fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

?Prof. Sanetra: Bywam kłusownikiem

?Prof. Walerian Sanetra
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
?Prof. Walerian Sanetra, były prezes Sądu Najwyższego kierujący Izbą Pracy, ?Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych w rozmowie dla "Rz" mówi o zamiłowaniu do samochodów marzeniach i upodobaniach.
Rz: Podobno jest pan miłośnikiem dobrych samochodów.
Prof. Walerian Sanetra: To prawda. Chociaż nie lubię szaleć.
Od zawsze ciągnęło pana ?do motoryzacji?
Kiedy kończyłem liceum, właściwie nawet nie mogłem marzyć o samochodzie. To były inne czasy. Za to miałem pomysł, żeby zdawać do technikum samolotowego.
Chciał pan być pilotem?
To takie dziecięce marzenia. Okazało się jednak, że jestem krótkowidzem. W tamtych czasach uważano, że to nie do pogodzenia z karierą pilota. Ostatecznie uczyłem się więc w liceum. Rozważałem przez jakiś czas studia politechniczne. Mój ojciec był technikiem budownictwa, więc jakoś też ciągnęło mnie w tym kierunku. Ostatecznie wybrałem prawo na Uniwersytecie Wrocławskim.
Dlaczego?
Nie miałem wówczas ściśle określonych upodobań. ?Szybko się jednak okazało, ?że bardzo dobrze wybrałem. Prawo jest bowiem połączeniem umiejętności charakterystycznych dla nauk ścisłych i humanistycznych. Nauką zająłem się jednak na poważnie właściwie dopiero na czwartym roku studiów.
Czym zajmował się pan więc wcześniej?
Życie studenckie było piękne. Mieszkałem w akademiku, tam dzień kończył się często ok. trzeciej nad ranem. Chodziliśmy na dansingi. Jeździłem też sporo na nartach – w moim rodzinnym mieście, Złotym Stoku, a także w Karpaczu i Szklarskiej Porębie. ?Bo piłką nożną w czasie studiów właściwie już się nie zajmowałem.
Wcześniej pan grał?
Tak, ale bez większych sukcesów. Głównie jako pomocnik. Byłem pełnym zapału, ale nie wybitnym piłkarzem. ?Cóż, tacy też są potrzebni...
A kiedy zaczął pan osiągać pierwsze sukcesy naukowe?
Pamiętam pierwszy artykuł w czasopiśmie „Państwo i Prawo", który zaprezentowałem na konferencji studenckiej prawników – o zasadach prawa pracy i współżycia społecznego. Wtedy poczułem, że zmierzam w dobrym kierunku. Na czwartym roku zacząłem uczestniczyć w seminarium doktorskim u prof. Jana Jończyka. Jednocześnie uczęszczałem na seminarium magisterskie z teorii państwa i prawa. Pisałem ?pracę o demokracji bezpośredniej w projektach konstytucji w okresie powstawania Polski po I wojnie światowej. Podczas obrony profesorowie byli jakby nieco zaskoczeni, że student rozwija taką myśl, mogła im się wydawać trochę odważna politycznie. Choć ja wówczas nie miałem w ogóle świadomości takiego kontekstu.
Wybrał pan jednak prawo pracy, ?a nie teorię prawa.
Byłem już wtedy na seminarium doktorskim prof. Jończyka. Ale zajmowałem się tematami z pogranicza prawa pracy i właśnie teorii państwa i prawa. Prof. Jończyk uznał bowiem, że właśnie takie będą mi bliższe. Pracę doktorską pisałem o ryzyku osobowym zakładu pracy. Właściwie już przez całą moją karierę naukową kłusuję w dziedzinie teoretycznoprawnej.
Kłusuje pan?
Myśl teoretycznoprawna może być bowiem właśnie rozwijana na tle konkretnych przepisów czy instytucji prawa pracy. Nigdy nie bałem się dyskusji, polemiki, także z profesorami zajmującymi się teorią prawa.
Po latach pracy stricte naukowej ?w 90. roku trafił pan do Sądu Najwyższego. Pamięta pan swoją pierwszą sprawę?
Tak. To było akurat niejawne posiedzenie. Byłem bardzo przejęty, że występuję po raz pierwszy w roli sędziego. ?Od tego czasu musiałem się sporo nauczyć, m.in. analizowania spraw, czytania akt.
Jakie sprawy były ?dla pana najtrudniejsze?
W pewnym sensie trudna, dlatego że bardzo medialna, była sprawa ważności wyborów prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Z dylematów stricte prawnych pamiętam rozstrzyganie kwestii, czy sprawy związane z odprowadzaniem przez pracodawcę zaliczki na podatek dochodowy powinna być rozpatrywana także przez sąd pracy, a nie tylko administracyjny. Toczyliśmy z kolegami w związku z tym długi spór, co jest istotą podatku. Dużo wysiłku kosztowało mnie przekonanie kolegów do mojego stanowiska.
Jest pan sędzią SN w stanie spoczynku, wykłada pan też na uniwersytecie. Czy ma pan jeszcze czas na młodzieńcze pasje?
Wciąż jeżdżę na nartach. ?W ostatnim sezonie wziąłem, jak co roku, udział w Biegu Piastów.
—rozmawiała Katarzyna Borowska
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA