fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Żyjemy mitem wojny

Varvasheni street, fot. Andrei Liankevich
materiały prasowe
O wyzwaniach pracy niezależnego fotografa na Białorusi oraz obalaniu mitów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej z Andreiem Liankevichem z kolektywu Sputnik Photos rozmawia Agnieszka Wójcińska.
„Mylne okazało się wrażenie, że w państwie dyktatury cały czas ktoś z KGB ma cię na oku. Jeśli zaczniesz szukać tych ludzi na ulicach, to zaczniesz ich widzieć. Odkryciem dla mnie było to, że można się nie bać robić niektórych zdjęć. Zrozumiałem, że ta paranoja jest w mojej głowie" - Andrei Liankevich.
Agnieszka Wójcińska: Kolektyw fotograficzny Sputnik Photos postanowił sfotografować Białoruś. Ty zająłeś się tematem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Jak funkcjonuje ona w społecznej świadomości na Białorusi?
Andrei Liankevich: Jest wydarzeniem, od którego historia współczesnego państwa się zaczyna i na którym w pełni się opiera. Poświęcane są jej muzea i parady. Jesteśmy bohaterami, bo wygraliśmy wojnę, jesteśmy słynni, bo wygraliśmy wojnę, jesteśmy najlepsi na świecie, bo wygraliśmy wojnę. I nikt nam w tym nie pomagał. Ale ciekawe jest też coś innego. Na potrzeby tego projektu zebrałem bardzo dużą kolekcję pocztówek upamiętniających wojnę. Okazało się, że te dedykowane weteranom dostępne są tylko 9 maja oraz w parę innych dni, podczas gdy inne kartki okolicznościowe można kupić przez cały rok. To pewien paradoks.
W byłych krajach Związku Radzieckiego obowiązuje uproszczony obraz wojny?
Mity, na których opiera się myślenie o wojnie – na przykład na Białorusi – są bardzo silne. Choćby ten, że zaczęła się w 1941 roku, kiedy to 22 czerwca w ramach operacji „Barbarossa" Rzesza zaatakowała ZSRR. Taką datę wskazałoby, gdyby ich zapytać, 99% Białorusinów. Milczy się o tym, że wojna trwała już wtedy dwa lata, a Związek Radziecki patrzył, jak Niemcy szli przez Europę. Jest wiele podstawowych faktów, które w ogóle zostały przemilczane, zarówno w szkole, jak i w rodzinach. Nie pada na przykład pytanie o to, czemu możliwa była blokada Leningradu. Jest przyjęte, że miała miejsce po prostu dlatego, że przyszli Niemcy. Tak jak przyjęte jest to, że przyszli źli faszyści, a my ich zabiliśmy i wygraliśmy wojnę.
Wystawę „Stand By" autorstwa Sputnik Photos można oglądać w Leica Gallery Warszawa na ul. Mysiej 3 od 10 grudnia 2013 r. do 26 stycznia 2014 r.
Źródło: kultura liberalna
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA