Wiadomości

Jak coś się psuje, nie naprawiamy tego

archiwum prywatne
Rozmowa dla „Rzeczpospolitej” | ?ks. Paweł Dubowik krajowy duszpasterz wspólnoty trudnych małżeństw SYCHAR
Polacy mają coraz bardziej swobodne podejście do seksu i coraz częściej dopuszczają się zdrad. Po co właściwie brać ślub? Są różne rodzaje związków, nie tylko małżeństwo, nie tylko monogamiczny związek kobiety i mężczyzny. Jak ktoś nie lubi nudy, to może poliamoria?
ks. Paweł Dubowik: Pytanie, co dla nas jest wartością. Jeśli ktoś uważa, że człowiek powinien się kierować wyłącznie popędami i że to ich zaspokojenie może nas uszczęśliwić, to wtedy nie widzi wartości w wierności, odpowiedzialności za drugą osobę, uczciwości wobec niej. Wtedy można nie liczyć się z konsekwencjami, jakie niesie ze sobą bliskość z drugą osobą. Nie liczą się dla nas jej uczucia, jej dobro, nie czujemy się także odpowiedzialni za poczęte przez nas życie. Dużo osób ma dziś takie podejście do życia?
Zaczynamy podchodzić do życia w bardzo konsumpcyjny sposób. Cały czas zadajemy sobie pytanie: co ja z tego mam? Pierwszy lepszy problem powoduje w nas zniechęcenie. Usłyszałem kiedyś ciekawe porównanie – że starsze pokolenia były nauczone, iż kiedy się coś psuło, wtedy to naprawiano. Nieważne, czy była to pralka, telewizor czy związek. Dziś jak coś się psuje, wyrzucamy i kupujemy nowe. To się odnosi także do małżeństw? Wiele osób nawet się nie przygląda, gdzie tkwi problem, dlaczego coś się popsuło. Od razu ucieka i szuka nowego związku. Jednak nie na tym polega miłość. Miłość to nie uczucie, które z czasem może wygasnąć. Miłość to postawa względem drugiej osoby. Jeśli darzymy kogoś miłością, oznacza to, że zawsze chcemy dla niej dobra. To my jesteśmy dla niej, a nie ona dla nas. Wtedy zdrada nie jest możliwa. Czasem jednak zdarzają się ludziom chwile słabości. Nie chcemy nikogo krzywdzić, ale jesteśmy na wyjeździe integracyjnym z firmy, wypiliśmy trochę alkoholu... Po prostu zdarzyło się... Człowiek jest słaby, grzech istnieje, ale nie możemy się tym usprawiedliwiać. Jeśli zdrada się zdarzy, to człowiek musi być świadomy tego, że był to ogromny błąd, musi z tego wyciągnąć wnioski, by drugi raz tak nie upaść. Zdrada powoduje w małżeństwie wielką ranę. Aby ją uleczyć, potrzeba wzajemnej miłości małżonków i podjęcia olbrzymiego trudu pracy nad swoim związkiem i nad sobą samym. Zawsze jest jednak szansa na odtworzenie wzajemnego zaufania. — rozmawiał Michał Płociński
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL