fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Jesteśmy na dobrej drodze - pisze Radosław Sikorski

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Ubolewam, że agresywne działania Moskwy wobec Ukrainy zniweczyły sporą część wysiłku, który włożyliśmy w poprawę stosunków polsko-rosyjskich. Jeśli jednak nasz partner wyrzeknie się stosowania przemocy wobec sąsiadów, to współpraca ?z nim jest jak najbardziej możliwa i potrzebna – pisze były minister spraw zagranicznych.
Polska jest coraz wyżej notowana w świecie. Staliśmy się państwem tworzącym rozwiązania, a nie problemy. Wciąż stoi przed nami wiele wyzwań. W tym nowe, które niedawno wydawały się być poza zasięgiem wyobraźni.

Na wysokości zadania

Kilka dni temu Parlament Europejski i ukraińska Rada Najwyższa ratyfikowały umowę stowarzyszeniową UE z Kijowem. Nie byłoby jej, gdyby nie wymyślone przez Polskę unijne Partnerstwo Wschodnie. Jestem dumny, że mogę się uważać za ojca chrzestnego tej idei, która wymiernie zbliżyła do Europy przynajmniej trzy z krajów postsowieckich. I choć sukces ich reform oraz eurointegracji nie jest przesądzony, to bez stworzenia warunków w ogóle nie byłby możliwy.
Niedawny szczyt NATO w Newport wzmocnił wschodnią flankę sojuszu, co w obliczu nowych wyzwań dla bezpieczeństwa ma dla Polski znaczenie egzystencjalne. Decyzją Rady Europejskiej z 30 sierpnia Polak pokieruje od 1 grudnia pracami szefów państw i rządów zjednoczonych w UE.
To trzy wydarzenia, z których jestem szczególnie dumny. Cieszę się, że odchodzę z fotela szefa polskiej dyplomacji właśnie po nich. Stanęliśmy na wysokości zadania i odczuwam satysfakcję, że mam w tym osobisty udział. Dziękuję wszystkim, z którymi wspólnie pracowaliśmy na te sukcesy, w tym także naszym partnerom. Bez zrozumienia przez nich naszych potrzeb i oczekiwań ten wynik nie byłby możliwy.
Po siedmiu latach kierowania Ministerstwem Spraw Zagranicznych przychodzi mi podsumować swą pracę. Zacznę od rzeczy przyziemnych. Cieszę się, że centrala MSZ i spora część naszych placówek za granicą ma nowe oblicze. Szczególnie dumny jestem z nowych konsulatów w Kolonii, Manchesterze i Londynie. Obywatele postrzegają dyplomację głównie przez pryzmat pracy konsulów, którzy służą bezpośrednio ludziom. Konsulat jako urząd państwowy jest wizytówką Polski. Coraz częściej nasze konsulaty nie tylko nie odbiegają od światowych standardów, ale wręcz je przewyższają.

Atuty mediów społecznościowych

Siedem lat temu poczta elektroniczna w telefonach komórkowych, tablety, smartfony wydawały się marzeniem polskich dyplomatów. Dziś to standard, podobnie jak inne narzędzia do bezpiecznej i szybkiej łączności.
Nie mam wątpliwości, że Polska jest teraz znacznie lepiej przygotowana na trudne czasy niż kilkadziesiąt lat temu
Dzięki niedocenianym na początku mojej obecności w MSZ mediom społecznościowym, jak choćby Twitterowi, dziś jesteśmy jednym z najlepiej skomunikowanych pod tym względem ministerstw w świecie. Nie tylko informujemy elektronicznie o naszej pracy, ale bronimy dobrego imienia Polski, na przykład dzięki profilowi @GermanNaziCamps, przekazujemy ostrzeżenia dla turystów na koncie @PolakZagranica, promujemy historię polskiej dyplomacji na nowym koncie @HistDyplomacji, które cieszy się coraz większym powodzeniem.
Sieć polskich placówek przeszła rzetelny przegląd pod względem racjonalności naszej obecności za granicą. Tam, gdzie się to opłaca, tam, gdzie są nasi obywatele, tam, gdzie widzimy perspektywy, w tym ekonomiczne czy polityczne polskiej obecności, tam jesteśmy. Natomiast tam, gdzie polskie interesy są niewielkie, a obecność kosztowna, nie bałem się likwidować placówek. Środki ze sprzedanych obiektów czy zlikwidowanych etatów inwestowałem zaś tam, gdzie potrzeby były większe. Stawiałem nacisk na dyplomację gospodarczą, ekonomizację służby zagranicznej. Za moich czasów dyplomacja służyła zwiększaniu szans polskiego eksportu, ułatwianiu obecności polskich firm poza krajem, w pomocy w zdobywaniu nowych kontraktów i rynków. Chciałbym, żeby ten trend stał się normą, podobnie zresztą jak w najlepiej rozwiniętych i doświadczonych dyplomacjach świata.
Jako osobisty sukces traktuję powierzenie MSZ podziału środków na wsparcie polskiej diaspory za granicą. Są one wreszcie dodatkowym instrumentem polskiej dyplomacji. Któż, jeśli nie MSZ, ze swoją siecią placówek i konsulów oddelegowanych do współpracy z Polonią, ma lepsze rozeznanie w aktualnej sytuacji i potrzebach Polaków rozsianych po całym świecie?
Poważnie zmodyfikowaliśmy podejście do polskiej współpracy rozwojowej. Mamy nie tylko ustawę regulującą tę sferę, ale staramy się, by ta pomoc wpisywała się w priorytety polityki zagranicznej. Stawiamy na demokratyzację i dzielenie się polskim dorobkiem transformacji, bo jesteśmy w tym naprawdę nieźli i mamy świeże, pozytywne doświadczenia, zauważane zresztą przez naszych partnerów.

Polski Nobel

Oprócz utworzenia w kraju Fundacji Solidarności Międzynarodowej, będącej swoistą polską agencją demokratyzacyjną, doprowadziliśmy do utworzenia Europejskiego Funduszu na rzecz Demokracji w Brukseli, który w elastyczny sposób promuje europejskie wartości w południowym i wschodnim sąsiedztwie UE, a jego dyrektorem wykonawczym jest Polak. Przyznana w tym roku po raz pierwszy Nagroda Solidarności im. Lecha Wałęsy ma szansę stać się polskim Noblem demokratyzacyjnym, a laureat – duchowy lider Tatarów krymskich Mustafa Dżemilew – zyskał powszechny szacunek.
Nie chcę zamieniać bilansu ostatnich siedmiu lat MSZ w wyliczankę. Gdy obejmowałem urząd pod koniec 2007 r., Polska miała fatalne stosunki z Rosją i Niemcami oraz była postrzegana w UE raczej jako źródło problemów niż rozwiązań. Dziś jesteśmy uznawani za solidnego członka Wspólnoty Europejskiej, skromnie mówiąc, poważnego kandydata na jednego z jej liderów.
Stosunki z sąsiadem zachodnim mamy dobre jak nigdy, a o różnicach otwarcie rozmawiamy i szukamy jak najlepszych rozwiązań. W relacje z dużym sąsiadem na Wschodzie sporo zainwestowaliśmy, co do pewnego czasu przynosiło efekty.
Ubolewam, że agresywne działania Moskwy wobec Ukrainy zniweczyły sporą część tego wysiłku, ale jeśli nasz partner wróci na drogę przestrzegania zasad prawa międzynarodowego i wyrzeknie się stosowania przemocy wobec sąsiadów, to współpraca jest jak najbardziej możliwa ?i potrzebna.
Dokonaliśmy dużej inwestycji, wspierając europejski kierunek rozwoju Ukrainy, ale wbrew iluzjom niektórych klucze do tego zamka znajdują się przede wszystkim nad Dnieprem, a nie za granicą. Z uwagą obserwujemy zachowanie innych państw postsowieckich po rosyjskiej aneksji Krymu i wiążemy z tym spore nadzieje.
Cieszę się, że także stosunki polsko-amerykańskie nabrały ostatnio nowej dynamiki. Powrót zagrożeń w naszym regionie skłania do wspólnego poszukiwania skutecznych rozwiązań. Mam nadzieję, że ten trend okaże się trwały, przynajmniej do czasu wyraźnej poprawy bezpieczeństwa w naszej części świata.

Wymierne efekty

Byłem niekiedy krytykowany, że polska polityka zagraniczna nie przynosi efektów, bo Unia Europejska nie zawsze robi to, czego domaga się Warszawa. Zarazem jednak adwersarze nie przedstawiali alternatywy wobec moich działań. Proponuję porzucić mrzonki i myślenie życzeniowe. W obecnej sytuacji nie ma bardziej skutecznego sposobu realizacji polskich celów na arenie międzynarodowej niż wzmacnianie naszej pozycji dzięki przynależności do Unii Europejskiej i NATO. Czasem wymaga to kompromisów, ale gwarantuje skuteczność. Przez ostatnie siedem lat ta strategia nie tylko nas nie zawiodła, ale pozwalała uzyskiwać wymierne efekty polityczne, gospodarcze i w sferze bezpieczeństwa.
Porządkując ostatnio dokumenty na biurku, odkryłem, że byłem najdłużej urzędującym szefem dyplomacji po 1989 r. i zabrakło mi niewiele czasu, by prześcignąć pod tym względem przedwojennego rekordzistę Józefa Becka. Nie da się porównać czasów przedwojennych do obecnej sytuacji, choć wiele demonów tamtego czasu wydaje się odżywać. Nie mam jednak wątpliwości, że Polska jest teraz znacznie lepiej przygotowana na trudne czasy niż kilkadziesiąt lat temu. Życzę następcy równie owocnej, satysfakcjonującej i stabilnej możliwości wykonywania swej misji.
Autor jest wiceprzewodniczącym ?Platformy Obywatelskiej i kandydatem koalicji PO–PSL na marszałka Sejmu. ?W latach latach 2007–2014 był ministrem spraw zagranicznych w rządach ?Donalda Tuska, a w latach 2005–2007 ?– ministrem obrony narodowej ?w rządach Kazimierza Marcinkiewicza ?i Jarosława Kaczyńskiego
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA