fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Temida sadza świadka na krześle

Sale rozpraw nie są miejscem przyjaznym dla świadków
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Niewielkie udogodnienia na salach sądowych mają ułatwić świadkom składanie zeznań. Nie wszystkim się to jednak podoba
Sale rozpraw nie są miejscem przyjaznym dla świadków. Widzą to sami sędziowie i proponują, jak niewielkim kosztem to zmienić.
Jednym z pomysłów jest wyposażenie sali rozpraw w krzesło przygotowane dla osoby zeznającej. Zeznania na siedząco kłócą się jednak z tradycją naszych sądów i regulaminem urzędowania sądów powszechnych. Nie wszyscy są więc za wprowadzaniem składania zeznań na siedząco jako kodeksowej zasady. Zwolennikiem postawienia krzesła na sali jest sędzia Waldemar Żurek z Sądu Okręgowego w Krakowie, choć sam przyznaje, że pomysł zaczerpnięto z sądów hiszpańskich. Argument – świadek ma przecież zeznawać w sposób nieskrępowany i spontaniczny. Przesłuchanie w pozycji siedzącej pozwala też uniknąć niebezpieczeństwa, że świadek lub strona, stojąc zbyt długo, zasłabnie za barierką. To prawda, że czasem trudno ocenić, ile w tym jest prawdy, a ile aktorskiej gry. Zdarzają się też choroby, których nie widać gołym okiem, więc sąd sam z siebie nie zaproponuje, by świadek zeznawał na siedząco.
Podobnego zdania jest sędzia Marek Celej. – Sam wielokrotnie zezwalałem starszym, schorowanym świadkom składać zeznania na siedząco – przyznaje i dodaje, że nie zdarzyło się, by którakolwiek ze stron zaprotestowała. W jego opinii wystarczą jednak ministerialne zalecenia dla prezesów sądów, by na każdej sali rozpraw pojawiło się krzesło. Nie potrzeba w tym celu zmieniać procedury karnej. Jeśli tak by się stało, od razu musiałby się pojawić akt wykonawczy – rozporządzenie na temat wymogów technicznych dotyczących krzesła. – Zapewnienie minimum komfortu osobie zeznającej jest wskazane szczególnie wówczas, gdy zeznania są obszerne, a sam świadek leciwy czy schorowany – uważa z kolei mec. Jerzy Naumann. I dodaje, że nie potrzeba żadnych specjalnych przepisów, wystarczy ludzkie oko składu orzekającego. I choć jest to niezgodne z regulaminem funkcjonowania sądu, nikt nie robi z tego problemu. Jedno jest pewne: choć pomysł (znalazł się w zbiorze dobrych praktyk, który ukazał się pod nazwą „Sprawny sąd”) ma swoich zwolenników i przeciwników, wszyscy są zgodni, że najważniejsze jest, by świadek bez względu na to, czy siedzi, czy stoi, mówił prawdę, był blisko sądu i dla niego widoczny i aby składanym zeznaniom mogły przyglądać się strony procesowe. Być może na salach pojawią się też parawany czy kotary. Chodzi o to, by w trudnych sprawach zeznający nie musiał patrzeć na oskarżonych i być narażony na ich spojrzenia. Dla tego pomysłu jednak entuzjazm prawników jest dużo mniejszy. – To dziwaczny pomysł – ocenia mec. Naumann. Przypomina też, że w kodeksie postępowania karnego znajduje się przepis, który pozwala sędziemu zareagować w sytuacji krępującej dla świadka. Jeśli taka jest wola zeznającego, sąd może nakazać wyprowadzenie podsądnego z sali na czas składania przez niego zeznań. Po powrocie sąd odczytuje protokół, a oskarżony ma prawo dopytać świadka o to, co go interesuje. Nikt nie cierpi na takim rozwiązaniu i parawan jest niepotrzebny – twierdzą prawnicy. – Wyposażenie sali rozpraw jasno określa regulamin, a Ministerstwo Sprawiedliwości nie zamierza na razie nic w tych sprawach zmieniać – mówi „Rz” sędzia Sławomir Różycki z MS. I dodaje, że krzesło na sali rozpraw, wprawdzie w wyjątkowych sytuacjach, jest od lat używane.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA