fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Rosja: władze próbują opanować internet

Władimir Putin: internet to dzieło CIA
AFP
Prezydent Putin przestrzegł obywateli, że internet to „specprojekt CIA” i wezwał do przenoszenia serwerów do Rosji, by „informacje [z nich] nie były obrabiane za granicą”.
 
Wypowiedź prezydent to kolejna faza walki rosyjskich władz z ostatnim miejscem, gdzie w Rosji odbywa się wymiana informacji nie kontrolowana przez Kreml: z internetem.
„To pełna prawda, absolutna i czysta, wszystko idzie przez serwery, które znajdują się w Stanach, wszystko tam jest kontrolowane – mówił Putin w Petersburgu – Powinniście to po prostu brać pod uwagę, takie jest życie, tak zrobili to Amerykanie. Wiecie przecież, że to wszystko powstawało na pierwszym etapie jako specjalny projekt CIA. I tak się dalej rozwija”.
Jako przykład zagranicznych wpływów podał najpopularniejszą stroną rosyjskiego internetu, wyszukiwarkę „Yandex”. Występując w Petersburgu Putin powiedział, że wyszukiwarka częściowo zarejestrowana jest za granicą „nie tylko z powodu [unikania] podatków ale i z innych powodów” – sugerując, że „Yandex” udostępnia tam dane zagranicznym służbom specjalnym.
Przy czym Putin powiedział nieprawdę: „Yandex” jest zarejestrowany w Rosji, ale należy do spółki zarejestrowanej przez jego rosyjskich właścicieli w Holandii, właśnie z powodów podatkowych. Jednak uczestnicy „forum” (zorganizowanego przez prokremlowski „Ogólnorosyjski Front Ludowy”) zwracali rosyjskiemu liderowi kilkakrotnie uwagą, że „Yandex” to nie tylko wyszukiwarka, powinna być klasyfikowana jak internetowe media, oferuje bowiem również informacje (podobnie, jak amerykański „Yahoo”).
Właściciele wyszukiwarki nie odpowiedzieli jeszcze na uwagi prezydenta które doprowadziły do natychmiastowego, 5-procentowego spadku wartości akcji ich firmy na moskiewskiej giełdzie.
Wcześniej Kreml rozprawił się z innymi, popularnymi projektami internetowymi. Drugim, po „Yandeksie” najpopularniejszym miejscem jest sieć społeczna w „Vkontaktie”. 21 kwietnia z jej szefostwa został usunięty twórca sieci Paweł Durow. Od dwóch lat kategorycznie odmawiał blokowania grup dyskusyjnych rosyjskiej opozycji i udostępniania FSB danych o grupach wspierających ukraiński Majdan. Teraz wyemigrował z Rosji.
Dzień później Duma uchwaliła ustawę nakładającą na blogerów obowiązki zrównujące ich z mediami. Od tej pory będą musieli się rejestrować w „Roskomnadzorze” - centralnym organie powołanym do nadzoru mediów. Grożą im też kary za naruszenie rozlicznych ograniczeń nałożonych już na media. Będą musieli na przykład cenzurować komentarze pod swoimi wpisami, by uniknąć oskarżeń o „rozpowszechnianie ekstremistycznych treści” lub „używanie słów powszechnie uznawanych za obraźliwe”.
„Roskomnadzor” już zapowiedział, że do końca roku uruchomi specjalny program szpiegowski, który będzie szukał w sieci „wezwań do działań ekstremistycznych”. Kosztujący ok. 700 tys. dolarów program sprawdzi nie tylko internetowe media czy blogi, ale również dyskusje na forach i w sieciach społecznościowych. Szef „Roskomnadzoru” Aleksander Żarow powiedział, że będzie on „samouczący się”, nie chciał jednak ujawnić na jakie słowa będzie reagował.
Sama komisja nadzorcza ma już prawo blokowania stron internetowych nie czekając na zgodę sądu. Pod koniec marca tak postąpiła z kilkoma najpopularniejszymi stronami związanymi z opozycja (grani.ru, kasparov.ru i ej.ru). Do tej pory nie podała jednak powodu blokady i odmawia rozmów na temat jej zdjęcia.
Podczas forum w Petersburgu szef „Roskomnadzoru” wezwał wszystkie media, by przekazywały więcej „pozytywnych informacji”. „Im będzie ich więcej, tym ludzie będą częściej się uśmiechać” - zapewniał.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA