fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Podatnik zwolniony z obowiązku zwrotu bonifikaty nie płaci PIT

www.sxc.hu
Wojewódzki sąd administracyjny uznał, że zwolnienie z obowiązku zwrotu bonifikaty udzielonej przy nabyciu mieszkania nie podlega PIT.
Od mieszkania wykupionego z bonifikatą trzeba zapłacić podatek? Absurd! Tak, ale nie dla fiskusa. Na szczęście karkołomną koncepcję opodatkowania bonifikat udzielanych przy wykupie mieszkań komunalnych od gminy skrytykował ostatnio Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim (sygnatura akt I SA/Go 428/13).

Wirtualne  korzyści

W sprawie chodziło o mieszkanie, które matka podatniczki wykupiła od miasta z bonifikatą w wysokości 60 tys. zł. Nowa właścicielka zmarła. Jej córka, która odziedziczyła wykupione z ulgą lokum, postanowiła szybko je sprzedać. Zgodnie z przepisami w takim przypadku powinna oddać bonifikatę. Na jej wniosek miasto  odstąpiło jednak od  żądania zwrotu.
Radość kobiety nie trwała długo. W interpretacji wydanej na jej wniosek fiskus wyjaśnił, że obojętny podatkowo jest tylko zakup z bonifikatą przyznaną wszystkim potencjalnym nabywcom na takich samych zasadach.  Bonifikata to przychód z innych źródeł, gdy oferta ulgowego wykupu skierowana jest do konkretnych osób. Urzędnicy upierali się też, że odstąpienie od żądania zwrotu bonifikaty przynosi zysk, który podlega PIT.
Na szczęście gorzowski WSA nie zostawił suchej nitki na tej koncepcji.  W jego ocenie sprzedaż mieszkania z bonifikatą nie mieści się w pojęciu nieodpłatnego świadczenia i nie jest przychodem. Nie stanowi go również odstąpienie  od żądania zwrotu udzielonej bonifikaty.
– Stanowisko WSA jest jak najbardziej słuszne – ocenia Przemysław Szabat, doradca podatkowy z kancelarii KNDP.
Ekspert podkreśla, że podatniczka nie uzyskała korzyści kosztem innego podmiotu. Miasto zgodziło się na sprzedaż mieszkania za cenę niższą niż jego wartość, a ona nie miała wpływu na decyzję o udzieleniu bonifikaty. Przemysław Szabat podkreśla ponadto, że aby wykupić mieszkanie z bonifikatą, trzeba było spełnić określone warunki. Transakcji tej nie można zatem porównywać z zakupem nieruchomości na wolnym rynku.
Adrian Jonca, doradca podatkowy, partner w kancelarii Wolf Theiss, zwraca uwagę, że wykładnia pojęcia nieodpłatne świadczenia dokonywana przez fiskus od dawna wzbudza wiele kontrowersji.

Lepszy byłby limit

– Problemem jest nie samo prawo, ale jego stosowanie. Profiskalne stanowisko urzędników doprowadza do absurdalnych sytuacji, w których należałoby opodatkować użycie służbowego komputera do napisania listu do cioci – zauważa Adrian Jonca.
W jego ocenie dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie jakiegoś minimalnego limitu zwolnienia dla nieodpłatnych świadczeń.
– Taki limit w wysokości 2,4 tys. euro obowiązuje np. w Niemczech. Tam pracodawca nie musi się martwić, czy wystawić PIT pracownikowi, który wziął udział w firmowym bankiecie lub imprezie integracyjnej – tłumaczy Adrian Jonca.
Wyrok WSA nie jest prawomocny.
Robert Krasnodębski, radca prawny, partner w kancelarii Weil, Gotshal & Manges
Przy analizowaniu definicji nieodpłatnego świadczenia nie można pominąć istotnego problemu dublowania skutków podatkowych zbycia rzeczy (lub prawa) poniżej wartości rynkowej. W razie zbycia rzeczy lub prawa majątkowego za cenę niższą od ich wartości rynkowej zbywca, po spełnieniu określonych przesłanek (art. 14 ustawy CIT, art. 19 ustawy PIT), zobowiązany będzie do rozpoznania jako przychodu podatkowego – różnicy między wartością rynkową a uzyskaną ceną. Zastosowanie do nabywcy regulacji o częściowo nieodpłatnych świadczeniach powoduje – trudne do uzasadnienia z punkty widzenia aksjologicznego i konstytucyjnego – faktyczne opodatkowanie kolejny raz tej samej kwoty u nabywcy w związku z tą samą czynnością prawną.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA