fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Koncerty Patchesa Stewarta i Artura Dutkiewicza wydarzeniami Jazz Juniors

Patches Stewart
Archiwum autora, Marek Dusza m.d. Marek Dusza
Porywający występ amerykańskiego trębacza Michaela Patchesa Stewarta z polskimi muzykami zakończył 37. festiwal Jazz Juniors w Krakowie.
Stewart przedstawił program z albumu „On Fire" („W płomieniach") i złożył hołd Milesowi Davisowi, którego brzmienie potrafi sugestywnie przywołać. Koncert i długi bis nie wystarczyły żywiołowemu trębaczowi. W festiwalowym klubie Harris Piano Jazz Bar wodził rej na jam session do drugiej w nocy grając pasjonujące solówki i zagrzewając naszych muzyków do coraz lepszych improwizacji. Właśnie takich kontaktów potrzeba polskim jazzmanom, bo uczyć się powinni od najlepszych. Zobacz galerię zdjęć
Nowy Orlean, gdzie urodził się Michael Patches Stewart, to kolebka jazzu, a dziś tygiel wszystkich możliwych stylów. Jeśli jesteś z Nowego Orleanu i chcesz grać jazz, musisz to robić najlepiej na świecie. I tak gra Patches. Miłość przywiodła trębacza do Polski i z naszymi muzykami zrealizował album na światowym poziomie. Krakowski klub Rotunda „stanął w płomieniach", kiedy Michael Patches Stewart grał ogniste solówki. Obok niego stał improwizator nie lada, jeden z nielicznych naszych muzyków, który może grać z Amerykanami jak równy z równym - saksofonista Henryk Miśkiewicz. Obstawiony klawiaturami fortepianu i keyboardów Paweł Tomaszewski brylował brzmieniami akustycznymi i elektrycznymi. Struny basu szarpał w funkowym stylu Robert Kubiszyn, producent albumu „On Fire". To ważne, że nasi muzycy próbują sił w tej trudnej sztuce i osiągają rezultaty na amerykańskim poziomie. Perkusista Michał Dąbrówka to muzyk uniwersalny, potrafił być i Elvinem Jonesem i Billym Cobhamem jednego wieczoru.
Co nie mniej ważne, Michael Patches Stewart pisze tematy, które łatwo wpadają w ucho, można je podśpiewywać i podklaskiwać jak „New Jazz Groove" czy tytułowy „On Fire". Są punktem wyjścia do żywiołowych improwizacji, a przy tych balladowych, jak „Rainy Night" można się zadumać.
W Rotundzie była też niespodzianka, z polsko-amerykańską kooperatywą wystąpił gościnnie nasz utalentowany wokalista Wojciech Myrczek, laureat konkursów w Polsce i za granicą. Kompozycja „Child in Me" dała mu możliwość pokazania dynamiki głosu od ballady przez hard bopowe frazy do r'n'b. Ileż możliwości ma w swoim glosie ten młody śpiewak, przekonała się publiczność krakowskiego festiwalu w nie więcej niż dziesięć minut. Było to pierwsze spotkanie tych muzyków i od razu efektowne.
Michael Patches Stewart to także świetny showman, grał duety z Henrykiem Miśkiewiczem krzyżując trąbkę z jego saksofonem. Odchylał się i przykucał jak Miles szukający odpowiedniego brzmienia na scenie. Na bis już oficjalnie złożył hołd Davisowi grając jego charakterystycznym, stłumionym brzmieniem.
Wcześniej, w środowy wieczór na scenę Rotundy wyszli laureaci konkursu Jazz Juniors 2012 - NSI Quartet. Przez rok młodzi krakowscy muzycy wspierani przez amerykańskiego kontrabasistę Michaela Parkera nabrali pewności siebie, dopisali nowe kompozycje i wydali właśnie świetny debiutancki album „Introducing NSI Quartet". Ich muzyka płynie wartko głównym nurtem jazzu, ale robią też wycieczki w stronę free i etno grając orientalne motywy w temacie „Labirynt". Zmianami tempa, dynamiką solówek utrzymywali publiczność w napięciu przez ponad godzinę.
Dzień wcześniej  w przyjaznej atmosferze klubu Lizard King odbyła się koncertowa prapremiera albumu „Prana" tria pianisty Artura Dutkiewicza. Nasz muzyk występuje więcej za granicą niż w Polsce, więc możliwość wysłuchania jego nowych kompozycji to gratka nie lada. Tym bardziej, że po koncercie można było kupić płytę, która do sklepów trafi za siedem tygodni.
Artur Dutkiewicz, kontrabasista Michał Barański i perkusista Łukasz Żyta przekazali publiczności życiodajną energię w tytułowym utworze „Prana" i starożytnej kompozycji indyjskiej „Om Namo Bhagavate". Dwa lata temu Dutkiewicz zaaranżował ten utwór na 30 fortepianów i wykonał na Stadionie Olimpijskim w Berlinie przed 50-tysięczną publicznością. Utwór „Wujek Tomek" pianista zadedykował zmarłemu w ubiegłym roku, legendarnemu saksofoniście Tomaszowi Szukalskiemu, z którym się zaprzyjaźnił i opiekował się nim do ostatnich chwil. Na dwa bisy Dutkiewicz wybrał tematy Jimiego Hendriksa kończąc znakomity występ nastrojowym tematem „Little Wing".
Tego samego wieczoru w Lizard King usłyszeliśmy jazz ze Szkocji w wykonaniu kwartetu kontrabasisty Euana Burtona, ucznia Dave'a Hollanda. Jak zdecydowane szarpnięcia strun nawiązywały do stylu gry nauczyciela, tak w kompozycji odwoływały się do precyzji i wyobraźni Dave'a Douglasa, u którego też pobierał nauki. Suita „Occurences" miała wciągającą dramaturgię, ciekawe linie melodyczne i dużo miejsca na improwizacje dla młodych jazzmanów. W Szkocji grają dobry jazz, a Euan Burton jest jego utalentowanym ambasadorem.
Najtrudniejszym do opanowania miejscem koncertów było modne w Krakowie Forum Przestrzenie z sąsiadującym lodowiskiem. I ze sceny powiało skandynawskim chłodem w wykonani tria RGG. Subtelne brzmienia muzyki Karola Szymanowskiego interpretowanego w oryginalnym, jazzowym stylu bywały zagłuszane przez jakiś generator hałasu. Co gorsza, w sali też było zimno, czego nie zmieniły dmuchawy i grzejniki rozstawione przez organizatorów. Lepiej gdyby w tej sytuacji muzycy tria RGG dostosowali repertuar do atmosfery klubu i rozgrzali publiczność swoją muzyką. To stało się tylko w jednym, bardziej ekspresyjnym utworze.
Z wprawieniem publiczności w dobry nastrój nie miało problemów trio holenderskiego pianisty Petera Beetsa. W programie „Chopin Meets the Blues" usłyszeliśmy jazz inspirowany kompozycjami naszego Narodowego Kompozytora. Pianista, który nawiązuje do błyskotliwego stylu Oscara Petersona i elegancji Dave'a Brubecka, wydobył z melodyjnych kompozycji Chopina to, co umyka polskim jazzmanom - rytm. To był inny jazzowy Chopin niż ten, do którego przyzwyczaili nas Andrzej Jagodziński czy Leszek Możdżer. Przy okazji Beets zdradził, że tematy Chopina słyszy tu i ówdzie „zapożyczane" przez innych kompozytorów, choćby Antonio Carlosa Jobima w „How Insensitive".
Warto przypomnieć, że laureatem Grand Prix 37. Międzynarodowego Konkursu Młodych Zespołów Jazzowych Jazz Juniors w Krakowie został kwartet skrzypka Bartosza Dworaka. Dobrym pomysłem dyrektora artystycznego festiwalu, pianisty Pawła Kaczmarczyka było, by polskie zespoły oceniało jury złożone wyłącznie z zagranicznych znawców jazzu. Nasi laureaci mają jazzowe paszporty w kieszeniach.
Paweł Kaczmarczyk był dobrym duchem jam sessions  w Harris Piano Jazz Bar, gdzie zagrzewał muzyków do ekspresyjnych popisów. Jazz Juniors zaprezentował także muzyków z krajów wyszechradzkich pod hasłem „Visegrad Jazz & Visual Arts". Tak różnorodnego i intrygującego programu krakowski festiwal jeszcze nie prezentował.
Marek Dusza z Krakowa
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA