fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Szpital ubolewa po błędzie przy in vitro

Szczeciński szpital przyznaje, że doszło do błędu, w wyniku którego kobieta po in vitro urodziła nie swoje dziecko. I ubolewa z tego powodu.

Dziś dyrekcja Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr. 1 w Szczecinie, któremu podlega Laboratorium Wspomagania Rozrodu Kliniki Medycyny Rozrodu i Ginekologii w Policach wydała specjalne oświadczenie w sprawie pomyłki, które upubliczniono na stronie internetowej placówki.

– Wyrażamy ubolewanie z powodu zdarzenia medycznego, do którego doszło podczas realizacji finansowanego przez Ministerstwo Zdrowia Programu „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2013-2016" – można w nim przeczytać.

Dyrekcja szpitala informuje, że powołana przez nią komisja potwierdziła, że do błędu, którego konsekwencją było urodzenie dziecka przez kobietę nie będącą biologiczną matką doszło w Laboratorium Wspomagania Rozrodu Kliniki Medycyny Rozrodu i Ginekologii SPSK-1 PUM w Szczecinie z siedzibą w Policach. Kierują nią z prof. dr hab. med. Rafał Kurzawa.

Lecznica przyznaje, że komisja we wstępnym protokole wskazała uchybienia w realizacji procedury i zaleciła niezwłoczne wprowadzenie zmian gwarantujących całkowite jej bezpieczeństwo. - Po uzyskaniu informacji o zdarzeniu i wypisaniu dziecka z IP CZD otoczone zostało ono w naszym szpitalu opieką medyczną, zaś przedstawiciele dyrekcji i prawnicy szpitala pozostają w stałym kontakcie z Rodzicami – zapewnia dyrekcja szpitala.

Podkreśla, że o zdarzeniu poinformowała resort zdrowia, którego przedstawiciele przeprowadzili szczegółową kontrolę. - Zdarzenie jest także przedmiotem postępowania wyjaśniającego prowadzonego przez Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie – dodaje szpital.

Ujawnia, że we wtorek podczas spotkania przedstawicieli ministerstwa, władz uczelni i dyrekcji placówki uzgodniono, że, że w zaistniałej sytuacji koniecznym jest rozwiązanie przez resort umowy na realizację Programu „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2013-2016" w SPSK-1 PUM w Szczecinie.

Szpital nie ujawnia żadnych szczegółów dotyczących feralnego zabiegu in vitro. - Obowiązująca nas tajemnica lekarska oraz respektowanie woli rodziców nie zezwalają na podanie bardziej szczegółowych informacji – tłumaczy dyrekcja w oświadczeniu.

Tymczasem prof. Rafał Kurzawa, na antenie TVN24 zapewnił, że nie nadzoruje laboratorium, gdzie doszło do błędu. Przedstawił rozporządzenie szpitala z 2013 roku, z którego wynika, że w związku z realizacją programu "Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2013-2016" została powołana samodzielna jednostka Laboratorium Wspomagania Rozrodu. Dodał, że stanowi ona wyodrębnione miejsce powstawania kosztów.

Sprawą pomyłki już zajął się rzecznik odpowiedzialności zawodowej przy OIL w Szczecinie. – Gromadzimy dokumentację z placówek, które zajmowały się procedurą diagnostyczną. Musimy ustalić, czy doszło do błędu, a dopiero później – kto jest za niego odpowiedzialny – tłumaczy prof. Jacek Różański, który sam prowadzi postępowanie.

We wtorek resort zdrowia wypowiedział umowę szpitalowi w zakresie procedur in vitro. Na placówkę nałożono też karę pieniężną. Zapowiedziano także kontrole w innych ośrodkach.

Resort zapowiedział, że powiadomi też prokuraturę o błędzie medycznym podczas zabiegu. Ta na razie nie dostała  żadnego zawiadomienia w tej sprawie.

– Czekamy na nie. Chcemy dowiedzieć się czego dotyczy. Kwestią błędu medycznego już się zajmowaliśmy i była odmowa wszczęcia – przypomina Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik szczecińskiej Prokuratury Okręgowej.

Dodaje, że być może zawiadomienie z resortu zdrowia zawiera nowe informacje, które pojawiły się po kontroli resortu w placówce, po tym jak informacje przekazała mu prokuratura.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA