fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i opinie

Miało być dużo lepiej

Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Wizz Air rezygnuje z wejścia na giełdę w Londynie. Akcje Lufthansy, ale także easyJeta i Norwegiana pikują, a niemiecka linia zastanawia się nad stworzeniem nowego, jeszcze tańszego niż Germanwings przewoźnika.
Wreszcie Ryanair w swej wielkiej łaskawości otwiera worek ze zniżkami dla podróżujących rodzin. Jakby tego jeszcze było mało, to LOT, który liczy każdy grosz i stara się szukać przychodów tam, gdzie jest to możliwe wprowadza najtańszą taryfę „simple". I jeszcze jedno — wielkie i bogate linie lotnicze Emirates rezygnują z zamówień samolotów u Airbusa.
To może oznaczać tylko jedno. Idą trudne czasy dla lotnictwa pasażerskiego. Dla nas — pasażerów to niewesoła wiadomość. Faktem jest, że linie będą jeszcze ostrzej konkurować między sobą. Tyle, że jest granica tej konkurencji i zawsze przegrywa w niej słabszy, bo ma mniejszą tolerancję na spadek zysków, a potem przychodów. A potem, ten co wygrał dyktuje na rynku swoje warunki — także ceny biletów lotniczych.
WizzAir zarzeka się, że powodem odwołanego debiutu giełdowego (czytaj próby pozyskania gotówki - przynajmniej 200 mln euro) wcale nie są gorsze perspektywy dla lotniczego biznesu, a zarząd nadal stawia na rozwój i wzrost wartości firmy. I zrobi to bez giełdowych pieniędzy. Chyba jednak nie do końca tak jest. Dla wszystkich fatalną wiadomością jest podwyżka cen ropy na rynkach światowych i korekta średnich cen tego surowca ze 105 do 116 dol. — jako średniej na ten rok. Jeśli jakaś linia nie wykupiła odpowiedniego ubezpieczenia, teraz drogo za to zapłaci.
Na początku tego miesiąca Międzynarodowe Stowarzyszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) opublikowało skorygowaną prognozę zysków dla światowego lotnictwa. Linie ma świecie mają zarobić 18 mld dolarów, co wygląda imponująco, ale jest to o 700 mln dolarów mniej, niż IATA zakładała jeszcze w marcu. Z tych 700 mln 400 to mniejsze zyski lotnictwa europejskiego, gdzie zyski z przewozów pasażerskich są o 6 dolarów niższe, niż za Atlantykiem i wynoszą jedynie ok 3 dol. na pasażera. Te wszystkie wymienione na początku powody do niepokoju o kondycję linii lotniczych nie są powodem dla których prognoza została skorygowana, tylko dowodami, że Brian Pearce, główny ekonomista IATA miał rację analizując wyniki 240 linii członkowskich stowarzyszenia.
W tej sytuacji trzeba bardzo uważnie kupować bilety na podróże lotnicze. Śledzić taryfy, bo linie manipulują nimi, żeby tylko wyprzedać wszystko jak najdrożej, a w najgorszym razie tylko wyprzedać. Zwracać uwagę na wszystkie haczyki przy promocjach, bo jest ich coraz więcej i są coraz droższe. A przede wszystkim pamiętać, że naprawdę bardzo rzadko jest bardzo tanio i dobrze.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA