fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Japonia po podwyżce podatku

Bloomberg
Podatek konsumpcyjny w Japonii poszedł w górę 1 kwietnia. Czy widać już pierwsze konsekwencje tej decyzji?
Druga w historii Japonii podwyżka podatku konsumpcyjnego to jedna z reform premiera Shinzo Abe. Pakiet nazywa się Abekonomią i wciąż nie wiadomo, czy będzie to dla gospodarki rewolucja pozytywna czy negatywna? 20 lat stabilności w środowisku zmniejszającym lewarowanie przyniosło japońskiej ekonomii stagnację, więc w porównaniu z EBC, Bank Japonii działa bardzo efektywnie.

Co po podwyżce?

W ciągu ostatnich 18 miesięcy obniżono wartość jena wobec dolara o 25 proc. Udało się przywrócić dawno niewidzianą inflację na poziom 2 proc. dzięki praktycznie podwojeniu bazy pieniądza aktywnym programem luzowania. Japońska zmiana polega na przeniesieniu środka polityki monetarnej od wierzycieli na dłużników. Trzeba też zmienić przyzwyczajenia mieszkańców kraju, które zdążyły się już znacznie zakorzenić poprzez dwie dekady, nazywane straconymi.
Podwyżka podatku konsumpcyjnego ma na celu nie tylko zwiększenie wpływu do budżetu Japonii, ale także zniechęcić ludzi do trzymania oszczędności. Zresztą nie tylko zwykłych obywateli, ale także przedsiębiorstwa. Rynek musi znowu zacząć pożyczać, by gospodarka odrodziła się po latach zastoju. Przed japońskimi ekonomistami stoi wyzwanie stworzenia krajowego cyklu kredytowego. Spadające latami ceny wraz z dużymi obniżkami cen nieruchomości odbiły się na możliwościach kredytowych banków. Inwestorzy muszą zmienić postrzeganie japońskiej waluty i uwierzyć, że nie jest ona negatywnie skorelowana z tamtejszymi papierami wartościowymi. Należy także odważnie zacząć lokować środki funduszu ubezpieczeń społecznych, które jak na razie pozostają o wiele mniej produktywne niż mogłyby.

Co mówią wskaźniki?

Jak postrzegana jest w tym wszystkim podwyżka podatku konsumpcyjnego? Opinia publiczna nie lubi, gdy trzeba za to samo płacić więcej, ale gabinet premiera Abe chce, by wzrost cen był rozumiany długoterminowo. Tadashi Yanai, najbogatszy Japończyk, twórca odzieżowego imperium Fast Retailing odpowiadającego za markę Uniqlo, nie patrzy z optymizmem w przyszłość. Jego zdaniem na podwyżkę cen jest jeszcze za wcześnie, ponieważ gospodarstwa domowe nie poradzą sobie z większymi wydatkami. Japoński indeks giełdowy Topix w tym roku stracił 12 proc., podczas gdy w poprzednim wzrósł aż o 52 proc. Inflacja w kwietniu może wynieść aż 3,5 proc., najwięcej od 1982 roku.
Wciąż przyspieszająca inflacja może dobić gospodarstwa domowe, ponieważ także na obiecywane podwyżki płac na razie nie ma co liczyć. Wysokość pensji spadała w lutym 21. miesiąc z rzędu, wynosząc 0,3 proc. mniej wobec zeszłego roku. Wskaźnik zaufania konsumentów spada trzeci miesiąc z rzędu, obecnie wynosi 38,3, najniżej od września 2011 roku, dużo mniej niż zeszłoroczny rekord z maja 45,7 punktów. Dalsze podwyżki cen, które przedsiębiorcy podejmą w październiku, z początkiem drugiej połowy finansowego roku w Japonii, mogą ponownie obniżyć optymizm konsumentów. 474 inspektorów japońskiego ministerstwa ekonomii sprawdza, czy podwyżki cen są wprowadzane poprawnie. Wykryto już 1199 przypadków błędnego dodawania podatku w nowej wysokości.

Dwie możliwości

Według analityka Bloomberga, Yoshikiego Shinke wzrost inflacji nie powinien pociągnąć za sobą zwiększenia pakietów stymulujących ze strony banku centralnego. Przed japońską gospodarką otwierają się dwa możliwe scenariusze. W pierwszym gospodarstwa domowe będą musiały ciąć własne wydatki nie radząc sobie z podwyższonym podatkiem. Druga droga może prowadzić do zwiększenia pieniędzy wydawanych przez konsumentów oraz do podwyżek płac. Wyższa inflacja może Japonię dobić albo uzdrowić.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA