fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Łupki nie ruszą bez zachęt

Fotorzepa, Piotr Wittman Piotr Wittman
Warto powalczyć o mniejsze firmy, zwłaszcza innowacyjne oraz te które w Polsce pozostały - mówi Michał Wróblewski, ekspert z zespołu energii i zasobów naturalnych Deloitte.

Z Polski wyszły już niemal wszystkie duże zagraniczne firmy zainteresowane łupkowymi poszukiwaniami. Czy jest szansa, że powrócą?

Skala poszukiwań gazu z łupków w Polsce mocno spadła, głównie z powodu braku szybkiego sukcesu w postaci odkrycia złoża, nadającego się do komercyjnej eksploatacji. Myślę, że to podstawowy czynnik, który wiele firm, zwłaszcza zagraniczne koncerny, zniechęcił do dalszych prac w naszym kraju. W mniejszym stopniu do spowolnienia poszukiwań przyczyniły się wprowadzone podatki oraz nowe regulacje prawne dotyczące m.in. koncesji.

W Polsce istotne inwestycje związane z poszukiwaniami ropy i gazu w łupkach prowadzą już w zasadzie tylko PGNiG i PKN Orlen. Czy możemy osiągnąć sukces tylko dzięki ich aktywności?

Wycofanie się stosunkowo wielu firm z naszego rynku to wymierne szkody dla całego kraju, gdyż dzięki nim mieliśmy zapewniony nie tylko dostęp do ogromnych kapitałów na poszukiwania ale i wiedzy. Mimo to w dłuższym terminie są oczywiście szanse na odkrycie gazu nadającego się do przemysłowego wydobycia. Na powtórzenie łupkowego sukcesu, w modelu podobnym do zanotowanego w USA, nie mamy jednak w najbliższym czasie większych szans.

Dlaczego?

Na rynku amerykańskim istniały specyficzne, sprzyjające warunki do pojawienia się swoistej rewolucji łupkowej, których powtórzenie w Polsce, czy w jakimkolwiek innym kraju nie wydaje się możliwe. Przede wszystkim w początkowym okresie osiągnięty sukces był zasługą średniej wielkości firm, których kadra menedżerska miała pomysły na poszukiwania i wiarę w sukces. Podmioty te posiadały prawa do działek z wyeksploatowanymi złożami konwencjonalnymi i gdyby nie znalazły sposobu na pozyskanie złóż niekonwencjonalnych, to - w wielu przypadkach - musiałyby upaść. Niejednokrotnie była to więc walka o przetrwanie. W jej prowadzeniu pomagało sprzyjające otoczenie. Firmy z jednej strony miały stosunkowo łatwy dostęp do kapitału - poprzez giełdę, a z drugiej sprzyjało im otoczenie prawne i dostęp do wysokiej klasy specjalistów od poszukiwań, dość licznych w USA. Po latach gorzkich rozczarowań towarzyszącym prowadzonym poszukiwaniom, ta specyficzna mieszanka różnych czynników przyniosła jednak sukces. W obecnych warunkach chyba nigdzie na świecie nie jest to tak naprawdę - w takim modelu - do powtórzenia.

Czego brakuje dziś w Polsce, aby łupkowe poszukiwania mogły znowu ruszyć?

Już niemal wszystkie duże zagraniczne koncerny wyszły z naszego kraju i nie wydaje mi się, aby w krótkim terminie cokolwiek mogło je zachęcić do powrotu, chociażby ze względu na całkiem inną sytuację na światowych rynkach ropy i gazu. Warto jednak powalczyć o mniejsze firmy, zwłaszcza innowacyjne oraz te które jeszcze w Polsce pozostały. W tym celu konieczne są nowe zachęty. Z perspektywy czasu widać, że wprowadzenie od 2020 r. nowych podatków od wydobycia ropy i gazu było błędem. Wskazane jest również przyśpieszenie prac nad specustawą, która miała odbiurokratyzować poszukiwania. Te się jednak przedłużają i nie wiadomo czy i kiedy wejdą w życie.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA