może być postrzegany jako zagrażający ich bezstronności lub niezależności.

Osoba biorąca udział w przetargu składa oświadczenie o istnieniu bądź nie konfliktu interesów, pod groźbą sankcji karnej, jeżeli będzie fałszywe.

– Tak skonstruowana norma jest sprzeczna z konstytucyjna zasadą określoności prawa – mówi Stanisław Bułajewski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Wymaga ona, aby przepisy prawa były konstruowane jasno i klarownie, czyli tak, aby adresat mógł bez trudności określić wynikające z nich obowiązki i konsekwencje prawne.

– Tego projektowana norma nie gwarantuje – ocenia Bułajewski. – A to dlatego, że pojęcia takie jak „pośredni interes osobisty" umożliwiają dowolną interpretację tak skonstruowanego przepisu.

Ryzyko nadużyć

Podobnie przepis ocenia Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego. I podkreśla, że jakąkolwiek obronę jego konstytucyjności dyskwalifikuje wprowadzona doń sankcja karna.

– Norma prawnokarna wymaga innego, podwyższonego standardu określoności – mówi. – Taki przepis powinien być sformułowany w sposób poprawny, jasny, precyzyjny i zapewniający przewidywalność skutków. Bez tych elementów może stwarzać ryzyko nadużyć – dodaje.

– Przez niechlujstwo ustawodawcy urzędnik będzie mógł ponieść karę tylko dlatego, że o pewnych nieistotnych związkach z wybranym oferentem nie wiedział lub o nich zapomniał, a w ocenie oskarżyciela miały lub mogły mieć wpływ na wynik przetargu – wskazuje Stanisław Bułajewski.

Projektowany przepis jest też niezgodny z konstytucyjną zasadą proporcjonalności.

– Dobro chronione: przejrzystość udzielania zamówień, jest niewątpliwie mniejsze od poświęconych: pewność prawa i wolność jednostki zagrożona z niejasnych powodów – wskazuje Ryszard Piotrowski.

Opinia dla „Rz"

Jacek Karnowski, prezydent Sopotu

Artykuł 17. projektu nowego prawa zamówień publicznych zawiera katalog osób podlegających wyłączeniu z procedury o udzielenie zamówienia publicznego w sytuacji, gdy dotyczy ich konflikt interesów. Jest to jednak katalog otwarty i bardzo nieostro sformułowany. Dodatkowo niewyłączenie się np. z procedury przetargowej zagrożone jest sankcją karną, co w tym wypadku wzbudza wątpliwości co do zgodności projektu ustawy z konstytucją. Tak skonstruowany przepis może doprowadzić do efektu odwrotnego niż ten, któremu nowa ustawa ma służyć. Zamiast usprawnić procedurę udzielania zamówień, a przez to korzystanie z unijnych funduszy, wywoła paraliż. Nikt nie będzie ryzykował podejmowania decyzji i rozstrzygania w sprawie zamówień publicznych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA