fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Gazowy bat na Putina

AFP
Jędrzej Bielecki
Ukraina wstrzyma tranzyt rosyjskiego paliwa do Unii, jeśli Kreml zacznie interwencję w Donbasie.
Ukraiński parlament ma dziś zatwierdzić ustawę, która upoważni Radę Bezpieczeństwa Narodowego (RBN) do wywołania prawdziwej wojny handlowej na wypadek rosyjskiej agresji.
– Nie mamy wyboru. Musimy się bronić – tak premier Arsenij Jaceniuk tłumaczy możliwość zablokowania tranzytu rosyjskiego gazu sprzedawanego na Zachód.
Byłby to potężny cios dla Kremla, bo aż połowa gazu, który kupuje od Rosji Unia Europejska, przechodzi przez Ukrainę. A znaleźć alternatywną drogę byłoby Rosjanom trudno. Co więcej, ukraiński parlament ma też upoważnić RBN do nałożenia innych sankcji na Rosję, w tym wstrzymania tranzytu ropy do Europy, zakazu przelotu rosyjskich samolotów pasażerskich nad Ukrainą oraz zamrożenia na Ukrainie aktywów 172 oligarchów i 65 firm powiązanych z Kremlem.
– Wprowadzenie w życie w krótkim czasie tych restrykcji wcale nie jest wykluczone. Szturm Doniecka właśnie się rozpoczyna i trudno oczekiwać, że Putin będzie się temu przyglądał bezczynnie – mówi „Rz" Ołeh Rybaczuk, wicepremier w rządzie Julii Tymoszenko.
Zarówno Barack Obama, jak i Angela Merkel obawiają się, że rosyjski przywódca pod pozorem misji pokojowej ratującej ludność cywilną Doniecka rozpocznie interwencję zbrojną w Donbasie. W poniedziałek piąte co do wielkości miasto Ukrainy bronione przez zaledwie kilka tysięcy separatystów zostało całkowicie otoczone przez ukraińską armię. To wróży jego szybki upadek. ?I potężny cios propagandowy dla Kremla.
Gdyby w tej sytuacji Rosja zdecydowała się na interwencję w Donbasie, a Ukraina wstrzymała tranzyt rosyjskiego gazu, ten konflikt bezpośrednio odczułaby Unia Europejska. To przez Ukrainę przechodzi bowiem aż jedna piąta całego gazu zużywanego przez Wspólnotę. Skutki restrykcji w szczególności uderzyłyby w Austrię, Bułgarię, Słowację i Czechy, którym trudno będzie szybko znaleźć alternatywne źródło dostaw. Dla Polski nie stanowiłoby to problemu, bo choć przez Ukrainę przepływa jedna czwarta zużywanego przez nas gazu, to możemy go zastąpić paliwem pompowanym przez Białoruś lub Niemcy.
Władze Ukrainy obiecują, że gazowy kurek nie zostanie zakręcony bez konsultacji z Brukselą. Jednak wysoki rangą przedstawiciel tamtejszego MSZ przyznaje „Rz": groźba wstrzymania tranzytu ma wymusić twardą odpowiedź Unii na wypadek rosyjskiej agresji.
W szczególności Ukraińcy nie są pewni, jak na interwencję  Rosji zareagują Niemcy. Do tej pory władzom w Berlinie zależało na utrzymaniu bliskiej współpracy gospodarczej z Moskwą.
Groźba embarga ma także skłonić niektóre kraje Unii, jak Węgry, do zwiększenia sprzedaży gazu samej Ukrainie. Od wprowadzenia 16 lipca przez Gazprom embarga na dostawy tego paliwa dla Kijowa zapasy szybko się wyczerpują. Do tego stopnia, że mieszkańcy  ukraińskiej stolicy nie mają od paru tygodni ciepłej wody.
Wstrzymanie dostaw rosyjskiego gazu może mieć także długofalowe skutki. Jaceniuk ogłosił program ograniczenia zależności Ukrainy od dostaw rosyjskiego gazu. Podobnie myśli Unia Europejska. – Do końca roku musimy podjąć działania, które uświadomią Rosjanom, że ich hegemonia na rynku gazu nie jest wieczna – powiedział „Rz" Karel de Gucht, komisarz ds. handlu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA