fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Nowy rząd w Atenach przestaje straszyć

Aleksis Cipras pierwszą wizytę zagraniczną złożył we wtorek na Cyprze
PAP/EPA
Koalicja rządowa wycofuje się z nierealistycznych żądań umorzenia części greckiego zadłużenia. Gabinet Ciprasa nie oczekuje też kredytów z Moskwy.

Zaledwie jeden tydzień trwała konfrontacja nowego rządu Grecji z rzeczywistością. W miniony poniedziałek nowy minister finansów Giannis Warufakis spotkał się w Londynie z przedstawicielami banków i powiedział to, na co wszyscy w Europie czekali. – Grecja nie żąda umorzenia części swego długu – oświadczył.

Brzmi to sensacyjnie. A to dlatego, że skrajnie lewicowa Syriza głosiła w czasie kampanii wyborczej, że skłoni wierzycieli Grecji do umorzenia części długu, tak jak umorzona została połowa zadłużenia Niemiec w 1953 roku. Jak się okazuje, była to retoryka wyborcza, z której rząd Aleksisa Ciprasa wycofuje się w szybkim tempie.

Zamiast żądań umorzenia części długów Grecja proponuje obecnie przekształcenie zadłużenia w dwa rodzaje nowych obligacji. Obsługa jednych miałaby zostać uzależniona od tempa wzrostu gospodarczego Grecji. Drugie, o zmienionych terminach wykupu, miałyby zastąpić greckie obligacje będące w posiadaniu Europejskiego Banku Centralnego. Jak przyznał minister Warufakis w „Financial Times", chodzi o pewnego rodzaju inżynierię finansową w celu uniknięcia terminu hair cut, czyli umorzenia długu, który jest nie do przyjęcia dla wielu społeczeństw państw wierzycieli Grecji.

– Taka propozycja jest nieco bardziej realistyczna od poprzednich żądań, ale nadal mało interesująca – tłumaczy „Rz" Heribert Dieter z berlińskiego think-tanku Fundacja Nauka i Polityka. Zwraca uwagę, że wprowadzenie do obiegu obligacji, których spłata byłaby uzależniona od tempa wzrostu gospodarczego, oznaczałoby, że Grecji nie opłacałoby się rosnąć szybciej, gdyż wtedy musiałaby zwracać więcej.

– Mieszkańcy Grecji śledzą uważnie przebieg rozmów przedstawicieli rządu za granicą, zdając sobie sprawę, iż od ich wyniku zależy realizacja obietnic nowego rządu – mówi „Rz" George Tzogopoulos z ateńskiego instytutu Eliamep. Żyją więc nadzieją, którą zdołała w nich rozbudzić Syriza i jej program wyborczy sprowadzający się do obietnicy definitywnego końca okresu wyrzeczeń i upokorzeń.

W tej sytuacji może nieco zaskakiwać wypowiedź ministra Warufakisa, który dał w Londynie do zrozumienia, że rząd może nie wypełnić wszystkich swych obietnic. Co więcej, nieefektywny i opierający się reformom aparat urzędniczy Grecji nazwał wrogiem publicznym nr 1.

W poniedziałek z greckiego MSW odpowiedzialnego za państwową administrację wypłynęły informacje, że powroty zwolnionych do pracy zależeć będą od stanu państwowych finansów. Przy tym nic też na razie nie słychać o obiecanych podwyżkach najniższych uposażeń. Rząd stara się także zatrzeć złe wrażenie, jakie wywołała zapowiedź zakończenia współpracy z trojką, czyli reprezentacją wierzycieli w postaci MFW, UE oraz EBC. Według oficjalnej interpretacji chodzi jedynie o współpracę na poziomie technicznym, a nie o zerwanie wszelkich więzi. – Cokolwiek nasi partnerzy o nas myślą jako o radykalnej lewicy, myślimy poważnie o reformach, jesteśmy odpowiedzialnymi Europejczykami i gotowi jesteśmy słuchać – mówił Warufakis w Londynie.

Nowy rząd zapewnia przy tym, że nie jest zainteresowany żadnymi kredytami z Moskwy. Do stolicy Rosji uda się za to w najbliższym czasie nowy grecki minister obrony.

– Najprawdopodobniej 8 lutego premier Cipras wygłosi programowe przemówienie w parlamencie. Wtedy będzie wiadomo, jakie są plany rządu – tłumaczy Tzogopoulos. Jedyną decyzją, jaką powziął rząd, było wstrzymanie prywatyzacji pojmowanej jako wyprzedaż majątku narodowego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA