fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Miliony dla niesłusznie skazanych lub aresztowanych

Fotorzepa, Krzysztof Lokaj klok Krzysztof Lokaj
Do końca czerwca ponad 150 osobom przyznano zadośćuczynienie za niesłuszne skazanie lub aresztowanie.
Niesłuszne wyroki zdarzają się w naszym kraju często, ale zadośćuczynienia i odszkodowania są znacznie mniejsze niż np. przyznawane przez amerykańskie sądownictwo.
W ciągu pierwszej połowy tego roku ponad 150 osobom przyznano zadośćuczynienia za niesłuszne aresztowania i skazania. Za błędy sędziów, obrońców i prokuratorów Skarb Państwa będzie musiał zapłacić około 10 mln zł.
Chociaż nierzetelny dowód prowadzący do mylnych wniosków lub błąd urzędnika państwowego nie niosą ze sobą takiego niebezpieczeństwa jak w niektórych stanach USA (w Polsce kara śmierci została zniesiona w 1997 r.), to często niszczą niewinnych ludzi.

Życie zmarnowane za kratkami

„Ile warta jest prawie 1/4 życia człowieka?" – pyta z goryczą Czesław Kowalczyk, który skazany za morderstwo nieprawomocnym wyrokiem, w areszcie śledczym niesłusznie spędził ponad 12 lat, w tym pięć lat w „ence" – celi dla szczególnie niebezpiecznych więźniów. Według ekspertów powinien otrzymać rekordową kwotę odszkodowania i zadośćuczynienia
– Pieniądze są istotne, ale żadna suma nie wynagrodzi mi tylu lat pozbawienia wolności. Gdy mnie zamykano, byłem młodym człowiekiem, miałem rodzinę, syna, dom i perspektywy na karierę zawodową. Teraz moja kobieta nie jest już moja, mój syn, myśląc, że go opuściłem, dziś nie ma wobec mnie żadnych uczuć i nie chce mnie znać. Jestem okaleczonym człowiekiem – wyznaje Kowalczyk.
Dane Ministerstwa Sprawiedliwości odnotowują jedynie przypadki osób niesłusznie skazanych, którym została wypłacona rekompensata finansowa, a nie samych niesłusznych skazań. A według raportu Forum Ogólnopolskiego Rozwoju tych musi być znacznie więcej. Nie każdy skazany występuje z odpowiednim wnioskiem o uzyskanie odszkodowania czy zadośćuczynienia. Wielu z nich nie wie nawet, o jaką kwotę się upominać.
– Nie ma jakiegoś taryfikatora, że za dzień pozbawienia wolności to jest np. 1 tys. zł czy 100 zł. Wszystko zależy od indywidualnych skutków krzywdy, jaka dotknęła daną osobę, i od tego, ile dana osoba zażąda. Często sąd przyznałby większą kwotę, ale nikt o taką nie wnioskował – mówi sędzia Marcin Łochowski z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.
Proces wracania do normalnego życia w społeczeństwie po uniewinnieniu nie jest łatwy dla nikogo, kto spędził w areszcie więcej niż trzy miesiące. Na niewinnych nie czeka bowiem żaden program resocjalizacyjny ułatwiający im powrót do rzeczywistości. Propozycji pracy dla ludzi z tak skomplikowaną przeszłością też nie ma wielu.
Nie ma sumy, która mogłaby wynagrodzić lata więzienia – mówią niesłusznie skazani
– Zamykano mnie w XX wieku, wypuszczono w XXI i zawodowo trudno mi się ścigać z ludźmi, którzy w tym samym czasie byli na wolności i zdobywali kolejne kwalifikacje. Pieniądze są mi więc bardzo potrzebne, ale nie zmienia to faktu, że nawet wysokie zadośćuczynienie nie cofnie mojej krzywdy, a występując o nie, i tak czuję się, jakbym prosił gwałciciela o pieniądze – mówi uniewinniony Czesław Kowalczyk, który nie zdradził sumy, o jaką się upomniał.
– Dwanaście lat w areszcie tymczasowym? To niemożliwe – mówi prof. Stefan Lelental z Uniwersytetu Łódzkiego. – Żyjemy przecież w demokratycznym państwie prawnym. Po tylu latach w areszcie ten człowiek może być nawet całkowicie niezdolny do pracy. Należałoby mu zasądzić taką kwotę, z jakiej mógłby się godnie utrzymywać do końca życia – uważa profesor.

Długie lata do sprawiedliwości

Krzysztof Stańko, który jako właściciel ośrodka wypoczynkowego w Turawie został pomówiony przez świadka koronnego i niesłusznie oskarżony o produkcję dużej ilości amfetaminy, a następnie uniewinniony, na rozpatrzenie wniosku o rekompensatę czeka już rok. W areszcie tymczasowym spędził ponad dwa lata. Na oczyszczenie z zarzutów musiał czekać prawie dziewięć lat.
– Wniosek o zadośćuczynienie złożyłem rok temu. Nie odbyła się na razie żadna rozprawa i ciągle są jakieś odwołania prokuratury. Mam wrażenie, że chodzi o przeciąganie sprawy w czasie – mówi Stańko. – Słyszałem, że w innych krajach od razu dostaje się jakieś symboliczne odszkodowanie za liczbę dni w areszcie – zaraz po uniewinnieniu. U nas wychodzi się z aresztu bez złotówki w kieszeni i skąd tu mieć na adwokata? – pyta.
Według sędziego Macieja Strączyńskiego w naszym kraju znacznie niżej ceni się zdrowie i wolność człowieka niż np. w USA.
– W Polsce tak się przyjęło, że za jeden miesiąc więzienia w praktyce orzeczniczej zasądza się jedną miesięczną pensję zadośćuczynienia za niesłuszne pozbawienie wolności – tłumaczy.
Wnioski o zadośćuczynienia rozpatrywane są bez dodatkowych orzeczeń o innych stratach, takich jak utrata zdrowia, dóbr materialnych czy pozycji społecznej. Straty materialne, jakie aresztowany poniósł w związku z pozbawieniem wolności, Skarb Państwa musi zrekompensować w odszkodowaniu, które może osiągnąć niebotyczne kwoty.
Wniosek o 40 mln zł odszkodowania złożył niedawno Marek Kubala – były właściciel salonu samochodowego w Wałbrzychu, importer samochodów z USA. Był oskarżony o wyłudzenie należności celno-podatkowych w wysokości 400 tys. zł na szkodę Skarbu Państwa. Został uniewinniony, ale stracił niestety cały majątek. Na inwestycje swojego życia zaciągnął kilka kredytów.
– Na tę kwotę składają się nie tylko poniesione straty, ale i utracony zysk. Proces odszkodowawczy z winy Sądu Okręgowego w Świdnicy toczy się już ponad dwa lata. W wyniku rażących naruszeń prawa będzie musiał rozpocząć się od nowa, co spowoduje dodatkowe milionowe odsetki, które doliczam do odszkodowania – mówi Kubala.
Według Łukasza Chojniaka i Łukasza Wiśniewskiego, autorów publikacji „Przyczyny niesłusznych skazań w Polsce", najsłabszym ogniwem w procesie są urzędnicy państwowi, a nie sam dowód lub źródło dowodowe. Dlatego należy dążyć do stałego podnoszenia kwalifikacji profesjonalnych uczestników postępowania karnego oraz do wzmocnienia mechanizmów egzekwujących ich odpowiedzialność.

Kosztowne błędy

Mecenas Włodzimierz Łyczywek uważa, że urzędnicy państwowi, prokuratorzy, a w mniejszym stopniu także sędziowie powinni odpowiadać materialnie za szkody, jakie wyrządzili obywatelom, a w konsekwencji i Skarbowi Państwa.
– Takie zasady powinny być uregulowane podobnie jak w kodeksie pracy. Mogłoby być tak, że jeżeli Skarb Państwa płaci odszkodowanie za zupełnie niesłuszne aresztowanie, to osoba za to odpowiedzialna powinna zapłacić np. sumę w wysokości swojej sześciomiesięcznej pensji – komentuje Łyczywek.
Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości, uznaje taki system za niemożliwy do wprowadzenia. Sędziowie bowiem mogliby w ogóle nie chcieć podejmować decyzji w obawie o ostateczny wyrok drugiej instancji.
– Odpowiedzialność materialna sędziów czy prokuratorów to zbyt ryzykowne rozwiązanie. Istnieją jednak okresowe oceny dotyczące orzecz- nictwa sędziów i postępowań karnych prokuratorów – rozpocząłem pracę nad tym projektem, a sfinalizował go minister Krzysztof Kwiatkowski. Wszyscy co parę lat powinni podlegać takiej ocenie i otrzymać konkretną decyzję co do swojej działalności – mówi Ćwiąkalski. – To powinno wpływać na kwestię awansów czy brak podwyżki w wynagrodzeniu – podkreśla.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA