fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Producenci smartfonów kreują modę na e-zegarki

Bloomberg
Producenci smartfonów kreują modę na smartwatche. Na razie biznes nie jest opłacalny.
Boom na tzw. smartwatche, czyli elektroniczne zegarki łączące się ze smartfonami za pomocą Bluetooth, zaczął się na początku tego roku. Smartwatch umożliwia przeglądanie maili, odbieranie SMS, korzystanie z aplikacji a nawet rozmowy telefoniczne i robienie zdjęć. Jest zatem słabszą kopią telefonu, tyle że umieszczaną nie w kieszeni czy torebce, lecz na nadgarstku.
Właściwie z dnia na dzień w jego produkcję postanowiły zaangażować się największe firmy z branży: Samsung, Sony i Motorola. W poniedziałek ruszyła sprzedaż zegarków Qualcomm. Prawdopodobnie w przyszłym roku swój pierwszy model e-zegarka na rynek wypuszczą również Apple, LG, ZTE, HTC i Motorola.
3-5 mln szt. Tyle - według firmy MNI - może wynieść globalna sprzedaż e-zegarków w tym roku.
Na razie jest zbyt wcześnie, by mówić o sukcesie sprzedażowym. Analitycy uważają jednak, że – mimo stosunkowo niewielkiego zainteresowania konsumentów tymi urządzeniami – ten zupełnie nowy segment ma świetlane perspektywy.

Wsparcie dla smartfonów

Samsung – światowy lider pod względem sprzedaży smartwatchów – w ciągu dwóch miesięcy sprzedał ich 800 tys. pod nazwą Galaxy Gear. W polskim oddziale koncernu twierdzą, że to sukces. – Oczywiście trudno ten wynik odnieść do na przykład danych sprzed roku, bowiem wcześniej nie produkowaliśmy takich urządzeń – mówi Jerzy Łabuda z Samsung Electronics Polska. Dla porównania telefon Samsung Galaxy S4, z którym współpracuje e-zegarek, tylko w ciągu jednego miesiąca sprzedano w liczbie 5 mln sztuk.
Samsung nie zdradza, jak e-zegarki sprzedają się w naszym kraju. – Wynik jest satysfakcjonujący. Centrala założyła, że powinno sprzedawać się określoną liczbę tych urządzeń, odpowiadającą procentowo wielkości sprzedaży smartfonów z nimi współpracujących, czyli Galaxy S4, S4 mini oraz Galaxy Note 2 oraz Note 3. Mogę powiedzieć, że zrealizowaliśmy wytyczne – zapewnia Jerzy Łabuda.
Powodów do zadowolenia jednak nie ma, bo – jak ustaliliśmy – na tym biznesie trudno zarobić, a często nawet trzeba dopłacać. Klienci wcale nie rzucili się do sklepów. Powód? Zegarki są drogie. Zależnie od modelu i producenta kosztują od 250 do 1000 zł.
Poza tym dotychczasowe recenzje ekspertów nie zachwycają. Główne mankamenty to niedopracowany design i funkcjonalność. Koncerny jednak się nie zrażają. – Planem nie było wcale generowanie zysków już w pierwszym roku sprzedaży. Smartwatch w założeniu miał wspierać sprzedaż flagowych smartfonów – zdradza „Rz" przedstawiciel jednej z firm oferujących e-zegarki.
Z powodu braku zainteresowania klientów nowymi urządzeniami np. w Wielkiej Brytanii zegarki oferowane są gratis przy zakupie droższych smartfonów. To sztucznie podnosi wyniki sprzedaży zegarków, ale nie generuje zysków. – Jest to jednak założony koszt związany z promocją nowych modeli smartfonów oraz wypromowaniem samej mody na smartwatche – twierdzi nasz rozmówca. Ta moda ma ogarnąć świat już w przyszłym roku.

Rynek wart miliardy

W tym roku, który koncerny poświęciły na budowanie nowego segmentu rynku smart, sprzeda się – według szacunków firmy NextMarket Insight (NMI) – od 1,5 do nawet 5 mln e-zegarków. To około 0,5 proc. globalnej sprzedaży smartfonów. Michael Wolf, szef analityków NMI, uważa, że już w 2014 roku popyt na te urządzenia mocno skoczy. Ich udział w rynku smartfonów, a tym bardziej zegarków tradycyjnych, będzie jeszcze znikomy, jednak z czasem smartwatch może stać się realnym konkurentem dla typowych czasomierzy. Przestanie być postrzegany tylko jako dodatkowy gadżet. – Producenci tradycyjnych zegarków co roku na rynek wypuszczają 1,2 mld ich egzemplarzy. Dla części z 700 mln posiadaczy smartfonów e-zegarki mogą być ciekawą alternatywą – przyznaje Michael Wolf.
Zdaniem ekspertów MNI wykreowanie mody na e-zegarki sprawi, że w optymistycznym scenariuszu do klientów w przyszłym roku trafi nawet 15 mln sztuk tych urządzeń. Według prognoz w roku 2015 sprzedaż może sięgnąć już 35–37 mln szt. W efekcie za siedem lat globalne zapotrzebowanie na smartwatche osiągnie poziom około 380 mln szt.
Analizy firmy Generator Research wskazują, że producenci elektroniki wiedzą, co robią, budując całkowicie nowy segment rynku. Za trzy lata może być on wart bowiem ponad 23 mld dol., a już w roku 2018 – nawet 62 mld dol.

Pomysł z Internetu

Koncerny być może nie zaangażowałyby się w produkcję smartwatchów, gdyby nie sukces Pebble. W 2012 r. e-zegarek pod taką nazwą postanowił skonstruować Eric Migicovsky. Ponieważ nie miał na to niezbędnych środków, postanowił zebrać je od internautów. O pieniądze zwrócił się, promując swój projekt w popularnym serwisie Kickstarter, w którym internauci dobrowolnie zrzucają się, by wesprzeć rozwój ciekawych technologii.
Wynik zaskoczył wszystkich. Migicovsky na projekt zegarka i uruchomienie produkcji zamiast planowanych 100 tys. dol. zebrał w jeden dzień... 10 mln dol! To wciąż nie pobity rekord Kickstartera. Migicovsky szybko ruszył z produkcją Pebble. Sprzedaż uruchomił w styczniu. Przez pół roku znalazł nabywców na 90 tys. e-zegarków. Ma już zamówienia na kolejnych 200 tys. egzemplarzy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA