fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Szwedka wesprze handel z Ameryką

Cecilia Malmström jest gotowa walczyć o poszerzenie stref wolnego handlu
AFP, Thierry Charlier Thierry Vharlier
Liberałka ze Skandynawii będzie broniła umowy o wolnym handlu z USA przed zakusami eurolewicy.
Anna Słojewska ?z Brukseli
Nowym komisarzem UE ds. handlu ma być od 1 listopada szwedzka liberałka Cecila Malmström. Wczoraj była przesłuchiwana przez Parlament Europejski, który po spotkaniach ze wszystkimi komisarzami będzie musiał wyrazić swoją zgodę na nowy skład KE.
Malmström pokazała, że wierzy w dobre skutki wolnego handlu. – Unia Europejska jest najbardziej otwartym rynkiem świata i to jest jedna z przyczyn naszego dobrobytu – wyłożyła swoje credo Szwedka. Przekonywała sceptyków, że nie warto na zasadzie wzajemności zamykać się przed tymi, którzy chronią swoje rynki. – Trzeba z nimi negocjować, żeby także się otworzyli – powiedziała Malmström.
Przyszłą komisarz czeka jednak poważny test skuteczności. Będzie nadzorować negocjacje największej w historii umowy o strefie wolnego handlu – Transatlantyckiego Porozumienia o Handlu i Inwestycjach. Umowa, która ma znieść cła i inne przeszkody w handlu towarami, przepływie usług, ale przede wszystkim we wzajemnych inwestycjach, od początku budzi kontrowersje. Ci najbardziej skrajni, np. Zieloni czy skrajna lewica, uważają, że negocjacje trzeba przerwać, bo globalizacja niczego dobrego nie przyniosła. – Może warto byłoby zrobić przerwę w negocjowaniu kolejnych stref wolnego handlu? Nic dobrego z tego nie wynika dla południowej półkuli. Nie tworzy to dla nich miejsc pracy – apelował Yannick Jadot, eurodeputowany francuskich Zielonych. Malmström jasno stwierdziła, że nie zamierza tego robić. – Nikomu jeszcze nie udało się wyrwać z ubóstwa bez handlu – argumentowała.
Przyznała jednak, że jest część negocjacji z USA, która budzi ogromne kontrowersje i musi stać się przedmiotem debaty. To tzw. klauzula o rozstrzyganiu sporów między inwestorem a państwem. Zawarta w projektowanym TTIP pozwoli w przyszłości każdej firmie na pozwanie państwa i dochodzenie przed sądem praw wynikających z TTIP. Taka klauzula to nic nowego, setki podobnych są częścią międzynarodowych umów handlowych i inwestycyjnych. Początkowo nie budziła sporu – Rada UE, czyli unijne rządy – dała Komisji Europejskiej jednomyślnie mandat na prowadzenie negocjacji w imieniu UE nad projektem umowy zawierającym tę klauzulę.
Ale w kolejnych miesiącach akcja organizacji pozarządowych, a także lewicy europejskiej spowodowała, że KE została zmuszona do zamrożenia negocjacji nad tym konkretnym rozdziałem. Pojawiły się obawy, że wielkie amerykańskie koncerny, dysponujące dużymi pieniędzmi i legendarnymi kancelariami prawnymi, będą pozywać władze publiczne w UE za niekorzystne dla nich decyzje. Zdaniem lewicy ogranicza to prawo państwa do stanowienia prawodawstwa w interesie publicznym.
– Czy zobowiązuje się pani do wykreślenia tej klauzuli z TTIP? – pytał wprost David Martin z brytyjskiej Partii Pracy. Nie chciała tego wprost zadeklarować, ale powiedziała, że dyskusja jest potrzebna. I ostateczny wynik jest niepewny. Przewodniczący elekt Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker zobowiązał się już do rewizji tej części TTIP. I choć sama Malmström jest bardziej liberalna od socjalistycznego chadeka Junckera, nie może działać w izolacji od swojego szefa, a także od PE czy parlamentów narodowych, które na końcu będą musiały ratyfikować TTIP.
– Jestem za TTIP, ale będziecie naprawdę mieli problem z pozyskaniem większości w PE. Proszę to powiedzieć swoim amerykańskim przyjaciołom – ostrzegł Elmar Brok, niemiecki chadek, szef Komisji Spraw Zagranicznych PE.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA