fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Wspaniały koncert Dianne Reeves w Teatrze Wielkim Operze Narodowej

Sobotni występ Dianne Reeves pokazał wielką klasę amerykańskiej śpiewaczki - pisze Marek Dusza
Archiwum autora, Marek Dusza m.d. Marek Dusza
Sobotni występ Dianne Reeves pokazał wielką klasę amerykańskiej śpiewaczki - Marek Dusza.
Dianne Reeves zaśpiewała w sobotę w Warszawie ze swoim kwartetem. Przyleciała z zasypanego śniegiem Denver, a najbardziej ucieszył ją widok czerwonych róż na scenie i elegancki wystój Opery Narodowej. - Tu jest jak w niebie - zawołała na powitanie. - Chciałabym zabrać te róże ze sobą, ale chyba nie wpuszczą mnie z nimi do samolotu - dodała później. Zobacz galerię zdjęć
Na warszawski koncert przygotowała specjalny program złożony z utworów z jej nowego albumu „Beautiful Life", tematów bożonarodzeniowych i swoich ulubionych standardów m.in. „Stormy Weather" i „One For My Baby". - Macie szczęście usłyszeć ten album przed wszystkimi - powiedziała w rozmowie z „Rz". To racja, bo premiera światowa została zapowiedziana luty i wtedy pełny program zaprezentuje na Bielskiej Zadymce Jazzowej.
Swój występ rozpoczęła od piosenki „Dreams" Stevie Nicks z nowej płyty. To znakomicie zaaranżowany temat z cechami przeboju, a wokalistce pozwolił rozgrzać głos przed popisową partią. „Tango" to jej własna kompozycja, którą wykonuje od kilku lat, ale dopiero teraz umieściła na płycie. Latynoskie rytmy zachęciły ją do szalonych improwizacji scatem. Kto po raz pierwszy przychodząc na koncert Dianne Reeves nie wiedział, czego się spodziewać, od tego momentu był pewien, że ma przed sobą jedną z najwybitniejszych współczesnych wokalistek.
Prosto z Denver „przywiozła" trochę śniegu w słowach tradycyjnego, świątecznego tematu „Let it Snow". Jeszcze ciekawiej interpretowała opowieść „Little Drummer Boy". - Przyleciałam zmęczona, ale nie na tyle, żeby nie wybrać się na zakupy. Widziałam piękne dekoracje. Lubię ten czas, kiedy ludzie robią miłe rzeczy - powiedziała artystka znana w USA z dobroczynnych akcji. Dlatego jej „Christmas Time is Here" zabrzmiało tak przekonująco.
Zabawnie wspominała pracę z reżyserem George'em Clooneyem na planie filmu „Good Night, And Good Luck". Na koniec w kapitalnym stylu, śpiewająco, przedstawiła swój zespół i po życzeniach „Wesołych świąt, niech Bóg was błogosławi" zeszła ze sceny na bosaka, buty trzymając w ręku.
Na bis, już tylko z akompaniamentem pianisty Petera Martina, wykonała temat McCoy Tynera „You Taught My Heart to Sing". To w 1993 r. wielki pianista zaprosił ją, mało wtedy znaną wokalistkę, do wykonania tej piosenki na jego albumie „Journey". - Ten występ jest za darmo, dziękuję tym, którzy płacą za naszą podróż - podkreśliła, co stało się już zwyczajową zapowiedzią jej koncertów. Na koniec śpiewała już bez mikrofonu, jak operowa diwa. Schodząc już ze sceny dodała: „Mogłabym tu zostać całą noc" i publiczność przystałaby na to z radością. Koncert Dianne Reeves odbył się w cyklu koncertów BMW Jazz Club.
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA