fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Genialna epoka. Szkice z Brunona Schulza w Teatrze Wybrzeże

"Genialna epoka. Szkice z Brunona Schulza"
Teatr Wybrzeże
Jan Bończa-Szabłowski
Niezwykła inscenizacja drohobyckiego artysty w Malarni Teatru Wybrzeże - pisze Jan Bończa-Szabłowski.
Proza Brunona Schulza, jednego z najbardziej oryginalnych a jednocześnie niedocenianych artystów XX wieku, bardzo silnie działa na wyobraźnię. Uruchamiają w sposób często zaskakujący. Zobacz na Empik.rp.pl
Rudolf Zioło pod koniec lat 80. ub. wieku w Starym Teatrze po lekturze tej niezwykle barwnej, gęstej od znaczeń literatury stworzył zachwycającą "Republikę Marzeń". Po latach postanowił wrócić do tego magicznego świata artysty z Drohobycza. Nie powtórzył tamtego spektaklu. Przedstawieniel "Genialna epoka" mające w podtytule "Szkice z twórczości Brunona Schulza" to nie próba klasycznej adaptacji twórczości autora "Sklepów cynamonowych" i "Sanatorium pod Klepsydrą". Reżyser uczynił z opowiadań Schulza poligon dla wyobraźni własnej i aktorów oraz - rzecz jasna - widzów. W tym spektaklu jest wiele niedopowiedzeń, często ma się wrażenie, że pojawiają się zaledwie wprawki, czy próby wyrażone w różnych konwencjach teatralnych. Niektóre zdarzenia dzieją się bez wypowiadanych słów, w innych obecny jest wręcz słowotok.
Strzępy wspomnień z dzieciństwa przeplatają się z tak charakterystycznymi dla Schulza obsesjami odsłaniającymi mroczne zakątki jego duszy.
Po lekturze Schulzowskich opowiadań reżyser skupił się na relacjach ojca i syna, czyli Józefa i Jakuba. Odrzucił cały koloryt żydowskiego, małego miasteczka. Większa część spektaklu z założenia ma się rozgrywać w wyobraźni widzów, stąd dekoracja Andrzeja Witkowskiego jest wyjątkowo ascetyczna. Na pustej, czarnej scenie ustawiony jest długi stół i kilka współczesnych ciemnych krzeseł, na których zasiadają aktorzy.
Narrator, pełniący rolę demiurga przywołuje kolejne tytuły opowiadań. Ich głównym bohaterem jest oczywiście ojciec. W wykonaniu Grzegorza Gzyla przyjmuje on postać artysty totalnego. Każdy jego ruch, każda mina jest bacznie obserwowana przez pozostałych. Ojciec w interpretacji Gzyla nie poddaje się żadnym ograniczeniom, kpi z praw fizyki. Syn Piotra Witkowskiego jest pełnym ciekawości młodzieńcem, który fascynację szalonym artystą dzieli z urokami pełnej dzikiego powabu Adeli i Tłui (Monika Szymaniak) a także rozerotyzowanej Ciotki Agaty i Poldy (Małgorzata Oracz). Jest też obiektem stałej troski dzielnie znoszące rodzinne fanaberie zarówno męża jak i syna Matki (Ewa Jendrzejewska).
Wielowymiarowość wyobraźni Schulza Zioło prezentuje na różne sposoby. Oprócz scen niemal z teatru rapsodycznego mamy pewne cytaty przywołujące na myśl teatr Kantora. Grotowskiego. Reżyser przefiltrowuje też Schulzowską wyobraźnię przez wideoprojekcje. Wtedy czujemy się jak w starym, przedwojennym fotoplastikonie, gdzie dorastający Bruno z wypiekami na twarzy podpatrywał nagie piękności.
W tym niezwykłym, trudnym i rzadko granym przedstawieniu Teatru Wybrzeże Rudolf Zioło stara się - jak sam przyznaje - uczynić widzów poszukiwaczami utopii.
Myślę, że nawet jeśli nie jest to do końca możliwe, to zawsze warto próbować.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA